Nota pozostaje kotem w worku

opublikowano: 04-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Wtorkowa wizyta Annaleny Baerbock, niemieckiej minister spraw zagranicznych z partii Zielonych, zyskała specyficzny kontekst.

Minister Zbigniew Rau w poniedziałek podpisał w świetle kamer notę dyplomatyczną rządu Polski do rządu Niemiec w sprawie reparacji wojennych. Została oparta na raporcie o naszych stratach poniesionych w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w latach 1939-45, oszacowanych na 6 220 609 000 000 zł. Już samo podpisanie i rozgłoszenie noty właśnie 3 października było chwytem zaczepnym, ponieważ to… Dzień Jedności Niemiec, federalne święto narodowe. Upamiętnia tzw. połączenie się dwóch państw 3 października 1990 r., czyli wchłonięcie Niemieckiej Republiki Demokratycznej przez Republikę Federalną Niemiec. Notabene pani minister doceniła wagę symbolicznej gierki kalendarzowej, ponieważ wieczorem 3 października nie uczestniczyła w rządowej gali w Berlinie, lecz w analogicznym bankiecie w… ambasadzie w Warszawie.

Debata o nocie jest nieco absurdalna, ponieważ jej treść pozostaje całkowicie utajniona. Czyli kot w worku, tak to regulują zasady dyplomacji, zaś opinia publiczna obu państw musi zdać się na omawianie bardzo istotnego dokumentu przez polityków. Stanowiska obojga ministrów nie były żadnym zaskoczeniem. Annalena Baerbock z uniesieniem opowiadała o polskich cierpieniach w czasie wojny, w tym także podczas powstania — które było praprzyczyną całkowitego zniszczenia Warszawy — ale w kwestii reparacji potwierdziła twarde stanowisko wszystkich rządów federalnych oraz składów Bundestagu, że temat jest zamknięty. Zbigniew Rau wyraził nadzieję, że stanowisko niemieckich władz w sprawie reparacji będzie ewoluowało w wyniku dialogu. Nie postawił żadnej tezy, ile dekad taki dialog może potrwać i na jakie ustępstwa Berlin może pójść.

Politycy mają żenującą manierę demonstracyjnego zwracania się publicznie do siebie po imieniu. 67-letni Zbigniew takim pseudokumpelskim chwytem wobec młodszej o pokolenie 42-letniej Annaleny w kwestii reparacji niewiele wskórał.
Joanna Skladanek / Forum

Obie strony nie szczędziły sobie równie wzniosłych, co ogólnikowych pochwał, ale zdecydowanie różnie rozkładały akcenty. Niemiecka minister wykonała ucieczkę do przodu, natomiast polski przywoływał przeszłość. Co ważne, absolutnie niewyłącznie tragedię drugiej wojny światowej. Zdecydowanie rozbieżnie oceniany jest traktat między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisany w Bonn 17 czerwca 1991 r. Zastąpił układy graniczne podpisane przez PRL odrębnie z oboma tworami niemieckimi — w 1950 r. z NRD, a dopiero w 1970 r. z NRF (od tego czasu skrót nazwy w języku polskim zmienił się na RFN). Sygnatariuszami byli premier Jan Krzysztof Bielecki i kanclerz Helmut Kohl, traktat ratyfikowany został przez oba parlamenty w atmosferze zgody, ale nie ulega wątpliwości, że nie spełnił wielu naszych oczekiwań.

Niemcy nie uznają na przykład istnienia polskiej mniejszości narodowej, gdy my w odwrotną stronę jak najbardziej. Powodem asymetrii stało się przeforsowanie niemieckiej definicji mniejszości — to zasiedziałe od wieków grupy etniczne (czyli m.in. serbołużycka, fryzyjska lub duńska na pograniczu), natomiast nie społeczności utworzone relatywnie niedawno przez emigrantów ekonomicznych, a takie właśnie jest pochodzenie Polonii w Niemczech. Konsekwencją asymetrii jest możliwość zdobywania przez komitet Mniejszości Niemieckiej przynajmniej jednego mandatu posła na Sejm z okręgu w Opolu. Kodeks wyborczy stawia warunek przekroczenia przez listę mniejszości progu 5 proc. głosów wyłącznie w tym okręgu, a nie w skali kraju — byłoby to najwyżej około 0,20 proc. Ordynacja wyborcza do Bundestagu uzyskanie choćby jednego symbolicznego mandatu oficjalnie przez Polaka wyklucza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane