Samorządy spieszą się z wydawaniem i rozliczaniem pieniędzy, które dostały z Unii Europejskiej – te, które zrobią to najsprawniej, w przyszłym roku dostaną od Ministerstwa Rozwoju Regionalnego premię. Do podziału między najlepsze regiony jest 512 mln EUR. Ale to wyścig nierównych szans.

Z powodu niejasnych przepisów część województw już na starcie znalazła się na straconej pozycji. Według ustawy o finansach publicznych, wartość zobowiązań województw, w tym podpisywanych z beneficjentami umów na unijne dofinansowanie, nie może przekraczać ich rocznych budżetów.
Chcąc przyspieszyć kontraktację i zgarnąć kawałek obiecanej przez rząd premii, większość województw w rozliczeniach Regionalnych Programów Operacyjnych zamiast limitów rocznych uwzględnia kilkuletnie. Niektóre Regionalne Izby Obrachunkowe (RIO), które kontrolują wykonanie samorządowych budżetów, przymykają na to oko. Tam, gdzie RIO są bardziej pobłażliwe, wydawanie pieniędzy idzie więc szybciej, a województwa sprawniej rozliczają się z unijnej kasy i w efekcie lepiej wypadają w statystykach. Regiony, które trzymają się sztywnych reguł, są na szarym końcu w wyścigu po premię.
Więcej we wtorkowym wydaniu „Pulsu Biznesu”.