Kiedy myślimy o inwestycji w akcje spółek z branży detalicznej, to na myśl przychodzą tylko dwie spółki: LPP i CCC — mówi Michał Wnorowski, zarządzający Portfelem Akcji Długoterminowych Grupy PZU.
Marcin Stebakow, analityk Domu Maklerskiego BPS, radzi jednak sprzedać akcje pierwszej z firm i przekonuje, że rynek widzi spółkę przez różowe okulary: nie zakłada spadku marży operacyjnej w wyniku rosnących kosztów funkcjonowania i dużych nakładów inwestycyjnych na rozwój sieci. Przez ostatni rok kurs LPP urósł o 145 proc., a w 3 miesiące zyskał 20 proc.
— Do roku 2015 spodziewamy się wzrostu powierzchni handlowej o 150-160 tys. mkw. rocznie, co sprawi, że wyniki w ujęciu wartościowym ulegną poprawie. Zwracamy jednak uwagę, że większa powierzchnia oznaczać będzie wyższe koszty funkcjonowania, które przyczynią się do spadku marży operacyjnej z 14,3 proc. w 2013 r. do 13,1 proc. w 2015 r. — szacuje Marcin Stebakow.
Dodatkowo, w dłuższym terminie, kosztowny rozwój sieci placówek wraz z rozbudową centrum logistycznego wpływać będzie na wycenę spółki na podstawie metodyzdyskontowanych przepływów pieniężnych. LPP planuje wydać na oba cele ponad 0,5 mld zł w ciągu trzech lat.
Czynnikiem ryzyka, na który zwraca uwagę Marcin Stebakow, jest zachowanie zarządzających otwartymi funduszami emerytalnymi. Na koniec czerwca kontrolowały one około 30 proc. akcji LPP.
— Sądzimy, że w związku z reformą systemu emerytalnego mogą oni szukać spółek bardziej płynnych, gdyż w przypadku scenariusza, że tylko niewielka liczba uczestników zdecyduje się pozostać w drugim filarze, fundusze zmuszone będą sprzedawać aktywa, aby sprostać wymogom „suwaka”, co może nastąpić w 2015 r. — mówi Marcin Stebakow.
Specjalista podkreśla jednak, że firma jest dobrze postrzegana przez inwestorów finansowych i regularnie dzieli się zyskiem.
— Może stopa dywidendy na poziomie około 1 proc. nie jest duża, ale stabilny zarząd i jasno określona strategia spółki są godne odnotowania — dodaje analityk DM BPS.
Marcin Stebakow wycenił akcję LPP na 5,7 tys. zł. To oznacza, że w jego ocenie są przewartościowane o jedną trzecią. Zdecydowana większość pozostałych analityków jest odmiennego zdania — radzą kupować akcje lub mają do nich neutralne nastawienie. Najwyższa z wycen, autorstwa Marii Mickiewicz z BM BESI, to 10 tys. zł.