Nikt nie chce euro

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2014-05-15 16:16

To co dzieje się na rynku euro od tygodnia wygląda jak pękający balon.

Przez długi czas wielu analityków i strategów, w tym ja, mówiło, iż euro powinno być słabsze, zaś dolar mocniejszy. Ze względu na wiele czynników tak jednak się nie działo. Teraz kursy szukają równowagi w przyspieszonym tempie.

Czynników hamujących spadki na parze EURUSD było wiele. To trudna zima ograniczała aktywność gospodarczą w USA, rodząc obawy o tempo ożywienia. To zapowiedzi przejęć rodziły oczekiwania na popyt na europejskie waluty. To konflikt na Ukrainie przekładał się odpływ pieniędzy z USA w obawie przed sankcjami. Najważniejszy był jednak Europejski Bank Centralny, który odmawiał luzowania polityki pieniężnej pomimo notorycznie niższych od oczekiwań odczytów inflacji w strefie euro. W efekcie krótkoterminowe rynkowe stopy procentowe są dla euro wyższe niż dla dolara, mimo iż rynek ma świadomość, że te drugie zaczną rosnąć znacznie szybciej. Fakt, Fed ogranicza już program skupu obligacji, ale warto zauważyć, że jak na razie ciągle dokłada pieniędzy na rynek, jedynie w wolniejszym tempie. Dlatego też do dużego ruchu na EURUSD w dół konieczne było działanie EBC i jak pisałem w ubiegłym tygodniu, zostało ono podjęte.

Tak gwoli ścisłości EBC jeszcze nic nie zrobił, a zasugerował podjęcie bliżej nieokreślonych kroków w czerwcu. Nie wiemy, co dokładnie zrobi Bank, ale rynek prześciga się w spekulacjach, a wypowiadający się od ubiegłego czwartku politycy EBC tego wyścigu nie zamierzają przerwać. Wszak prowadzi on do osłabienia euro, a na tym członkom Rady zależy najbardziej. To oznacza jednak, że poprzeczka przed czerwcowym posiedzeniem idzie w górę. Jeszcze niedawno pisaliśmy, iż wystarczy aby EBC obniżył stopę referencyjną, bo dzięki temu stawki dla euro będą niższe niż dla dolara i wspólna waluta będzie mniej atrakcyjna. Bank mógł taki ruch wykonać w maju, ale teraz będzie musiał zrobić więcej. Z wypowiedzi strategów poszczególnych instytucji można wywnioskować, że cięcie stopy referencyjnej oraz depozytowej (w tym przypadku poniżej 0%) to wariant minimum i jeśli EBC nie zdecyduje się na negatywną stopę depozytową, inwestorzy sprzedający teraz euro będą rozczarowani. Padają nawet spekulacje, iż poza niższymi stopami Bank mógłby już nawet w czerwcu rozpocząć skup aktywów lub przynajmniej skierować na rynek dodatkową płynność.

Ostatni raz euro taniało wobec dolara w takim tempie na przełomie października i listopada, kiedy niższa inflacja wywołała spekulację o możliwej obniżce stóp, na którą EBC faktycznie się zdecydował. Dwie trzecie przeceny euro nastąpiło jeszcze przed posiedzeniem. Teraz te proporcje mogą być jeszcze bardziej skrajne.