Niebo nad Polską nie jest bezchmurne

opublikowano: 03-04-2018, 22:00

Zwiastuny ochłodzenia gospodarczego klimatu w kraju nadchodzą nie tylko zza granicy

Gdy na liczniku mierzącym tempo wzrostu polskiego PKB w ubiegłym roku pojawiło się 4,6 proc., nikogo nie trzeba było przekonywać, że gospodarka jest w szczytowej formie. W jakim tempie będziemy rozwijać się w tym roku? Zdania są podzielone. Niektórzy ekonomiści, np. zespół mBanku i PKO BP, oczekują powtórzenia wyniku. Większość wychodzi jednak z założenia, że po mocnym ubiegłorocznym przyspieszeniu PKB prawdopodobnie nieco zwolni — rynkowy konsensus krąży obecnie wokół 4,3 proc. W nowy lokalny rekord w 2018 r. wierzą nieliczni.

Otwarcie naszej gospodarki na zagraniczne kontakty handlowe sprawia, że w zbiorze czynników, które mają na nią wpływ, granica między typowo wewnętrznymi a zagranicznymi jest mglista.

Lokalne przymrozki...

Marcin Luziński, ekonomista BZ WBK, źródeł niższego tempa wzrostu gospodarki upatruje raczej po naszej stronie granicy.

— Przez cały 2017 r. mieliśmy silną konsumpcję prywatną, a pod koniec mocno ożywiły się inwestycje. To podbiło nam wzrost w okolice 5 proc., teraz wracamy do bardziej rozsądnego tempa, czyli 4 proc. Spowolnienie w naszej gospodarce wynika raczej z czynników krajowych. Prognozy dla strefy euro sugerują, że rok 2018 będzie taki sam albo nawet lepszy niż ubiegły. W Polsce mamy odwrotną sytuację — mówi Marcin Luziński, ekonomista BZ WBK.

Jego tezę potwierdza marcowa korekta — o 1,4 pkt. — tzw. wskaźnika wyprzedzającego koniunktury (WWK), publikowanego przez Biuro Inwestycji i Cykli Koniunkturalnych (BIEC). Wskaźnik odzwierciedla zmianę poziomu aktywności, jego spadek traktuje się więc jako zapowiedź ochłodzenia koniunktury. W komentarzu BIEC czytamy, że za marcową korektę odpowiada w szczególności nie najlepsza sytuacja na GPW i mniejszy napływ nowych zamówień do przedsiębiorstw. Andrzej Domański, członek zarządu Eques Investment TFI, zapytany o przyczyny korekty na warszawskim parkiecie, bez wahaniawskazuje czynniki krajowe (więcej w ramce).

…zachodni wiatr…

Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP, źródeł spowolnienia w naszej gospodarce w pierwszej kolejności upatruje w eksporcie.

— Na eksportowe spowolnienie od jakiegoś czasu wskazują europejskie odczyty PMI [wskaźnik aktywności gospodarczej w sektorze produkcji — red.], choć warto podkreślić, że nie widać tego jeszcze w danych o handlu światowym, np. przewozie kontenerów. W przypadku polskiego eksportu trzeba przede wszystkim patrzeć na Niemcy. Osłabienie popytu na towary eksportowane z Niemiec oznacza, że polscy eksporterzy, którzy często są poddostawcami niemieckich, także doświadczą spadku zamówień, co widać już w lutowych danych GUS. Ponadto brexit powoduje ograniczenie produkcji motoryzacyjnej. To czynniki działające na niekorzyść naszych eksporterów — mówi Marcin Czaplicki.

Za tą wersją przemawiają najnowsze wyniki PMI. We wtorek IHS Markit poinformował, że w przypadku polskiego przetwórstwa przemysłowego odczyt z marca utrzymał się na poziomie z lutego (53,7 pkt.). Wśród pięciu subindeksów — nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych — czarną owcą, która ciągnęła PMI w dół były zamówienia, w szczególności eksportowe. Subindeks spadł nieznacznie poniżej 50 pkt. (to poziom, który oddziela poprawę od pogorszenia), przerywając 15-miesięczną dobrą passę.

…niskie ciśnienie…

Drugim obszarem, który niepokoi Marcina Czaplickiego, są inwestycje. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że prym wiodą lokalne problemy. Wartość kosztorysowa nowych projektów w czwartym kwartale 2017 r. spadła o 16,1 proc. r/r.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„Biorąc pod uwagę opóźnienie między dynamiką inwestycji a wartością nowo rozpoczętych inwestycji, można przypuszczać, że trwający obecnie boom inwestycyjny (…) może być relatywnie krótszy niż te, z którymi mieliśmy do tej pory do czynienia” — czytamy w jednym z komentarzy zespołu PKO BP.

Marcin Czaplicki podkreśla, że zmienna uzyskana z danych o kosztorysach nie odzwierciedla jednak sytuacji całego spektrum przedsiębiorstw inwestujących w Polsce (to ok. 11 proc. wartości inwestycji ogółem). Na jej podstawie o ogólnogospodarczych tendencjach lepiej więc wnioskować ostrożnie. Dwóm sektorom — logistyce i przetwórstwu przemysłowemu — trzeba jednak przyjrzeć się bacznie.

— Logistyka to inaczej inwestycje w magazyny. W 2017 r. powierzchnia magazynowawzrosła o ok. 20 proc., a nowa podaż była o ok. 70 proc. wyższa niż w 2016 r. Tak wysoka baza będzie osłabiać tegoroczny wynik. Natomiast w przypadku przetwórstwa słabsza dynamika inwestycji może odzwierciedlać słabnący popyt eksportowy — mówi ekonomista PKO BP.

…i gęsta mgła

Mocnym impulsem dla inwestycji w najbliższym czasie będzie oczywiście cykl unijny i wyborczy. Inwestycje publiczne, w szczególności samorządowe, od dawna budzą jednak najmniej kontrowersji. Co prawda, w czwartym kwartale 2017 r. nakłady inwestycyjne średnich i dużych przedsiębiorstw niefinansowych (zatrudniających co najmniej 50 pracowników) wzrosły o ponad 12 proc. r/r, w czym można upatrywać pozytywnych sygnałów z sektora prywatnego. W osiągnięciu takiego wyniku pomogła jednak niska baza sprzed roku, a poza tym nie wiadomo, ile z tego wzrostu to zasługa funduszy publicznych.

„(...) perspektywa zwiększenia nakładów inwestycyjnych sektora prywatnego nie rysuje się optymistycznie. Badania GUS z marca br. na temat zamiarów inwestycyjnychprzedsiębiorstw sektora przemysłu przetwórczego wskazują, że średnia planowana roczna dynamika inwestycji w tym roku nie przekroczy 7 proc. Jedynie przedsiębiorstwa największe planują zwiększyć nakłady średnio o około 15 proc. Zdecydowana większość przedsiębiorców, również największych, zamierza finansować je ze środków własnych, co świadczy o ograniczeniach wielkości planowanych nakładów” — czytamy w komentarzu BIEC.

Ekonomiści BZ WBK od dawna wskazują, że wąskim gardłem dla naszej gospodarki prędzej czy później okaże się rynek pracy. Pętla zaciska się właśnie na inwestycjach.

— Około połowy nakładów inwestycyjnych wiąże się z budownictwem. Żeby w Polsce rzeczywiście nastąpił boom inwestycyjny, sektor budowlany musi być w formie. Co prawda, na początku tego roku produkcja budowlano-montażowa miała bardzo wysoką dynamikę [w styczniu wzrosła o 34,7 proc. r/r, w lutym o 31,4 proc. — red.], ale nie da się jej utrzymać — głównie ze względu na deficyt pracowników — tłumaczy Marcin Luziński. © Ⓟ

Okiem eksperta - Andrzej Domański, członek zarządu Eques Investment TFI

Przecena na GPW to nasza zasługa

Za obserwowane w ostatnich miesiącach pogorszenie klimatu na GPW odpowiada w szczególności zamieszanie związane z finansowaniem elektrowni jądrowej. Inwestorzy zastanawiają się, które spółki i w jakim stopniu będą uczestniczyły w tym projekcie. Niekorzystnym czynnikiem są także częste zmiany w zarządach spółek kontrolowanych przez skarb państwa. Za mocną przecenę w sektorze bankowym odpowiada natomiast gołębie nastawienie RPP — nadzieje analityków na podwyżkę stóp w czwartym kwartale tego roku bądź w pierwszym 2019 r. prysły po ostatniej wypowiedzi Adama Glapińskiego, prezesa NBP. Na słabsze nastroje na warszawskim parkiecie wpływ mają również czynniki globalne, w tym głównie ryzyko wojny handlowej i słabsze zachowanie spółek technologicznych. WIG20 jednak jest w tym roku jednym z najsłabszych indeksów na rynkach wschodzących głównie z powodu czynników krajowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane