W Sejmie leży projekt ustawy ograniczającej rozwój sklepów wielkopowierzchniowych. Tymczasem rynek ogranicza się sam.
Prace nad projektem ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, który ma ograniczyć budowę nowych sklepów o powierzchni ponad 400 mkw., stanęły ostatnio w martwym punkcie. Czy tylko z powodu zawieruchy wywołanej zmianą marszałka Sejmu? W kuluarach mówi się, że projekt forsowany przez Samoobronę i PiS, który czeka na drugie czytanie, został na razie odłożony ad acta.
Powód? Bardzo krytyczna ocena Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. To jednak nie wszystko. Zdaniem wielu ekspertów, ustawa nie jest potrzebna, bo etap intensywnego rozwoju hipermarketów w Polsce mamy już za sobą. Po nasyceniu nimi wielkich miast sieci handlowe inwestują teraz głównie w mniejsze sklepy. To jednak nie przekonuje posłów.
— Ustawa nie jest skierowana przeciw wielkim sieciom. Naszym zdaniem, po prostu korzystne byłoby istnienie większej liczby niewielkich sklepów — mówi Mateusz Piskorski, poseł Samoobrony.
Podkreśla, że projekt ustawy jest częścią ustaw pakietów koalicyjnych i Samoobrona będzie domagać się przyspieszenia prac nad tą właśnie ustawą.