Nie można lekceważyć "milenijnej pluskwy"

Mirosław Szturmowicz
02-11-1998, 00:00

Mirosław Szturmowicz: nie można lekceważyć „milenijnej pluskwy”

MIROSŁAW SZTURMOWICZ: Zaledwie 30 proc. polskich firm w ogóle uświadamia sobie, że z nadejściem roku 2000 wiąże się niebezpieczeństwo dla ich operacyjnych systemów informatycznych. fot. Borys Skrzyński

Chaos na kontach bankowych, brak dostaw prądu, głuche telefony, a nawet spadające samoloty — takie kasandryczne wizje pojawiły się ostatnio w mediach w związku z „problemem roku 2000”. Przyczyną miałaby być tzw. pluskwa milenijna, błąd w starszych wersjach oprogramowania polegający na dwucyfrowym zapisie roku (np. 98, zamiast 1998). Nadejście roku 2000 i pojawienie się w tych aplikacjach dwóch zer sprawi, że nieprzystosowane systemy informatyczne przestaną funkcjonować poprawnie, wywołując perturbacje w życiu codziennym i wymierne straty w świecie biznesu.

„PROBLEM ROKU 2000” rzeczywiście istnieje i może być groźny zwłaszcza dla tych, którzy go zlekceważą. W Polsce wciąż dominuje taki właśnie stosunek do tego problemu. Z badań wynika, że zaledwie 30 proc. polskich firm w ogóle uświadamia sobie, że z nadejściem roku 2000 wiąże się niebezpieczeństwo dla ich operacyjnych systemów informatycznych. A tylko część tych firm podjęła działania zaradcze.

„PLUSKWA MILENIJNA” jest bowiem do zlikwidowania. Z punktu widzenia informatyka, jest to po prostu jeden z błędów w oprogramowaniu, który można usunąć. Błąd ten ma na dodatek tę zaletę, że znamy jego charakter oraz wiemy, gdzie go szukać i kiedy może wywołać dysfunkcje systemów. O ile bowiem w mediach problem roku 2000 pojawił się na szeroką skalę dopiero w tym roku, o tyle świat informatyki zajmuje się nim od dobrych kilkunastu lat.

Obecnie niemal każdy szanujący się producent systemów operacyjnych, w tym IBM, zapewnia swym klientom serwis pozwalający uniknąć problemów związanych ze zbliżającym się rokiem 2000. Na stronach internetowych i w katalogach podawane są informacje, gdzie i jak — w konkretnych przypadkach — należy dokonać zmian, które ustrzegą przed feralną zmianą daty. Do żadnego błędu w oprogramowaniu nie było dotąd przygotowań i środków zaradczych na taką skalę.

CZY JEDNAK ten potencjał zostanie wykorzystany, zależy od decyzji poszczególnych firm, instytucji i placówek. Niestety, w większości przypadków panuje przekonanie, że akurat „moją firmę ten problem ominie”. Często też decyzję o podjęciu działań zaradczych odkłada się na później. Pokutuje bowiem błędne domniemanie, że „problemu roku 2000” można się pozbyć siłami dwóch-trzech informatyków, którzy sprawdzą system w weekend. Spodziewam się więc, że w przyszłym roku, wraz ze zbliżaniem się sylwestra rosnąć będzie liczba chętnych, którzy zwracać się będą do firm IT z prośbą o pomoc. Apogeum tych zachowań nastąpi w grudniu 1999 roku. Jednak wtedy po prostu będzie za późno.

CHĘTNYCH BĘDZIE zbyt wielu w stosunku do możliwości firm informatycznych, a czasu na weryfikację systemów za mało. Jest to bowiem mrówcza praca. W jednej z polskich firm trzeba m.in. sprawdzić każdy z kilkunastu tysięcy sterowników przemysłowych, choć tylko 2 proc. z nich może być narażone na „milenijną pluskwę”.

PO POLSCE krąży szkodliwy mit, że nasz kraj był tak długo zacofany informatycznie, iż obecnie większość systemów informatycznych jest nowszej generacji, odporniejszej na „milenijną pluskwę”. Nic bardziej błędnego. Wiele firm, w tym poważne instytucje finansowe, do dziś pracuje na systemach, napisanych w kraju, opierających się na programach właśnie wykorzystujących dwucyfrowy zapis roku. Jest też spora ilość starego sprzętu „second hand” zakupionego na Zachodzie w latach 80.

„Problem roku 2000” stanowi znakomitą okazję do unowocześnienia i wymiany przestarzałych systemów informatycznych, co jest najlepszą metodą przeciwdziałania „milenijnej pluskwie”. Pozwala to na uzyskanie dodatkowych korzyści wynikających z wdrożenia systemów nowszych, szybszych, sprawniejszych i oszczędniejszych. Sugeruję przy okazji, aby zwrócić uwagę na te przedsiębiorstwa i instytucje, które milczą na temat swoich prac nad „problemem roku 2000”. Milczenie owo może bowiem oznaczać brak takich prac.

Mirosław Szturmowicz jest dyrektorem generalnym IBM Polska, polskiego oddziału światowego lidera branży informatycznej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Szturmowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie można lekceważyć "milenijnej pluskwy"