65 masowców i 3 zbiornikowce Polskiej Żeglugi Morskiej przewiozły w 2007 r. 27,2 mln ton ładunków.
To o 600 tys. ton więcej niż w roku 2006. Ostatnio tak dobry wynik szczeciński armator uzyskał aż 24 lata temu, czyli w 1984 r. Wtedy jednak flota PŻM liczyła ponad 120 statków i całkowitego tonażu miała prawie milion ton więcej.
— Przyczyn tak dobrych wyników przewozowych jest kilka. Przede wszystkim wzrosła efektywność pracy statków PŻM, mniej jest rejsów z pustymi ładowniami, skróciły się także trasy przewozowe. W ubiegłym roku podstawowym ładunkiem przewożonym przez polskie jednostki był węgiel, który stanowił około 30 proc. Niestety nie był to węgiel polski. Surowiec pochodził bowiem głównie z portów rosyjskich i łotewskich i był przewożony na stosunkowo krótkich trasach, na zachód Europy — mówi Paweł Szynkaruk, dyrektor naczelny Polskiej Żeglugi Morskiej.
Zdecydowaną większość ładunków (91,6 proc.) stanowiły towary przewożone między portami obcymi (niepolskimi). Pozostałe około 8 proc. to ładunki polskiego handlu zagranicznego, w tym 64 proc. w imporcie i 36 proc. w eksporcie.
— W statystykach wyładunku i załadunku towarów na statki Polskiej Żeglugi Morskiej przodowały następujące kraje: USA — 5,9 mln ton (zboża w Nowym Orleanie), Łotwa —4,4 mln ton (głównie Ryga i załadunek węgla), Wielka Brytania — 4,0 mln ton (głównie wyładunek węgla w porcie Tyne), Niemcy — 3,8 mln ton (wyładunek węgla Brema i Nordenham). W polskich portach (przede wszystkim Police i Gdańsk) wyładowano i załadowano na statki Polskiej Żeglugi Morskiej w ubiegłym roku łącznie 2,5 mln ton ładunków — ocenia Krzysztof Gogol z PŻM.