Nie zlikwidujemy kontrabandy

Mira Wszelaka
23-11-2005, 00:00

Jedno z podrobionych świadectw, o które oskarżano Polskę, sfałszowano w Belgii. W tym przypadku obyło się bez restrykcji.

Niemal trzy miesiące temu Rosja oskarżyła Polskę o podrobienie świadectwa na korpusy drobiowe, które wysłano z zakładu bez uprawnień. Był to jedyny przypadek fałszerstwa, który dotyczył branży drobiarskiej. Po szybkim dochodzeniu strony polskiej okazało się, że świadectwo zostało wystawione w Belgii przez lekarza, który pochodził z innego regionu, niż wskazywał na to dokument. Bruksela przyznała, że świadectwo zostało sfałszowane. Takie wyjaśniania wystarczyły. Obyło się bez jakichkolwiek restrykcji. W przypadku Polski Rosja zastosowała tryb przyspieszony i nie czekając na szczegółowe wyjaśnienia zablokowała rynek.

Zorganizowana grupa

Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii, podkreśla, że co prawda w przypadku Polski zidentyfikowano 24 fałszywe świadectwa, ale dodaje, że od 1 stycznia 2005 r. w naszym kraju wydano ich blisko 4 tys.

— To kropla w morzu i trudno tym obarczać polskich producentów. Prawdopodobnie jest to działanie zorganizowanej grupy przestępczej o międzynarodowych powiązaniach, która specjalizuje się w handlu — sugeruje Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.

Polska szuka sojuszników w Unii i powołuje się na memorandum Komisji Europejskiej o tym, że kraj, w stosunku do którego wysuwa się jakieś zarzuty, powinien mieć czas na ustosunkowanie się do nich i wyjaśnienie kwestii spornych.

— Wschodnia granica Polski jest w przeważającej części granicą UE. To ma określone konsekwencje. Tymczasem unijne prawo nakierowane jest na kontrole w imporcie, a nie eksporcie. W ten sposób łatwo sobie wyobrazić np. wątrobę pochodzącą z jakiegoś kraju Europy Zachodniej, która trafia na rynek ukraiński lub białoruski, a tam przepakowana i zaopatrzona w fałszywe polskie świadectwo przekracza rosyjską granicę — tłumaczy Cezary Bogusz.

Zagrożenie rośnie

Jego zdaniem, nikt nie jest w stanie zlikwidować kontrabandy.

— Boleję nad tym, że tak jest, ale nie ma co się oszukiwać, że można całkowicie uszczelnić tzw. zieloną granicę. Nie dotyczy to tylko mięsa — mówi Cezary Bogusz.

Główny Inspektorat Weterynarii podjął jednak działania, które mają znacznie utrudnić tego typu praktyki.

Tymczasem zły klimat wokół mięsa z Polski narasta. Po Rosji swój rynek czasowo zablokowała Ukraina. Sygnały dotyczące wyjaśnień płyną też z Białorusi i Norwegii. Czy przy okazji rachunków politycznych prawdziwa walka na europejskim rynku mięsa nie weszła w decydującą fazę?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Nie zlikwidujemy kontrabandy