Początek sesji na amerykańskich rynkach akcji zapowiadał odbicie po serii spadków, która przeceniła spółki najmocniej od 5 lat. Okazało się jednak, że główne indeksy osiągnęły dzienne maksimum już po pierwszej godzinie handlu. W kolejnych ich wartość stopniowo malała, a w ostatniej godzinie zeszłą poniżej zamknięcia z poniedziałku. Główny temat na rynkach to niezmiennie polityka handlowa administracji Donalda Trumpa. Optymizm z początku sesji tłumaczono wypowiedzią sekretarza skarbu Scotta Bessenta o gotowości 70 krajów do negocjacji w sprawie obniżenia ceł wzajemnych. Obudziło to nadzieję na deeskalację konfliktu handlowego. Zgasiła ją dość szybko rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt ogłaszając, że ponieważ Pekin nie odwołał swoich ceł odwetowych, o północy z wtorku na środę zacznie obowiązywać w USA cło wysokości 104 proc. na towary z Chin. Ponadto przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer oświadczył w Senacie, że rząd nie planuje zmiany polityki celnej w bliskiej przyszłości. Inne „niedźwiedzie” sygnały, które usłyszeli inwestorzy, to ostrzeżenie Austana Goolsbee’go, szefa Fed w Chicago, że wyższe niż oczekiwano cła wzajemne grożą wzrostem inflacji. Lawrence Summers, były główny ekonomista Banku Światowego i były sekretarz skarbu USA ostrzegł natomiast, że amerykańska gospodarka prawdopodobnie zmierza ku recesji i potencjalnie nawet 2 mln Amerykanów może stracić pracę.
Powrót obaw i niepewności spowodował spadek rentowności obligacji 2-letnich USA, natomiast 10-letnich wyraźnie rosła.
O wyjątkowej zmienności na amerykańskich rynkach akcji świadczy to, że na zamknięciu spadały kursy 86 proc. spółek z S&P500 i podaż przeważała we wszystkich 11 głównych segmentach indeksu kiedy po pierwszej godzinie handlu 95 proc. spółek drożało przy przewadze popytu we wszystkich segmentach indeksu. Wtorkową sesję największą przeceną kończyły spółki materiałowe (-3,0 proc.), dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych i energii (po -2,5 proc.). Najmniejsze straty notowały segmenty spółek przemysłowych (-0,9 proc.), użyteczności publicznej (-0,5 proc.) i finansowych (-0,4 proc.).
W Średniej Przemysłowej Dow Jones spadły kursy 25 z 30 spółek. Najmocniej taniały akcje Apple (-5,0 proc.) z racji szczególnej ekspozycji spółki na negatywne skutku wojny handlowej USA z Chinami, gdzie produkowane są jej smartfony oraz inne urządzenia elektroniczne. Rynek uznał za „bezpieczne przystanie” akcje spółek z branży ubezpieczeniowej: UnitedHealth Group (5,4 proc.) i Travelers Cos. (1,15 proc.).
W Nasdaq Composite spadła wartość ponad 2,5 tys. z niemal 3,3 tys. spółek z indeksu. Jeszcze większy udział taniejących spółek był węższym Nasdaq 100, który stracił 1,95 proc. Indeks „wspaniałej siódemki”, który w pierwszej części wtorkowej sesji rósł o ponad 4 proc., pokazywał na zamknięciu stratę 2,3 proc. Spadła wartość wszystkich technologicznych blue chipów. Poza Apple (-5,0 proc.) najmocniej taniała Tesla (-4,9 proc.). Najmniejszą stratę notował Microsoft (-0,9 proc.).
