Nie ma alternatywny dla diesla

opublikowano: 10-07-2019, 22:00

Ekologiczne rozwiązania w transporcie drogowym się nie opłacają. Firmy chcące ograniczyć emisję CO 2 muszą zmienić organizację przewozów.

Transport drogowy odpowiada za około 15 proc. globalnej emisji gazów do atmosfery. Co bardziej świadome koncerny starają się ograniczać negatywny wpływ na środowisko. Przewoźnicy są w kropce, bo na razie nie są w stanie na dużą skalę wykorzystywać napędów alternatywnych do transportu towarów. Grupa Raben już w 2016 r. przeprowadziła pierwsze testy pojazdów na gaz (CNG i LNG) — zarówno na krótkich, jak i długich trasach.

— Niestety, prawie całkowity brak infrastruktury, uwarunkowania rynkowe i wynikające z nich wysokie koszty inwestycjina razie uniemożliwiają wdrożenie tego rozwiązania na większą skalę — mówi Jakub Krzewina, manager ds. CSR i komunikacji wewnętrznej w Grupie Raben.

Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający w firmie Dartom, podkreśla, że napędy alternatywne z pewnością pojawią się we flotach przewoźników. Ale jeszcze nie teraz.

— Przyglądam się rozwojowi elektromobilności. Widzę też biznesowe korzyści, jakie mogą przynieść transportowi samochody elektryczne lub wodorowe. Pod jednym warunkiem — muszą posiadać tę samą sprawność i wydolność, jak obecnie stosowane, ten sam dostęp do serwisu, stacji z paliwem lub punktów ładowania. Bez tego nikt nie zaryzykuje przesiadki — mówi Andrzej Szymański.

Co pozostaje przewoźnikom chcącym walczyć z emisją? Poprawa efektywności kosztowej i operacyjnej. Tego typu działania pozwalają ograniczyć emisję cząstek stałych i CO 2 do atmosfery w przeliczeniu na paletę przewożonego towaru dzięki bardziej optymalnemu wykorzystaniu przestrzeni ładunkowej, a w konsekwencji zmniejszeniu liczby transportów i ciężarówek na drogach. Chodzi m.in. o wykorzystywanie naczep typu double deck. Umożliwiają one zwiększenie ładowności standardowej naczepy o 100 proc. (z 30 do 60 palet), co oznacza o 20 proc. mniejszą emisję w przeliczeniu na jedną paletę towaru.

— W krajach, gdzie pozwala na to prawo [np. w Czechach i Holandii — przyp. red.], wykorzystujemy też pociągi drogowe. Ładowność takiego pojazdu to nawet 102 europalety. Rozwiązanie to na stałych trasach w Czechach pozwala obniżyć emisję CO 2 o 200 ton rocznie — mówi Jakub Krzewina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy