Naród polski nadal ma swojego ministra

Jacek Zalewski
opublikowano: 2002-12-19 00:00

Spośród trzech wczorajszych newsów — o uchwaleniu przez Sejm ostatecznej wersji budżetu na rok 2003 (który zostanie ogłoszony do 31 grudnia), o podaniu przez GUS danych o produkcji przemysłowej w listopadzie (lepszych, niż ogólnie się spodziewano) oraz o odrzuceniu przez Sejm wniosku o wyrażenie wotum nieufności ministrowi finansów Grzegorzowi W. Kołodce — na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się ten trzeci. Taką hierarchię spraw państwa ustalił marszałek Sejmu, przestawiając głosowanie dotyczące ministra (punkt 15 porządku obrad) przed 50 głosowań nad senackimi poprawkami do budżetu (punkt 14).

Warto zwrócić uwagę, że wniosek 88 posłów Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości z 28 listopada był selektywny i nie obejmował odwołania Grzegorza W. Kołodki ze stanowiska... wicepremiera kierującego polską gospodarką. Zarzuty dotyczyły konkretnych przewin popełnionych przez szefa resortu finansów. Tak jak wszystkie podejmowane w III Rzeczypospolitej próby odwołania pojedynczego ministra — i ta zakończyła się niepowodzeniem. Jedyną kwestią różniącą los wniosków rozmaitych opozycji jest liczba głosów, brakująca do wielkości wymaganej przez Konstytucję, czyli do 231. Wczorajsza odległość od owej poprzeczki okazała się duża — wniosek o wotum nieufności poparło 150 posłów, przeciw było 249, wstrzymało się 3, a nieobecnych było 58.

Po klęsce Grzegorza W. Kołodki przed Trybunałem Konstytucyjnym sami złożyliśmy w tytule komentarza propozycję „Człowiekowi honoru w takiej sytuacji pozostaje tylko podanie się do dymisji”. Nie wymagaliśmy jednak, aby w obecnej sytuacji gospodarczej kraju — oraz tuż przed Kopenhagą — owa dymisja obli-gatoryjnie została przez premiera przyjęta. Bardziej zależało nam na potrząśnięciu wicepremierem, sprowadzeniu go na ziemię oraz na radykalnym ograniczeniu jego propagandy autosukcesu. Opozycyjni posłowie napisali o tym w swoim wniosku bardzo dosadnie: „niespotykana w polskiej polityce arogancja i buta”.

Jeśli odcedziłoby się jednak wątek emocjonalny, to merytoryczna wartość wniosku PO i PiS okazuje się dosyć niska. Zrzucanie na ministra wyłącznej odpowiedzialności za tak zniszczoną przez sędziów TK ustawę abolicyjno-majątkową jest pewnym nadużyciem. A co robiły sztaby prawników rządowych i parlamentarnych? Na przykład Senat puścił ją bez poprawek! Konsekwentnie — należałoby drugą izbę parlamentu skazać na najwyższy wymiar kary, czyli likwidację. Najważniejsza teza poselskiego wniosku w sprawie odwołania Grzegorza W. Kołodki brzmi: „jest niezdolny do podjęcia działań reformy polskich finansów publicznych”. Niestety, nie tylko on...

Nie popełnimy wielkiego błędu oceniając, iż wczorajsze głosowanie minister finansów przeżył we względnym spokoju. Zdecydowanie bardziej zestresowało go zatrzymanie 13 grudnia na szczycie w Kopenhadze przez ochroniarzy hotelu Radisson, gdy wczesnym rankiem powracał z codziennego joggingu w dresie i tylko z kluczem hotelowym, a bez VIP-owskich dokumentów.