"Nie ma bańki na obligacjach"

KŁ, cnbc.com
opublikowano: 2013-01-18 18:45

Tony Crescenzi z Pimco, największego na świecie funduszu obligacji, nie zgadza się z panującą na rynku opinią o bańce na rynku obligacji, informuje CNBC.

Wskazuje cztery powody:
•    Pierwszy to demografia. „Czy potrafimy sobie wyobrazić, że starsze pokolenie chce wyjść ze standardowej struktury kapitału i zacząć podejmować większe ryzyko? Nie potrafimy”
•    Po drugie, doświadczywszy dwóch poważnych wstrząsów finansowych w ciągu ostatnich 13 lat, w 2000 r. i 2008 r., inwestorzy, co zrozumiałe, są ostrożniejsi. „Te emocje pozostają z nami i prawdopodobnie będą z nami przez pokolenia. Świat bezpiecznych aktywów kurczy się. Dzięki temu więcej pieniędzy trafia na rynki obligacji”
•    Po trzecie, „Fed siedzi na stopach procentowych jak słoń na mrówce”.
•    W końcu, po stronie korporacyjnej, masywne rezerwy kapitałowe firm sprawiają, że ich obligacje są bezpieczną inwestycją.  „By można było nazwać to bańką, ta sytuacja musiałaby się zmienić.”

Tony Crescenzi, fot. Bloomberg
Tony Crescenzi, fot. Bloomberg
None
None