"Nie da się wykluczyć deflacji w Polsce"

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2013-07-10 11:13

Obligacje Węgier są korzystniejsze z perspektywy realnych stóp niż Polski, twierdzi Anders Faergemann, uczestniczący w zarządzaniu aktywami wartości 27,9 mld USD w PineBridge Investments z Londynu.

- Powód, dla którego wahałbym się inwestować w obecnej chwili w Polsce, to obawa o perspektywy polskiego złotego – powiedział  Faergemann.

Argumentował, że Polska ma słabe perspektywy wzrostu gospodarczego i inwestycji, a dalszy spadek inflacji nie jest specjalnie wsparciem dla złotego. 

- Inwestujący w realne pieniądze prawdopodobnie niedoważali Węgry na początku roku i na obecnym etapie mogą być tylko neutralni – podkreślił.

Obligacje Polski mogą trochę zostawać w tyle, twierdzi Faergemann, z powodu wysokiego zaangażowania zagranicy  na rynku obligacji denominowanych w złotym. Jego zdaniem  ostatnia słabość złotego jest rezultatem konfuzji dotyczącej polityki pieniężnej. Prognozuje, że złoty może osłabnąć do 4,40 zł za euro w obecnym otoczeniu.

Faergemann twierdzi, że w regionie środkowej i wschodniej Europy złoty jest na gorszej pozycji niż węgierski forint i rumuński lej, a nawet czeska korona. Jego zdaniem, NBP zbyt wcześnie zakończył cykl obniżek stóp procentowych. Faergemann powiedział, że mniej martwiłby się o złotego, gdyby polski bank centralny wstrzymał się od mówienia o końcu cyklu obniżek stóp.

- Deflacja w Polsce nie jest czymś, co możemy całkowicie wykluczyć – powiedział menedżer PineBridge Investments.