Niepotrzebna panika dotycząca wkładu własnego

KOMENTARZ, red. Joanna Dobosiewicz
opublikowano: 2015-09-07 22:00

Przyjęta przez Komisję Nadzoru Finansowego w czerwcu 2013 r. Rekomendacja S zobligowała banki do zaprzestania udzielania kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości.

 Od stycznia 2014 r. udzielony kredyt nie mógł być wyższy niż 95 proc. wartości nieruchomości, co w praktyce oznaczało konieczność wpłacenia 5 proc. wkładu własnego. Od 2015 r. od kredytobiorcy wymaga się 10 proc. wkładu własnego. W nadchodzącym roku maksymalna kwota kredytu, jaką bank może udzielić, nie będzie mogła przekroczyć 85 proc. wartości nieruchomości. To wywołało kasandryczne wizje upadku rynku mieszkaniowego w Polsce.

MICHAŁ KRAJKOWSKI
Marek Wiśniewski

Tymczasem przynajmniej dla części przyszłych nabywców mieszkań jest wyjście i to takie, które banki stosują od lat. Mogą bowiem udzielić kredytu ze wskaźnikiem LTV (kwota kredytu do wartości nieruchomości) w wysokości 90 proc. Będzie to dopuszczalne pod warunkiem zastosowania dodatkowych zabezpieczeń w postaci blokady rachunku bankowego lub przez zastaw na denominowanych w złotych dłużnych papierach wartościowych Skarbu Państwa lub NBP. Zabezpieczeniem mogą być także pieniądze zgromadzone na rachunkach IKE lub IKZE kredytobiorcy. Rekomendacja S zezwala też na zastosowanie ubezpieczenia brakującej kwoty kredytu. Oznacza to, że kredytobiorca będzie musiał wnieść 10-procentowy wkład własny, a brakujące 5 proc. (lub 10 proc. od 2017 r.) będzie mógł ubezpieczyć. Dzisiaj w większości instytucji standardowe LTV to maksymalnie 80 proc., a jeśli kredytobiorca chciałby bardziej się zadłużyć (do 90 proc.), musi wykupić dodatkowe ubezpieczenie brakującego wkładu własnego. Takie rozwiązania banki stosowały także w poprzedniej dekadzie boomu kredytowego. Nawet w przypadku kredytów na 110 proc. konieczne było wykupienie ubezpieczenia nadwyżki kredytu ponad 80 proc. wartości nieruchomości.

Może się więc okazać, że w 2016 r. wymagania dotyczące wkładu własnego nie zmienią się w porównaniu do 2015 r.

Wciąż będzie konieczne wniesienie 10 proc. wkładu własnego, a nadwyżkę ponad 80 proc. trzeba będzie ubezpieczyć tak samo jak dziś. Zresztą już dawniej wieszczono, że wkład własny, na początku w wysokości 5 proc., a teraz 10 proc., miał zahamować popyt na nieruchomości i kredyty mieszkaniowe. Dane sprzedażowe pokazują jednak,że nic takiego się nie stało. W 2014 r. banki udzieliły 174 tys. kredytów o łącznej wartości prawie 37 mld zł, czyli prawie tyle, co w 2013 r. Również w I kwartale 2015 r. ani wartość, ani liczba udzielonych kredytów znacząco nie spadły.

MICHAŁ KRAJKOWSKI, główny analityk Notus Doradcy Finansowi