Nie bazgraj jak kura pazurem

Odkryta na nowo sztuka kaligrafii przydaje się nie tylko do pisania romantycznych listów. Może być nawet sposobem na biznes

Ewa Landowska nie może ostatnio narzekać na brak zainteresowania. Pokazała ją telewizja, przepytało radio, opisały gazety, a serwisy internetowe przekazały na tysiące ekranów efekt jej pracy. Pomogła kancelaria Sejmu, która zamówiła u krakowskiej pasjonatki kaligrafii ręcznie przepisaną konstytucję. To na ten egzemplarz będzie w czwartek przysięgał nowy prezydent Andrzej Duda. Kaligrafia, trochę zapomniana w epoce elektronicznych gadżetów, od kilku lat zyskuje na popularności.

WŚRÓD LITER I NUT:
Zobacz więcej

WŚRÓD LITER I NUT:

Ewa Landowska dzieli czas między dwie ukochane dziedziny sztuki — kaligrafię i muzykę. Artystka jest absolwentką Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, komponuje i koncertuje. ARC

— Kaligrafią zajmuję się już od 15 lat i zauważam, że zapotrzebowanie na tego typu usługi rośnie z roku na rok. Początkowo było to zajęcie bardzo niszowe, a dzisiaj zaczyna się pojawiać w świadomości społecznej — mówi Ewa Landowska. Ludzie odczuwają już przesyt stukaniem po klawiaturze lub ekranie dotykowym. Ładny, staranny charakter pisma ręcznego dobrze świadczy o człowieku — może zaimponować w biznesie, ułatwić kontakty towarzyskie i ma w sobie czar dawnych lat, do których chętnie wracamy. Odkrywamy rękodzieło,

doceniamy rzemiosło i cenimy unikatowość.

— Moja praca polega po prostu na ładnym pisaniu. Zajmuję się pisaniem tekstów na przeróżne okazje i dla różnych klientów, bo z moich usług korzystają zarówno osoby prywatne, jak i firmy — dodaje Ewa Landowska.

Kaligrafia to, według definicji słownikowej, umiejętność pięknego i wyraźnego pisania. W kulturze arabskiej i chińskiej ma rangę sztuki. Kiedyś kaligrafia była obecna w polskiej szkole, ale w miarę pojawiania się kolejnych urządzeń elektronicznych zanikała. Wystarczy przeprowadzić prosty test i policzyć kartki, które napisaliśmy odręcznie w ostatnim roku — większość z nas nie zapełniłaby pewnie kilku stron. Produkujemy jednak masę papieru z wydrukowanym tekstem, a klawisze na klawiaturach komputerów bywają wytarte. Ewa Landowska zajmuje się nie tylko ozdobnym przepisywaniem różnych tekstów, ale także projektowaniem napisów i pisaniem na różnych materiałach, w tym billboardach. Krakowianka uważa, że litera to coś więcej niż tylko nośnik znaczenia.

Nad konstytucją artystka pracowała trzy miesiące, po kilka godzin dziennie. Dokument liczy 83 strony, a papier, na który nanosiła starannie kolejne litery, wyrazy i zdania pisanie italiką, sprowadzono z włoskiej fabryki Fabriano. Na co dzień Ewa Landowska współpracuje z Fundacją Sztuka Kaligrafii i Szkołą Kaligrafii i Iluminacji Barbary Bodziony. Za udział w prowadzonym przez nią rocznym kursie trzeba zapłacić 1600 zł. W pakiecie: 80 godzin, spotkania w weekendy, jeden zjazd w miesiącu.

— Prowadzę warsztaty, wykłady i zajęcia, ale zgłaszają się też do mnie osoby, które potrzebują pomocy i chcą wypracować ładniejszy charakter pisma — mówi Ewa Landowska. Rosnące zainteresowanie klientów artystka zawdzięcza… nowoczesnym technologiom — tym samym, które zepchnęły odręczne pisanie na drugi plan. Internet sprawił, że kaligrafię zaczęto odkrywać na nowo, a autorzy mogą swobodnie prezentować swoją twórczość i ją popularyzować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Nie bazgraj jak kura pazurem