- Nie wpadniemy w tym roku w recesję, w najgorszym wypadku PKB spadnie nam do 1 proc. A mamy szanse na ponad 2 proc. Jeśli nie popełnimy błędów, do których namawia PiS, np. nie zwiększymy deficytu budżetowego – powiedział Marcinkiewicz w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej.
Pytany o podstawę swoich prognoz powiedział, że „z racji obowiązków” przegląda wiele prognoz analityków i wybiera opinie tych, których przewidywania się sprawdzały. Były premier, który mówi w wywiadzie, że jest doradcą inwestycyjnym, zauważył przy okazji, że „wielu analityków od lat opowiada dyrdymały bez żadnych konsekwencji”.
Pytany, na co kładłby nacisk w walce z kryzysem, Marcinkiewicz odpowiada, że zbyt wolno wydawane są fundusze europejskie. Były premier przeniósłby instytucję płatniczą, która rozlicza faktury i dokonuje wypłat, z Ministerstwa Finansów do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego „a nawet do Banku Gospodarstwa Krajowego”.
- Poza tym trzeba dokapitalizować PKO BP, Bank Pocztowy i BOŚ, by podtrzymywać kredytowanie polskich firm – powiedział.
MD, Gazeta Wyborcza