Nie warto żądać zwrotu kosztów kursu
Trudne negocjacje pracodawcy i pracownika
Jeśli pracodawca wysyła pracownika na drogie szkolenie, nie powinien go zmuszać do podpisania zobowiązania, że w najbliższym czasie nie zmieni pracy. Powody są dwa: takie umowy burzą zaufanie, a poza tym i tak są nieskuteczne.
Bardzo wiele firm, które fundują zatrudnionym szkolenia, wymaga podpisania zobowiązania, że przez pewien czas nie zmienią pracy. W przeciwnym razie grozi im pokrycie kosztów kursu z własnej kieszeni.
— Pracownicy Tchibo Warszawa nie podpisują żadnych zobowiązań. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy podejmują studia. W takim przypadku warunki finansowania nauki są negocjowane indywidualnie — opowiada Maria Oskroba z Tchibo Warszawa.
Adam Opaliński, dyrektor personalny Rolimpexu, zastrzega, że jest przeciwnikiem administracyjnych obostrzeń i spisywania „cyrografów”.
— Wzajemne relacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem powinny być nasycone zaufaniem. Podpisanie takiego zobowiązania go nie buduje, a wręcz niszczy — tłumaczy.
— Jeśli pracodawca zafunduje MBA, to zwykle jest tak, że osoba obdarowana czuje się moralnie zobowiązana do tego, by dłużej w firmie pracować — dodaje Piotr Wielgomas, prezes zarządu firmy doradztwa personalnego BIGRAM.
Co jednak zrobić, by uniknąć sytuacji, gdy pracownik po zdobyciu na szkoleniu nowych umiejętności odchodzi do innej spółki? Zdaniem Adama Opalińskiego, najważniejszy jest uważny wybór osób, którym funduje się kursy.
— Jest to lepsze rozwiązanie niż spisywanie pochopnych umów. Do tej pory Rolimpex nie wymagał takich zobowiązań i nie zamierzamy ich stosować — zaznacza dyrektor personalny Rolipmexu.
Doradcy personalni potwierdzają, że pisemne zobowiązanie nie chroni przed odejściem pracownika. Jeśli taka osoba otrzymuje nową propozycję zatrudnienia, to przyszły pracodawca zwykle płaci za jej zobowiązania. Jednak dla przedsiębiorstwa, które traci przeszkolonego i cennego człowieka, zwrot kosztów to raczej zbyt skromna rekompensata. Wyszukanie nowego pracownika może być dużo droższe.
— Żaden rozsądnie myślący pracodawca nie pójdzie do sądu procesować się z odchodząca osobą. Popsułby sobie image, zarówno na rynku pracy jak i wewnątrz firmy — podsumowuje Piotr Wielgomas.
Tadeusz Markiewicz