Wminionym tygodniu „winę” za pogorszenie nastrojów zrzuca się nie na Grecję czy Włochy, ale na same Niemcy. Nie dość, że nadal nie chcą się zgodzić na ideę euroobligacji, to jeszcze nieoczekiwaną porażką zakończyła się aukcja 10-letnich obligacji, prowadząc do wzrostu rentowności w całej strefie.
W tym tygodniu rządy mających problemy krajów będą próbowały sprzedać obligacje. W poniedziałek będzie to Belgia, we wtorek Włochy, w czwartek zaś Hiszpania. Jeśli aukcje te nie będą udane, politycy w Europie znów staną przed koniecznością choćby doraźnego uspokojenia rynku, np. przez danie EBC zielonego światła do bardziej aktywnej postawy. Okazją tego będą spotkania ministrów finansów strefy euro (wtorek) i UE (środa). Nie można wykluczyć, że ten tydzień przyniesie kulminację. Nie kulminację całego kryzysu, ale przynajmniej obecnego przesilenia. Pomóc mogłyby w tym również dane z USA, które w ostatnim czasie nie były złe (na tle tych z Europy).
Gdyby jednak tydzień przyniósł choćby przejściową poprawę nastrojów, notowania EUR/PLN po ewentualnym flircie z poziomem 4,60 mogłyby tydzień zakończyć niżej. Jeśli jednak politycy nie znajdą sposobu na uspokojenie nastrojów i któraś z aukcji zakończy się klapą, na rynku może wybuchnąć