Nieoczekiwane skutki ustawy frankowej

opublikowano: 22-02-2019, 12:08

Bartosz Turek, analityk Open Finance, uważa że prezydencka ustawa o pomocy frankowiczom obniży oprocentowanie lokat.

Fundusz wsparcia kredytobiorców kosztować może banki około 2-3 mld złotych rocznie – wynika z szacunków Open Finance. 

- Parlament znowu podjął pracę nad prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców. Chodzi o mechanizm, dzięki któremu osoby, które popadły w finansowe kłopoty mogą liczyć na pomoc w spłacie rat kredytów. Nowelizacja zakłada łatwiejszy dostęp do systemu wsparcia oraz znacznie hojniejsze wypłaty. Mało tego, pieniądze wpłacane przez banki, mają być wykorzystywane do konwersji kredytów walutowych na złotowe - tłumaczy Bartosz Turek.

Jeśli na przykład ktoś ma do spłacenia równowartość 400 tysięcy złotych, ale we franku szwajcarskim, to bank może zmienić ten dług na 300 czy 350 tysięcy złotych kredytu w rodzimej walucie. Umorzoną część bank ma dostać z powrotem z funduszu, na który wcześniej się złożył. Mechanizm ten ma doprowadzić do szybszego pozbycia się walutowych kredytów mieszkaniowych z systemu bankowego.

- Efekt jest więc taki, że na banki może zostać nałożona dodatkowa danina tak jak 3 lata temu było to z podatkiem bankowym. Porównanie nieprzypadkowe, bo efekt nowych regulacji może być podobny. Przypomnijmy, że w 2016 roku bezpośrednio po wprowadzeniu nowej daniny banki wyraźnie obniżyły oprocentowanie lokat. I tak na przykład w listopadzie 2015 roku przeciętna bankowa lokata była oprocentowana na 1,8 proc. w skali roku. Już w okresie prac nad podatkiem bankowym (wprowadzonym w życie w lutym 2016 r.) oprocentowanie depozytów zaczęło się obniżać. W efekcie w czerwcu za przeciętny depozyt banki płaciły tylko 1,5 proc. Wyraźny odpływ pieniędzy z depozytów podbił jeszcze w kolejnych kilku miesiącach przeciętne oprocentowanie depozytów, ale był to efekt krótkotrwały - dodaje Bartosz Turek.

Jego zdaniem, banki nie mogły zmienić marż milionów kredytów już udzielonych. Musiały poszukać pieniędzy na podatek gdzieś indziej.

- Mogły podrożeć nowo udzielane kredyty, ale tych w całej masie już spłacanych długów było relatywnie mało, a więc i efekt był skromny. Można też było podnieść opłaty i prowizje bankowe, ale też - co okazało się najprostszym rozwiązaniem - obniżyć oprocentowanie lokat - wyjaśnia analityk, który jest przekonany, że nowelizacja prawa proponowana przez prezydenta może dać efekty zbliżone do tych sprzed ponad trzech lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy