Nie mieszajmy dwóch systemów

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2004-04-01 00:00

O ile uwalnianie rynku przewozów kolejowych przebiega powoli, a i na pełną liberalizację transportu drogowego przyjdzie jeszcze poczekać, o tyle otwieranie polskiego nieba idzie jak z płatka. Do Polski lata się częściej. Pojawili się nowi operatorzy, a wśród nich od dawna oczekiwani tani przewoźnicy. W efekcie większość portów lotniczych odnotowała wzrost ruchu pasażerskiego, a niekiedy także cargo. Ich zarządy oceniły swoje możliwości, oszacowały parametry techniczne lotnisk... i zrozumiały, że z taką infrastrukturą, przy obecnie rosnących potrzebach, za długo na unijnym rynku mogą nie powalczyć. Uznały więc, że z koniunktury lepiej korzystać, póki jest, i zabrały się za dynamiczną rozbudowę własnych obiektów.

Przedsięwzięcia te, jakkolwiek godne pochwały, prowokują jednak pytanie. Dlaczego nad oddolnymi inicjatywami portów nie czuwa powołany do tego Urząd Lotnictwa Cywilnego, który powinien wytyczać cele i określać przeznaczenie działających lotnisk?

Nie udało się uniknąć typowego dla Polski paradoksu. O ile na całym świecie tanie lotniska, dla tanich przewoźników są budowane z dala od regularnych portów lotniczych, o tyle u nas te ostatnie będą obsługiwać linie regularne i low cost równocześnie.

To prawda, że Polska jest krajem biednym i na budowę osobnych lotnisk nikogo tu nie stać, ale z drugiej strony — próby połączenia w jednym miejscu lotniska low cost z regularnym — nikt na świecie jeszcze nie podjął. Wszystkich powstrzymuje obawa o popsucie rynku i zmuszenie, najbardziej dochodowych dla lotnisk — tradycyjnych linii lotniczych do obniżenia cen.

Polska praktyka, która w rzeczywistości jest miotaniem się portów lotniczych chcących nadążyć za zachodzącymi w światowym lotnictwie zmianami, może obrócić się przeciw całej branży. Najpierw zmuszone przez tanich przewoźników do obniżek cen, tradycyjne linie lotnicze wycofają się z Polski lub zaczną bankrutować, a w ślad za nimi pójdą porty lotnicze, które nie będą w stanie utrzymać drogiej infrastruktury z opłat wnoszonych przez przewoźników low cost.

Wobec takiej perspektywy nie od rzeczy będzie przytoczyć apel wygłoszony przez bohatera z komedii ,,Miś” w reżyserii Stanisława Barei: „Nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Pewexami”.