Wczorajsze notowania Próchnika do złudzenia przypominały scenariusz realizowany podczas sesji z 26 maja i kilku sesji na początku roku. Po okresie głębszej korekty wyceny doszło do gwałtownej zwyżki kursu, czemu towarzyszyły znaczące — jak na spółkę — obroty. Co ciekawe, kolejny raz zbiegło się to w czasie ze sprzedażą znacznego pakietu akcji spółki przez Narodowy Fundusz Inwestycyjny Piast. I tym razem do gry przystąpili zapewne spekulanci, którzy podczas wspomnianej majowej sesji wywindowali cenę akcji spółki prawie o 18 proc. We wtorek cena akcji wzrosła natomiast o 13,3 proc., zaś obroty wyniosły 1,07 mln zł.
Walory producenta odzieży są ostatnio popularne wśród spekulantów. Szczególnie, że podaż systematycznie zasilał największy akcjonariusz spółki — NFI Piast. W ostatnich dwóch dniach poinformował on o zbyciu całego posiadanego pakietu akcji łódzkiej firmy uprawniających do niemal 24 proc. głosów na WZA podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu jego udział w akcjonariacie sięgał 50 proc.
Do tej pory nie ujawnił się żaden akcjonariusz, którego można by podejrzewać o przejęcie udziałów od Piasta, co sugeruje, że w transakcjach udział brali drobni inwestorzy. Podobny scenariusz zrealizowany został w innej spółce odzieżowej, Bytomiu, która stała się własnością kilku osób fizycznych.
Łódzka spółka finansowo ciągle nie może wyjść na prostą, chociaż zarząd podtrzymuje, że bieżący rok zakończy ona dodatnim wynikiem netto. Można mieć nadzieję, że do poprawy dojdzie w drugiej części roku, gdyż wyniki pierwszego kwartału były dość słabe. W porównaniu z analogicznym okresem 2002 r. producent odzieży nieznacznie zwiększył stratę netto do 456 tys. zł. Na poziomie operacyjnym było już jednak bardzo źle. Strata wzrosła o ponad 50 proc. z 371 do 570 tys. zł. Na dodatek miało to miejsce przy zdecydowanym (50-proc.) spadku przychodów ze sprzedaży. Zarząd tłumaczy to rozwiązaniem umowy ze spółką Fusion, która w miesiącach letnio-jesiennych minionego roku nie opracowała nowych kolekcji na następny sezon. Nie dokonano także kontraktacji z klientami Próchnika. Wyniki pierwszego półrocza obciąża także spłata zadłużenia wobec Kredyt Banku i BPH PBK. W tym drugim przypadku raty przeterminowanych kredytów płacone będą do czerwca 2006 r. — w sumie ponad 4 mln zł. Warto nadmienić, że stan zobowiązań i rezerw na zobowiązania wyniósł na koniec pierwszego kwartału 11,34 mln zł — niemal 20 proc. mniej niż rok wcześniej.
Bez wyższej, a przede wszystkim rentownej sprzedaży spółka ma nikłe szanse na odzyskanie pozycji na rynku i uratowanie się przed bankructwem. Jest to jednak, jak wskazują wyniki, bardzo ciężka sprawa. W minionym roku wartość przychodów ze sprzedaży spadła aż o 52 proc. z 19,15 do zaledwie 9,19 mln zł. Pocieszające było jedynie zmniejszenie straty, ale spory udział w tym miały niższe koszty, w tym sprzedaży.