Nie moda, lecz konieczność

Zielona energia Klastry mogą urynkowić energetykę, tak jak to zrobiła technologia GSM na rynku telekomunikacyjnym 20 lat temu

W Polsce powstaje wiele klastrów energii. Obszar ich działania nie może przekraczać granic jednego powiatu lub pięciu gmin, a jego koordynatorem powinien być jeden z członków.

Zobacz więcej

KORZYŚCI: Każdy klaster ma inne pomysły i strategię. Najlepsze przyczynią się do znacznego obniżenia kosztów energii i ilości zanieczyszczeń. Staną przed szansą sięgnięcia po środki pomocowe. Nie będą to pieniądze tak duże, jak te kierowane pośrednio i bezpośrednio do energetyki zawodowej. Ale fundusze publiczne zwiększą szanse na ich konkurencyjność i atrakcyjność oferty — podkreśla Bartłomiej Steczowicz, prezes Teraz Energia. Fot. Marek Wiśniewski

Pierwszy w Żywcu

Żywiec znajduje się na pierwszym miejscu listy najbardziej zanieczyszczonych miast UE, przygotowanej przez Światową Organizację Zdrowia. Według danych średnie roczne zanieczyszczenie pyłem zawieszonym PM2,5 przekracza w tym mieście 40 mikrogramów na metr sześc. Nic zatem dziwnego, że właśnie tutaj powstał pierwszy klaster Żywiecka Energia Przyszłości.

— Jego celem jest niezależność energetyczna Żywiecczyzny do 2030 r. i ograniczenie niskiej emisji do poziomu bezpiecznego dla zdrowia — mówi Antoni Szlagor, burmistrz Żywca.

Ma temu służyć m.in. optymalizacja zużycia i wykorzystania energii w regionie przez ograniczenie zakupu paliw i energii, a także rozwój OZE. Klaster chce wspierać stosowanie nowoczesnych technologii z wykorzystaniem surowców lokalnych i biomasy w rozproszonych i „szytych na miarę” źródłach energii. Umowę cywilno-prawną o współpracy podpisało ponad 20 podmiotów — samorządy, uczelnia, lokalni przedsiębiorcy oraz firmy z branży energetycznej i IT. Rolę lidera klastra pełni Związek Międzygminny ds. Ekologii w Żywcu, który zajmował się m.in. realizacją unijnych projektów dotyczących kanalizacji. We wszystkich gminach powołano pełnomocników ds. energetycznych. Obecnie klaster ma 40 członków.

Kolejne wyspy

Od ogłoszenia przez Ministerstwo Energii koncepcji rozwoju klastrów energetycznych i wpisania ich do ustawy o OZE w czerwcu 2016 r. oraz od przekazania informacji, że rząd i samorządy (RPO) przeznaczą na nie ponad pół mld zł, w Polsce powstało 60 inicjatyw klastrowych. Najwięcej w województwach małopolskim, dolnośląskim, pomorskim — napisał na blogu Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO).

Ostatnio w prawie każdym tygodniu pojawia się informacja o kolejnym przedsięwzięciu. Na Dolnym Śląsku samorządy powołały już sześć klastrów: Wzgórz Strzelińskich, Ziemi Łużyckiej, Wzgórz Trzebnickich, Izerski, Ziemi Ząbkowickiej oraz Zgorzelecki Klaster Rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i Efektywności Energetycznej, do którego w połowie września przystąpił KGHM Polska Miedź.

— Spółka buduje i eksploatuje własne źródła kogeneracyjne. Mamy więc doświadczenie i chcemy je wykorzystać przy budowie regionalnych układów energetycznych, bo to oznacza zwiększanie bezpieczeństwa firmy i regionu — twierdzi Mirosław Skowron z KGHM.

W ramach klastra w powiecie zgorzeleckim ma powstać instytucja, która będzie skupiała start-upy, zajmujące się innowacjami energetycznymi. Planowana jest budowa 21 instalacji fotowoltaicznych — każda o mocy 1 MW — oraz utworzenie wypożyczalni samochodów elektrycznych. Jedna z firm już kupiła pięć takich aut. 26 września podpisano porozumienie Siemiatyckiego Klastra Energii. Impulsem był projekt nowej elektrociepłowni. Stare kotły gazowe i węglowe w centrum zostaną zastąpione jednym, wydajnym źródłem zasilanym biomasą pochodzenia leśnego, zbudowanym na obrzeżach miasta. Do domów popłynie energia cieplna wytwarzana w nowoczesnej instalacji o minimalnych emisjach (redukcja do 90 proc.). Spodziewana poprawa jakości powietrza w Siemiatyczach nastąpi najpóźniej do końca 2019 r.

Szanse dla firm i regionów

— Jestem zafascynowany otwartością przedstawicieli samorządu na innowacje oraz pomysłami badawczo-wdrożeniowymi, biznesowymi i produkcyjnymi. Nie można zmarnować takiego potencjału. Klastry są także szansą na rozwój gospodarczy regionów, bo energetyka zmierza w kierunku rozproszonej, a małe źródła zaspokoją potrzeby gmin, które będą się stawały samowystarczalne energetycznie. Źródła wytwórcze, wraz z systemem przesyłu, mogą być uzupełnieniem krajowego systemu energetycznego — mówi Roman Walkowiak z zarządu Eneris Energii.

Firma jest członkiem klastrów siemiatyckiego, gorzowskiego i zgorzeleckiego. Planuje przystąpienie do następnych.

— Oferujemy najnowocześniejsze technologie, wyposażając wytwórcze źródła w nowatorskie magazyny energii. Deklarujemy również pomoc w finansowaniu lub całkowite przejęcie finansowania inwestycji. Interesuje nas zaangażowanie kapitałowe w projekty energetyczne na zasadzie głównego inwestora. Proponujemy też autorski system nowatorskiego zarządzania wytwarzaniem, przesyłem i magazynowaniem energii na bazie inteligentnych, samouczących się sieci. Tworzymy go wspólnie z wiodącymi uczelniami technicznymi w Polsce. Chcemy również wspierać prosumentów w projektowaniu, budowie, a nawet finansowaniu małych, lokalnych źródeł i magazynów energii — dodaje Roman Walkowiak.

Firma oczekuje sformalizowania zasad współpracy, czyli umów gwarantujących odbiór energii elektrycznej i ciepła. To daje podstawę do zaangażowania się w realizację inwestycji. Wtedy klaster — z bytu teoretycznego, opartego na luźnych porozumieniach — może się stać instytucją zapewniającą optymalizację energetyczną i niższe ceny dla odbiorców — uważa Roman Walkowiak.

Z kolei spółka Teraz Energia uczestniczy w pięciu klastrach. Prezes Bartłomiej Steczowicz widzi szanse w trzech dziedzinach.

— Po pierwsze, pojawiło się ogromne zainteresowanie osób prywatnych i firm zakupem tańszej energii, zwłaszcza w obliczu kosztów planowanych ogromnych inwestycji energetyki zawodowej, opłat OZE i potencjalnej taksy rynku mocy. Po drugie, wszyscy chcą zużywać mniej energii, co jest konsekwencją ceny, edukacji i regulacji np. ustawy o efektywności energetycznej. Po trzecie, każdy z nas odczuwa skutki zanieczyszczenia powietrza w Polsce. To przyniesie wiele inwestycji rozproszonych, których inicjatorami nie będą koncerny energetyczne, lecz samorządy i odbiorcy energii — podkreśla Bartłomiej Steczowicz.

Według niego polska elektroenergetyka musi ograniczyć zatrudnienie. W spółkach produkcyjnych pracuje nawet czterokrotnie więcej osób, w przeliczeniu na 1 MW, niż w Europie Zachodniej. Przykładowo, w należącej do RWE elektrowni Niederaussem koło Kolonii w 2010 r. zatrudnionych było 100 pracowników, obsługujących 1000 MW elektrownię na węgiel brunatny. W dwukrotnie większej elektrowni Turów była aż osiemnastokrotnie większa załoga. Do tego wysokie płace. To tylko odzwierciedla wyjątkowo silną pozycję związków zawodowych branży paliwowo-energetycznej. Dlatego klastry mogą szybko przejąć inicjatywę, oferując tańszą energię.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Nie moda, lecz konieczność