Niedziela stacjom spowszedniała

Klienci się przyzwyczaili, na e-auta jeszcze za wcześnie, a szara strefa wciąż żyje — takie wnioski płyną z raportu POPiHN.

Zakaz handlu w niedziele najpierw podbił wyniki sklepów znajdujących się przy stacjach paliw, ale z czasem ich popularność spadła — wynika z raportu rocznego przedstawionego przez Polską Organizację Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). POPiHN przedstawił dane pozyskane od firm członkowskich, czyli największych koncernów paliwowych, m.in. Orlenu, Lotosu, Shella czy Circle K. Na wykresie wyraźnie widać efekt wprowadzenia zakazu handlu wielkopowierzchniowego w marcu 2018 r.

— Widać też, że w miarę upływu czasu kupujący zaczęli się przyzwyczajać do nowych terminów zakupowych. W końcu roku stacje paliw nie cieszyły się już taką popularnością jak w pierwszych miesiącach po wprowadzeniu zakazu — mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku paliw.

Dla firm paliwowych przychody z tzw. sprzedaży pozapaliwowej mają duże znaczenie, bo wspierają rentowność poszczególnych stacji. W minionym roku pojawiały się próby ograniczenia działania sklepów na stacjach czy też ograniczenia sprzedaży wyrobów alkoholowych i tytoniowych. Branży udało się przed tym wybronić, dzięki czemu w 2018 r. obroty pojedynczego sklepu na stacji wzrosły średnio o 15 proc. Liczba sklepów też wzrosła — przybyły 32 lokalizacje i łącznie jest ich 2701.

„Stacje ulegały przeobrażeniom w stronę modelu zakupowo-usługowego, gdzie można zatankować pojazd i jednocześnie zrobić zakupy” — stwierdzają w raporcie eksperci POPiHN. Firmy paliwowe inwestowały też w rozwój sieci.

Liczba stacji wzrosła do 7765 z 6643 w 2017 r. Liderem jest PKN Orlen, który otworzył 11 stacji i ma ich już 1787. Za nim plasuje się BP — 552 i Lotos — 495. Zdaniem POPiHN elektromobilność w Polsce nie rozwija się szybko. Po polskich drogach jeździ tylko 3,5 tys. aut elektrycznych wobec 20 mln wszystkich zarejestrowanych. Ładowarek jest 500, a w ostatnim roku przybyło ich 100. Głównym motorem wzrostu w tej branży będą nie zakupy firm czy osób indywidualnych, ale carsharing.

— Jest to trend, od którego nie ma odwrotu, ale branża paliwowa odczuje go najwcześniej po 2025 r. — uważa Leszek Wieciech, szef POPiHN.

Wobec słabej konkurencji paliw alternatywnych wzrost popytu przekłada się na wzrost sprzedaży paliw. Z danych POPiHN wynika, że zużycie paliw płynnych w 2018 r. wzrosło o 3 proc., a rynek dla paliw samochodowych wzrósł o 2,6 proc. To znacznie mniejszy wzrost niż odnotowywany w latach poprzednich. Wtedy widoczne były efekty ograniczania szarej strefy. POPiHN wyjaśnia, że dane za 2018 r. szarej strefy już nie ujmują, odzwierciedlając natomiast realny, organiczny wzrost rynku.

— W niektórych segmentach rynku szara strefa nadal istnieje, np. w segmencie paliw żeglugowych, kolejowych, lotniczych czy rolniczych — uważa Leszek Wieciech.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu