Posłuchaj rozmowy w formie podcastu:
Uniwersytet Wrocławski bardzo fajnie reklamuje się w radiu. Czy dlatego, że trzeba ściągnąć najlepszych kandydatów, bo wyjeżdżają za granicę?
Zdecydowanie tak. Walczymy o dobrych, inteligentnych, ale przede wszystkim ciekawych świata polskich studentów. Nie dlatego, że mamy problemy z rekrutacją. Rok w rok rekrutujemy bardzo dużą liczbę studentów, a wielu z nich, np. z najbardziej obleganych kierunków, jak psychologia, niestety musimy odprawić. Zależy nam jednak nie na liczbie, lecz jakości. Oferujemy profesjonalne, ciekawe, międzynarodowe kształcenie u boku najlepszych badaczy w pięknym, kolorowym, pełnym młodzieży Wrocławiu.
Powiedział pan, że zachęcacie studentów, którzy są ciekawi świata. Ktoś ciekawy świata będzie chciał jednak wyjechać za granicę…
Oczywiście, i my to umożliwiamy. Mamy wiele umów bilateralnych z międzynarodowymi uczelniami, wspieramy program Erasmus i rokrocznie wysyłamy na niego wielu studentów. Prowadzimy wiele zajęć po angielsku i przyjeżdża do nas bardzo dużo studentów zagranicznych — w tym roku mimo pandemii 1500. Każdy przyjeżdżający ma polskiego kolegę, który wprowadza go w życie we Wrocławiu, dzięki czemu zyskuje lepszy wgląd w inną kulturę.
Z jakich krajów przyjeżdżają?
Różnych. Choć proces kształcenia międzynarodowego utożsamia się z gośćmi zza wschodniej granicy, mamy bardzo wielu Hiszpanów, Włochów, nieco osób z Wielkiej Brytanii, Irlandii, trochę z Niemiec, Holandii. Mamy też Polonię, która przyjeżdża do nas z USA na pełnopłatne studia, a także studentów z klasycznych kierunków, jak Chiny i Indie.
Jak jest z wykładowcami? Też tak międzynarodowo?
Mamy tutaj pewien niedosyt, aczkolwiek na 1950 pracowników zatrudniamy 72 wykładowców zagranicznych, ponadto są lektorzy językowi, personel obsługi studentów — łącznie współpracuje z uniwersytetem niemal 400 obcokrajowców. Uważamy, że powinniśmy nasz zespół jeszcze mocniej umiędzynarodowić. Przeznaczymy na to pieniądze z programu uczelni badawczych. Gdy minie pandemia, będziemy zatrudniać pracowników, zwłaszcza z zagranicy.
Czy są kierunki, które poleca pan studiować właśnie w Polsce?
Określenie kierunek jest bardzo obszerne. To często kwestia tego, czy w danym miejscu jest konkretny naukowiec prowadzący badania, o których chciałbym zdobyć pełną wiedzę. Mamy genialną psychologię, świetną biotechnologię, fizykę, bardzo dobrą informatykę itd. Nauka jest międzynarodowa i należy patrzeć raczej na potencjał, jaki prezentują konkretni badacze i zespoły.
Za granicę warto pojechać, żeby kształcić się pod okiem danego badacza. Czy są inne wartości, które daje wyjazd?
Przede wszystkim zróżnicowanie kulturowe. Jeśli wyjeżdżamy z kręgu swojej kultury, otrzymujemy ogromny impuls do rozwoju, widzimy świat z innej perspektywy. To dotyczy też edukacji: można spotkać się z nowym sposobem kształcenia, zdobywania informacji, poznać nowe metody badań. Każda podróż, zwłaszcza jeśli wiąże się z dłuższym pobytem i możliwością poznania od podszewki innej kultury, jest ogromnie kształcąca. Przez pewien czas byłem koordynatorem programu Erasmus i gdy studenci wyjeżdżali, radziłem, by oczywiście studiowali, ale również starali się poznać kulturę. Poznanie innej kultury odsłania sens własnej.
W Polsce wciąż traktuje się studentów jak uczniów. Czy zgodzi się pan, że nasze uczelnie różnią się od zagranicznych?
Na pewno jest różnica w podejściu do studentów i programu dydaktycznego. Musimy pracować, żeby podejście było bardziej projektowe, nastawione na rozwijanie myślenia i samodzielności studenta. Szkolnictwu wyższemu zaszkodził okres szkolenia masowego na początku tego stulecia, gdy pracował ten sam co dziś zespół badaczy i wykładowców. Skończyło się tym, że uczenie w wielu miejscach, choć nie wszędzie, było bardzo szkolne. Mamy jednak kierunki, na których od lat rozwijany jest tutoring. Tam nigdy nie było nacisku na liczbę studentów. Teraz czerpiemy z tych doświadczeń w przypadku kierunków, które są bardzo liczne. Podsumowując: nasz system zajęć, programów, wykładów i ćwiczeń bardzo mocno przypomina ten z lat 90. ubiegłego wieku. Jednocześnie jest ogromny nacisk, by ten model kształcenia był bardziej powiązany z badaniami naukowców, bardziej uczył studentów rozwiązywania problemów.
Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Uksford czy Oxford?”.
