Prezydent Andrzej Duda coraz boleśniej przekonuje się, że łatwiej powiedzieć, niż zrobić. „Uważam, że te kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, po jakim były brane. Będę się starał w tej sprawie interweniować, jeśli zostanę wybrany. Prezydent ma olbrzymią legitymację, żeby załatwiać trudne sprawy na poziomie państwowym” — to słowa wypowiedziane w połowie maja 2015 r. w czasie kampanii prezydenckiej przez kandydata Andrzeja Dudę. Minęły dwa lata i efektem starań prezydenta jest projekt ustawy zakładającej zwrot spreadów walutowych pobieranych przez banki w latach 2006-11, która jest obecnie przedmiotem prac specjalnie powołanej podkomisji finansów publicznych. Jacek Sasin, jej przewodniczący, w ostatnich dniach kilkakrotnie zapowiadał, że ustawa zostanie uchwalona jeszcze przed wakacjami. Tymczasem do podkomisji wpływają krytyczne opinie wobec wszelkich pomysłów rozwiązania problemu frankowego w drodze ustawy. I prezydenckiego, i poselskich.

Skutki społeczne
22 kwietnia podkomisja zebrała się, żeby zapoznać się z rachunkiem kosztów uchwalenia trzech ustaw frankowych, nad którymi pracuje Sejm: prezydenckiej, PO i Kukiz ’15. Obliczenia, już po raz drugi, przygotowała Komisja Nadzoru Finansowego. Posłowie zakwestionowali rachunki z lutego z powodu rozbieżności między wynikiem KNF i NBP. Tym razem podkomisja podważyła prawdziwość danych przekazanych KNF przez banki i zażądała listy kontroli przeprowadzonych w instytucjach finansowych. Dodatkowo posłowie wystąpili do kilku instytucji i ministerstw o informacje w sprawie działań na rzecz ulżenia frankowiczom. Poprosili też o szacunek skutków społecznych uchwalenia ustaw frankowych, gdyż jak wskazywali przedstawiciele strony społecznej biorący udział w posiedzeniu, kredyty walutowe stanowią nie tylko problem finansowy, ale również czysto ludzki, prowadząc do zubożenia rodzin, a nawet do samobójstw.
Dotarliśmy do dwóch pism przesłanych na ręce Jacka Sasina. 22 maja Elżbieta Rafalska, minister rodziny, napisała do podkomisji, że trudno jest uchwycić związek między sytuacją finansową Polaków a zadłużeniem w walucie obcej. „Po dogłębnej analizie nie stwierdzono jednak zależności, która sugerowałaby, że posiadanie kredytu w obcej walucie stanowi przyczynę gorszej sytuacji społecznej od porównywalnych gospodarstw z kredytem w złotówkach bądź bez kredytu”. Mało tego: „Dane raczej wskazują na przeciętnie lepsze sytuowanie tych gospodarstw pod względem zamożności”. Wśród frankowiczów dochód na osobę jest średnio wyższy niż wśród zadłużonych w złotym oraz rodzin bez kredytu, lepsza jest struktura wydatków i subiektywna ocena sytuacji finansowej. Szefowa resortu pracy w podsumowaniu stwierdza, że przewalutownie kredytów nie będzie miało skutków społecznych. Dodaje natomiast, że pełna ocena tych skutków wymaga oszacowania wpływu regulacji na innych interesariuszy, np. banki. „Należy, przykładowo, założyć, że w celu rekompensaty ewentualnych strat finansowych instytucje te mogą podnieść wybrane opłaty bankowe za produkty finansowe, z których może korzystać szerszy krąg odbiorców niż osoby zadłużone kredytem hipotecznym denominowanym lub indeksowanym do obcej waluty”. Sensowność regulowania kwestii frankowej przez Sejm podważa Adam Glapiński, prezes NBP, który w obszernym piśmie z 19 maja stwierdza: „Chciałbym z całą mocą podkreślić, że w zgodnej opinii wszystkich członków Komitetu Stabilności Finansowej, czyli ministra rozwoju i finansów, przewodniczącego KNF, prezesa BFG, i prezesa NBP, zapowiedzi działań ustawowych hamują gotowość kredytobiorców do przystąpienia do dobrowolnych negocjacji z bankami. (…) Niepewność co do kosztów ewentualnych rozwiązań ustawowych powstrzymuje banki od oferowania dzisiaj restrukturyzacji kredytów w walutach obcych”.
20 proc. do umorzenia
Z naszych informacji wynika, że każdy duży kredytodawca ze znaczącym portfelem walutowym pracuje nad propozycjami dla klientów. Dwa z nich przedstawiły już ofertę swoim frankowiczom. mBank rozesłał pismo do zadłużonych w walucie, oferując im przewalutowanie po kursie NBP. Żadnych dodatkowych bonusów, jak częściowe umorzenie, nie proponuje. PKO BP przedstawił propozycję znacznie hojniejszą niż mniejszy konkurent.
Bank podszedł do sprawy metodycznie. Wyselekcjonował kilkuset klientów z ratą kredytową pochłaniającą ponad 65 proc. miesięcznych dochodów. Zaoferował im przewalutowanie według zasady, że rata kredytu po konwersji na złote jest taka sama jak frankowego. Kurs przeliczenia zależałby więc od konkretnego przypadku. Jeśli po przewalutowaniu powstanie nadwyżka, czyli łączna suma długu do spłaty wzrośnie, bank umorzy część kredytu — średnio (choć tu też obowiązuje podejście indywidualne) 20 proc. Ciekawe są efekty pilotażu. Oferta była przedstawiana telefonicznie. 48 proc. połączeń nie doszło do skutku: klient nie podnosił słuchawki lub obiecał oddzwonić, ale do kontaktu już nie doszło. W pozostałych przypadkach co trzeci rozmówca zadeklarował zainteresowanie ofertą.
— 30 proc. to całkiem niezły wynik. Generalnie pilotaż potwierdza nasze wcześniejsze analizy, że sytuacja finansowa klientów z kredytami walutowymi, nawet obciążonych wysoką ratą, jest dobra i niewielu z nich gotowych jest przejść na kredyt złotowy — mówi przedstawiciel banku, zastrzegając anonimowość. Obserwacje banku potwierdzają dane Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, który dopłaca 1,5 tys. zł do raty przez 18 miesięcy dłużnikom obciążonym ratą wysoką w relacji do dochodu. Jest to rodzaj pożyczki dopisywanej później do kredytu. W ciągu 15 miesięcy działania programu pieniądze z funduszu otrzymało 615 kredytobiorców. Wartość dopłat wyniosła 13,7 mln zł.
Zachęta do przewalutowania
Cały budżet funduszu wynosi 600 mln zł. Resort finansów szuka obecnie pomysłów, jak lepiej spożytkować leżące odłogiem miliony. Fundusz ma zostać podzielony na dwie części: jedna ma nadal zapewniać wsparcie dłużnikom w potrzebie, druga wspierać program dobrowolnych przewalutowań. Według naszych informacji, rozpatrywane są różne koncepcje, np. pomysł skierowania pieniędzy na odciążenie frankowiczów zadłużonym ponad wartość zabezpieczenia.
— Różnica między zadłużeniem a wartością nieruchomości byłaby umarzana. Koncepcyjnie wygląda to sensownie, ponieważ wsparcie trafiałoby do klientów „przywiązanych” do mieszkań, jednak jak to bywa z kredytami walutowymi, po wejściu w szczegóły sprawy się komplikują — mówi osoba zaangażowana w prace.
206,7 tys. Tyle kredytów walutowych (łącznie na 78 mld zł) spośród 615,5 tys. na koniec 2016 r. przekraczało wartość zabezpieczenia.
10 proc. Na tyle PKO BP szacuje odsetek kredytobiorców zadłużonych w walucie, którzy potencjalne mogą być zainteresowani przewalutowaniem hipotek, bo ich rata przekracza 65 proc. dochodu.