Nie spada popyt na małe mieszkania

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2004-10-26 00:00

Ceny mieszkań w Polsce spadły o 5 proc. w stosunku do stawek oferowanych tuż przed 1 maja. Eksperci nie przewidują dalszych obniżek.

Półroczna obecność Polski w Unii Europejskiej nie spowodowała — zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami — znaczących zmian na rynku nieruchomości: napływu zachodnich inwestorów czy też nagminnego wykupywania przez cudzoziemców mieszkań i gruntów. Zahamowany został wzrost popytu na mieszkania.

— Rynek wraca do równowagi, zbliżonej do stanu z przełomu 2003 i 2004 r. — twierdzi Jarosław Krajewski, szef poznańskiego biura nieruchomości Ager.

Marek Kusztejko, właściciel biura Kusztejko Nieruchomości, prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami, przyznaje, że ceny mieszkań spadły w Rzeszowie o blisko 5 proc. w stosunku do stawek, jakie przeważały w przedakcesyjnym szaleństwie.

— Mimo wszystko są one i tak wyższe w stosunku do tych z czwartego kwartału 2003 r. — dodaje Marek Kusztejko.

Pośrednicy z innych miast Polski potwierdzają te szacunki.

— Nie można jednak zapominać, że do zahamowania popytu na mieszkania przyczyniają się rosnące stopy procentowe. Po sierpniowej podwyżce podrożały najtańsze kredyty złotowe do 7-8,9 proc. — podkreśla Małgorzata Battek z działu analiz rynku Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości (WGN).

Wakacyjny spokój

Schłodzenie rynku przyniosły... miesiące letnie. Zrównoważyła się relacja popytu do podaży.

— Wprawdzie nie słabnie zainteresowanie małymi, jedno-, dwupokojowymi mieszkaniami, zwłaszcza na rynku pierwotnym, ale ich ceny nie rosną już tak gwałtownie. Nie uległy natomiast zmianie stawki za mieszkania duże, zwłaszcza stare, w budynkach z wielkiej płyty — mówi Małgorzata Battek.

Jej zdaniem, podaż mieszkań w ofercie biur nieruchomości lekko przewyższa popyt. Nie jest to jednak regułą — w niektórych miastach sytuacja jest odwrotna.

— W Lublinie popyt nieco góruje nad podażą. Klienci poszukują przede wszystkim mieszkań o kontrolowanych kosztach eksploatacji, najchętniej zlokalizowanych w śródmieściu, o powierzchni około 70 mkw. Jednak decyzje o zakupie są coraz bardziej przemyślane — twierdzi Anna Kuczyńska, współwłaścicielka lublińskiego biura nieruchomości Anma.

— W Szczecinie ogólnie jest więcej wolnej substancji mieszkaniowej niż chętnych. Jeśli jednak spojrzymy na rynek przez pryzmat wieku mieszkań — podaż najnowszych zrównała się z popytem — dodaje Ryszard Wiśniewski, właściciel biura nieruchomości Ryzo ze Szczecina.

Amatorzy na niewielkie

Z badań WGN wynika, że obecnie w Polsce na kupującego przypada 2,6 oferty sprzedaży małego mieszkania.

— Jedno- i dwupokojowe mieszkania sprzedawane są najszybciej. — mówi Małgorzata Battek.

Różnice cenowe są spore —na ostateczną cenę zakupu ma wpływ lokalizacja, standard, stan techniczny, a także podaż.

Jak twierdzi Andrzej Jakiel, szef Biura Obrotu Nieruchomościami Mediator, w Opolu praktycznie nie ma wolnych kawalerek i dwupokojowych mieszkań — zostały wyprzedane.

Zainteresowanie małymi mieszkaniami nie spada w ośrodkach akademickich.

— Kraków ma wyraźny charakter miasta akademickiego. Pracuje tu liczne grono wykładowców i studiuje blisko 180 tys. osób. To potencjalni klienci dla rynku i pierwotnego, i wtórnego — mówi Jacek Kolibski, prezes Rady Krakowskiego Instytutu Nieruchomości, prezes Biura Doradztwa Inwestycyjnego Krakinwest.

W Toruniu, według Dariusza Sikorskiego, właściciela biura obrotu nieruchomościami ADS Sikorscy, podczas nasilenia zakupów przez studentów podrożały mieszkania o powierzchni do 36 mkw.

Płyta popularna w Łodzi

Rozpiętość cen lokali w wielkiej płycie sięga kilkuset złotych za mkw. Na przykład w Częstochowie, jak podaje Waldemar Winiarski, właściciel agencji nieruchomości Ava, różnica w stawkach oferowanych za 1 mkw. w wieżowcu i bloku czteropiętrowym to nawet 200 zł.

— W Łodzi poszukiwane są najczęściej lokale dwupokojowe (38-45 mkw.), w starej płycie. Sporo jest też chętnych na mieszkania dwupokojowe z lat 90. (ponad 50 mkw.). Mieszkania w secesyjnych kamienicach przy ul. Piotrkowskiej to swoista nisza ryynkowa. Jest ich oczywiście niewiele, a ceny sięgają 2-3 tys. zł za mkw. — opowiada Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości z Łodzi.

Zdaniem ekspertów, obecna sytuacja raczej się nie zmieni do końca roku.