Nie taki operator kompleksowy, jak go malują

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2013-11-29 00:00

Polski rynek logistyczny przeszedł już okres porządkowania. Powoli dobiega końca także era konsolidacji. Wchodzimy w etap segmentacji

W teorii nie ma różnicy między teorią i praktyką. W praktyce jest. Reguła ta sprawdza się również na polskim rynku logistycznym, na którym roi się od operatorów świadczących usługi kompleksowe. Roi się w teorii.

Specjalista od wszystkiego

Na polskim rynku logistycznym istnieją zarówno firmy (operatorzy) świadczący usługi kompleksowe, jak i przedsiębiorstwa koncentrujące się na pewnych obszarach działalności. Wiele firm lubi się jednak określać właśnie jako kompleksowy operator, najczęściej mocno na wyrost.

— Tymczasem mamy zaledwie kilka firm, które tak naprawdę mogą się posługiwać tym mianem. Utrzymanie wysokiej jakości i ciągły rozwój wymagają specyficznej kompetencji: specjalizacji w byciu wszechstronnym. Jednocześnie tak jak i inne firmy kompleksowe rzadziej angażujemy się w usługi nietypowe lub wymagające bardzo wąskiej specjalizacji — wyjaśnia Daniel Franke, członek zarządu Rohlig Suus Logistics.

Dodaje, że są również firmy, które, co prawda, oferują dość szeroki zakres usług, jednak koncentrują się na rozwoju jednej dziedziny, która stanowi ich działalność podstawową. Mogą to być np. przewozy całopojazdowe w warunkach temperatury kontrolowanej, logistyka magazynowa konkretnych branż, np. farmaceutycznej albo obsługa konkretnego rodzaju procesów. Pozostałe usługi takie firmy traktują jako uzupełniające i najczęściej zlecają je na zewnątrz.

— Firmy wyspecjalizowane w danej dziedzinie nie będą w stanie w równym stopniu rozwinąć innych dziedzin działalności logistycznej, gdyż wymaga to nie tylko olbrzymich nakładów finansowych. Najlepszym przykładem jest możliwość obsługi w mniej niż 24 godziny od nadania dużych transportów opartych o sieć regularnych połączeń bezpośrednich między terminalami przeładunkowymi. Stworzenie tej usługi o najwyższej jakości udało się zaledwie kilku firmom. Również nam zajęło to wiele lat i kosztowało ogrom wysiłku — mówi Daniel Franke.

W wielu branżach, szczególnie w logistycznej, tzw. kompleksowości usług po prostu wymaga rynek.

— Klienci oczekują od operatorów nie tylko dużego wyboru usług, ale także odpowiedzialności za cały proces w łańcuchu dostaw. Z drugiej zaś strony — operatorzy logistyczni muszą się specjalizować w poszczególnych sektorach i branżach rynku — komentuje Piotr Sukiennik, dyrektor generalny FM Logistic w Polsce.

Koncepcja rozwoju

Nasz kraj ze względu na położenie geograficzne coraz częściej staje się centrum logistycznym dla całej Europy Środkowej. — Najlepszym przykładem jest jedna z ostatnich naszych inwestycji na południu Polski, w Olszowej, wzniesiona dla jednego z klientów, która stanowi jego centrum dystrybucyjne dla Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Inny przykład to platforma w Błoniu, w której części świadczymy usługi dla farmacji. Nasza specjalizacja obejmuje również świadczenie usług dla łańcucha dostaw w temperaturze kontrolowanej. Usługi tzw. co-manufacturingowe dopełniają kompleksowości, bo klienci oczekują pełnej palety świadczeń pod „jednym dachem” — opowiada Piotr Sukiennik. Każda firma ma, oczywiście, swoją strategię rozwoju. Powinna się ona odnosić do rynku, na jakim działa przedsiębiorstwo i do jego możliwości i zasobów, jakimi dysponuje.

— Na naszym rynku działają zarówno największe światowe koncerny, jak i mniejsze krajowe firmy. To, że zmiany w pierwszej setce nie są zbyt widoczne, dowodzi, iż jest to ustabilizowany rynek, na którym swoje miejsce mają różne koncepcje rozwoju — przekonuje Grzegorz Lichocik, prezes Dachsera.

Kierunek, w jakim od wielu lat zmierza gospodarka światowa, pokazuje, że globalni gracze będą coraz bardziej dominowali na lokalnych rynkach. Nie oznacza to jednak, że znikną lokalne podmioty i ich klienci. Firmy, których łańcuch dostaw daje się wpisać w standardy i rozwiązania oferowane przez największych operatorów, również szukają rozwiązań kompleksowych. Mimo ich dopasowania do rynku są one typowe dla większości, ale nie dla wszystkich.

— Pozostanie grupa, zarówno wśród dużych, jak i małych firm, oczekująca niestandardowych rozwiązań lub bardzo specyficznych usług. Najprostszym przykładem są przesyłki o nietypowych wymiarach, np. bardzo długie. Żaden duży operator ich nie zaakceptuje, ponieważ znacznie wydłużają czas rozładunku lub nawet wymagają specjalistycznego sprzętu. Polski rynek nie różni się w tej mierze zasadniczo od rynków bardziej rozwiniętych. Dobra strategia i specjalizacja oraz wejście w niszę pozwalają wielu operatorom logistycznym na odnoszenie sukcesów i stabilny rozwój. Ten segment również będzie się rozwijał, choć być może mniej dynamicznie niż główny nurt — uważa Grzegorz Lichocik.

Motor zmian

Ostatecznie to popyt decyduje o tym, na jaką firmę jest zapotrzebowanie. Są klienci, którzy korzystają z kompleksowych możliwości operatorów — wśród nich przedsiębiorstwa, które mają złożone potrzeby logistyczne, wymagające odpowiedniego połączenia wielu różnych usług w celu skonstruowania najbardziej optymalnego łańcucha dostaw. Natomiast klienci, dla których najważniejszy jest jeden typ serwisu lub mający wysoce niestandardowe wymagania, prawdopodobnie wybiorą firmę wyspecjalizowaną w tego rodzaju usługach, gdyż z innych korzystają niezmiernie rzadko i mają one dla ich skutecznej działalności logistycznej mniejsze znaczenie.

— Kontenerowe dostawy morskie nie zawsze docierają na czas. Nie zawsze można zrealizować dostawę całopojazdową, np. ze względu na brak towaru. Wtedy alternatywa w postaci dostawy lotniczej czy usługi drobnicowej, którą szybko zrealizuje ten sam sprawdzony partner, bywa kluczowym elementem wyboru dostawcy — zauważa Daniel Franke.

Jaka będzie przyszłość „specjalistów” i „kompleksowych operatorów”? Jedni i drudzy będą kontynuowali obrane kierunki rozwoju. Warto pamiętać, że najlepszym motorem zmian bywa spowolnienie gospodarcze lub załamanie w branży. Z punktu widzenia zarządzania ryzykiem następstwakryzysu z reguły są o wiele bardziej dotkliwe dla firm specjalizujących się w jednym rodzaju usług, więc pod tym względem w bardziej komfortowej sytuacji są operatorzy kompleksowi.

— Kompleksowi usługodawcy logistyczni znacznie lepiej radzą sobie w warunkach kryzysowych, choć na co dzień z reguły osiągają niższe marże — przekonuje Daniel Franke Tymczasem klienci potrzebują firm o różnych możliwościach i doświadczeniach, więc segmentacja rynku jest potrzebna i uzasadniona. A wzrost potrzeb logistycznych klientów będzie ten podział dodatkowo utrwalał.