Nasza wódka oddaje pola zagranicznym rywalom

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2008-04-24 00:00

Jeśli ktoś myśli, że zalewamy świat wódką, to się myli. To on nas nią zalewa. Nasz bilans w handlu alkoholem mocno się pogorszył.

Deficyt handlu polskimi alkoholami wzrósł skokowo w 2007 r.

Jeśli ktoś myśli, że zalewamy świat wódką, to się myli. To on nas nią zalewa. Nasz bilans w handlu alkoholem mocno się pogorszył.

Polski sektor rolno-spożywczy, który przyzwyczaił nas do dynamicznego wzrostu eksportu, dostaje coraz większej zadyszki. Najpierw okazało się, że szerokim strumieniem zaczyna zalewać nas tanie mięso z zachodniej Europy, teraz widać, że w wymianie z zagranicą przegrywamy też na rynku alkoholi.

Kup pan whisky

Z niepublikowanego jeszcze raportu na temat handlu zagranicznego artykułami rolno-spożywczymi, opracowanego przez Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA), wynika, że w 2007 r. mocno pogorszył się nasz bilans w handlu alkoholem.

„Przez ostatnie lata mieliśmy dość stabilny deficyt w handlu zagranicznym napojami alkoholowymi. Przy zbliżonej dynamice wzrostu utrzymywała się przewaga importu i negatywne saldo rzędu 50-60 mln EUR. W 2007 r. sytuacja uległa zmianie. Doszło do skokowego wzrostu importu alkoholi, niemal o połowę, do 316 mln EUR, przy stabilizacji eksportu. W efekcie nasz deficyt zwiększył się aż do 160 mln EUR” — czytamy w raporcie.

Burzy to hurraoptymistyczny i szeroko rozpowszechniony stereotyp Polski zalewającej cały świat swoją wódką. Fakty nie zostawiają złudzeń. W 2007 r. import alkoholi wysokoprocentowych do Polski wzrósł o połowę —do 111 mln EUR.

„Wódki sprowadzano przede wszystkim z Finlandii (25,7 mln EUR), a whisky i podobne napoje z Wielkiej Brytanii (21,4 mln EUR). Nowym dostawcą mocnych trunków do Polski stała się Kanada, skąd sprowadzono whisky o wartości 9 mln EUR” — czytamy w raporcie.

W tym czasie wyeksportowaliśmy mocne trunki (głównie wódki) o wartości 86,6 mln EUR, co oznacza wzrost o 20 proc. wobec 2006 r.

— Do dużego wzrostu importu alkoholi przyczynił się z pewnością mocny złoty, ale też wzrost zamożności Polaków i wywołany nią wzrost konsumpcji oraz duży wzrost importu spirytusu do produkcji biopaliw — mówi Sławomir Stepulak, analityk FAMMU-FAPA.

Polski kontratak

Biorąc pod uwagę bojowe zapowiedzi przedstawicieli branży alkoholowej w Polsce, deficyt w handlu z zagranicą nie musi się dalej powiększać.

Wielką ofensywę na światowym rynku alkoholi zapowiada m.in. Grupa Belvedere, która właśnie zadebiutowała na warszawskiej giełdzie.

— Nasza wódka Sobieski jest dziś już siódmą marką wódki premium na świecie pod względem ilości sprzedaży. Ma jednak przed sobą ogromny potencjał wzrostu, bo jest obecna dopiero na 15 rynkach — twierdzi Krzysztof Tryliński, prezes Grupy Belvedere.

Zarząd firmy marzy o tym, by w kilka lat zdobyć z wódką Sobieski pozycję numer dwa na światowym rynku, pokonując m.in. słynną Finlandię oraz Absoluta. Warto jednak zwrócić uwagę, że firma chce produkować tę markę w wielu krajach poza Polską, co nie wzmocni naszego eksportu.

— My też mocno pracujemy na rynkach zagranicznych. Wyborowa była w 2007 r. najszybciej rosnącą marką wódki premium na świecie — mówi Andrzej Szumowski, wiceprezes Wyborowej.

Jego zdaniem, inne mocne trunki nie wyprą z Polski wódki, tak samo jak w Czechach wino nie wyprze piwa.