Nastroje zaczynają się pogarszać

  • Marek Rogalski
08-05-2012, 17:49

Obawy, iż szef lewicowej SYRIZY będzie chciał mieć „swój czas” w mediach okazały się słuszne.

Alexis Tsipras po tym jak otrzymał misję tworzenia koalicji rządowej ogłosił, iż będzie dążył do konsolidacji sił przeciwnych reformom, a ostatnie ustalenia greckiego rządu z instytucjami międzynarodowymi warunkujące otrzymanie drugiej transzy pomocy finansowej uznał za nieważne. Wiadomo, że te słowa to czysty populizm, ale mający na celu poprawę notowań przed scenariuszem ponownych wyborów w Grecji już w czerwcu, który staje się coraz bardziej realny.

Oczywiście alternatywą jest jeszcze próba tworzenia rządu przez lidera PASOK, Ewangelosa Wenizelosa (jego kandydatura jako premiera zostałaby bardzo dobrze przyjęta przez instytucje międzynarodowe, gdyż to on był głównym negocjatorem w rządzie Lukasa Papademosa jako minister finansów) i przy założeniu, że uda się „wyjąć” kilku posłów z mniejszych ugrupowań (Demokratycznej Lewicy lub Niezależnych Greków), aby uzyskać bezpieczną większość ponad 151 posłów (obecnie ND i PASOK mają ich 149). Trudno zakładać, że to się powiedzie, ale biorąc pod uwagę, iż nastroje społeczne będą się nadal radykalizować, nie ma żadnej gwarancji, iż po czerwcowym rozdaniu uda się znaleźć jakieś sensowne porozumienia koalicyjne – opozycyjne, antyreformatorskie ugrupowania mogą mieć jeszcze większą przewagę. Taki scenariusz (z premierem Wenizelosem) dawałby szanse na przełamanie greckiego impasu i zapewniłby przynajmniej kilkunastomiesięczne rządy reformatorów. Tym samym dopiero kryzys misji Wenizelosa będzie sygnałem, iż scenariusz czerwcowych wyborów jest bardzo prawdopodobny, co będzie się wiązać z dalszym wzrostem „greckiego ryzyka” i bardziej zaszkodzi euro – to, czy tak się stanie okaże się w końcu tygodnia. To co na obecną chwilę jest dość istotne, to fakt, iż na zamieszanie w Grecji nie reaguje zbytnio rynek długu (poza greckim) – rentowności hiszpańskich papierów pozostają stabilne (nawet w kontekście rosnących obaw o nacjonalizację banków), a włoskich poszły nawet nieco w dół.

Dzisiaj pojawiły się informacje, iż w środę 23 maja mogłoby dojść do nieformalnego spotkania unijnych liderów, które miałoby poprzedzać oficjalny szczyt zaplanowany na 28-29 czerwca. Widać, że politycy próbują ubiec Francois Hollande’a i poddać jego pomysły pod publiczną dyskusję – przypomnijmy, iż chodzi o to, aby znaleźć jeszcze inną drogę reform – tak, aby poza cięciami wydatków wspierać też wzrost gospodarczy. Komisarz Olli Rehn zwrócił jednak uwagę, iż nie chodzi tu o wybór „albo-albo”, tylko o nadanie właściwych wag obu tym kwestiom. Ale czy jest to możliwe? Jeżeli tzw. wspieranie wzrostu ma polegać głównie na ograniczeniu fiskalizmu, to jest to droga donikąd i opór Niemiec w tej kwestii jest jak najbardziej słuszny. Zwiększanie konkurencyjności to radykalne reformy rynku pracy, czy też urynkowienie gospodarki przez ograniczenie biurokracji i nadmiaru koncesji, a także cięcia wydatków socjalnych. Ale czy politycy, zwłaszcza ci lewicowi są do tego zdolni? Reasumując, nie spodziewajmy się niczego nowego po „szumnie” zapowiadanych unijnych szczytach w najbliższych tygodniach.

W rannym komentarzu zwracałem uwagę, iż do wieczora notowania EUR/USD powinny spaść w okolice 1,2960-80 (scenariusz ten właśnie się realizuje). Czarna świeca spadkowa jest coraz bardziej imponująca. Nie oznacza to jednak, iż do złamania wczorajszego minimum na 1,2955 dojdzie z marszu. Najpewniej jeszcze raz spróbujemy wrócić ponad 1,30, ale o tym już w jutrzejszym raporcie. Perspektywa do piątku – zejście poniżej 1,2875 pozostaje jednak nadal aktualna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nastroje zaczynają się pogarszać