- Powód, dla którego wahałbym się inwestować w obecnej chwili w Polsce, to obawa o perspektywy polskiego złotego – powiedział Faergemann.
Argumentował, że Polska ma słabe perspektywy wzrostu gospodarczego i inwestycji, a dalszy spadek inflacji nie jest specjalnie wsparciem dla złotego.
- Inwestujący w realne pieniądze prawdopodobnie niedoważali Węgry na początku roku i na obecnym etapie mogą być tylko neutralni – podkreślił.
Obligacje Polski mogą trochę zostawać w tyle, twierdzi Faergemann, z powodu wysokiego zaangażowania zagranicy na rynku obligacji denominowanych w złotym. Jego zdaniem ostatnia słabość złotego jest rezultatem konfuzji dotyczącej polityki pieniężnej. Prognozuje, że złoty może osłabnąć do 4,40 zł za euro w obecnym otoczeniu.
Faergemann twierdzi, że w regionie środkowej i wschodniej Europy złoty jest na gorszej pozycji niż węgierski forint i rumuński lej, a nawet czeska korona. Jego zdaniem, NBP zbyt wcześnie zakończył cykl obniżek stóp procentowych. Faergemann powiedział, że mniej martwiłby się o złotego, gdyby polski bank centralny wstrzymał się od mówienia o końcu cyklu obniżek stóp.
- Deflacja w Polsce nie jest czymś, co możemy całkowicie wykluczyć – powiedział menedżer PineBridge Investments.