Niskie stopy to już codzienność. Na jak długo?

  • Emil Szweda
opublikowano: 08-05-2013, 16:10

Dziesięcioletnie kontrakty na stopę procentową pozwalają zabezpieczyć się przed jej wzrostem na 10 lat na poziomie 3,0 proc. To sytuacja bez precedensu.

Bezprecedensowość sytuacji polega nie tylko na samej wysokości stóp, ale na fakcie, że rynek w najbardziej odległych przewidywaniach (w Polsce rynek IRS powyżej 10 lat niemal nie istnieje) nie zakłada wzrostu stóp. Jest to sytuacja zupełnie unikalna na rynku i stwarza ciekawe możliwości. Dzięki niej można np. zagwarantować sobie stałe oprocentowanie kredytów hipotecznych na obecnym poziomie z taką samą wysokością rat, jak przy kredytach o zmiennych odsetkach. Zwykle za przywilej gwarancji stałych rat trzeba zapłacić odsetkami o 100-150 pkt bazowych wyższymi.

Nas jednak bardziej interesuje rynek obligacji korporacyjnych. Kontrakty FRA dyskonują spadek stóp o dalszych 50 pkt bazowych, a więc stopy WIBOR mogą dalej się obniżać. W sposób naturalny powoduje to wzrost atrakcyjności obligacji o stałym oprocentowaniu (podobnie jak kontowania IRS na stopę procentową). Tych jednak na Catalyst jest niewiele (mniej niż 50 serii z ponad 250 notowanych), w dodatku chętniej sięgają po nie mali, a więc bardziej ryzkowni, emitenci (wyjątkiem są papiery Robyga czy PCC Rokita, która na dniach wystartuje z kolejną emisją oprocentowaną na 6,8 proc.). Posiadaczom kapitału zabezpieczyć się przeciwko dalszemu spadkowi stóp procentowych wcale nie jest łatwo.

Pytanie też czy warto. Wskazań kontraktów nie należy mylić ze szklaną kulą. Być może ze względu na globalne i lokalne spowolnienie gospodarcze czeka nas dekada niskich stóp procentowych i dzisiejsze oprocentowanie obligacji o zmiennym kuponie dających 7-9 proc. rocznie będziemy wspominać z rozrzewnieniem. Być może jednak rezultaty utrzymywania stóp procentowych na rekordwo niskich poziomach i masowy dodruk pieniądza dadzą przeciwne efekty. Takiego ryzyka nie można bagatelizować, a ponieważ obligacje o zmiennej stopie mają tę zaletę, że dostosowują się na bieżąco i do spadających i do rosnących stóp WIBOR, można je do tego wykorzystać. W krótkim horyzoncie inwestycji (rok, dwa) ryzyko silnego wzrostu stóp jest minimalne, ale im dłuższy horyzont, tym ryzyko zmiany trendu jest wyższe.

Rozsądny inwestor zapytałby w tym momencie, jakie są podstawy obaw o wzrost inflacji (i WIBOR). I nie uzysykałby odpowiedzi ode mnie czy większości ekonomistów. Jednak warto bazować nie tylko na prognozach ekonomicznych, lecz także na doświadczeniu inwestycyjnym, a to podpowiada, że żadne trendy – ani rynkowe, ani gospodarcze – nie trwają wiecznie. Wielu inwestorów bardziej dzięki doświadczeniu niż danym makroekonomicznym zawdzięcza fakt, że nie mieli akcji w wakacje 2007 r. czy kredytów we frankach zaciąganych w 2008 r. Obecna sytuacja ze stopami ma podobny charakter – wszystkie racjonalne argumenty wskazują, że poziom niskich stóp utrzyma się przez długi czas. Ale doświadczenie podpowiada, że nie jest to jedyny możliwy scenariusz i warto być przygotowanym na jego zmianę, do czego obligacje o zmiennym kuponie pasują doskonale, bo oferują także dobry zwrot w warunkach niskiej inflacji, a nawet deflacji i zerowych stóp, zaś w razie nieoczekiwanej dziś zmiany trendów inflacyjnych, szybko okażą się niezrównanym orężem w walce o wysoki zwrot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu