Novita wreszcie na plusie
Akcjonariusze zielonogórskiej Novity doczekali się wreszcie zysków. W październiku producent wykładzin zarobił na czysto ponad 1 mln zł. Razem z zyskami za trzeci kwartał pozwoliło to firmie pokryć straty poniesione we wcześniejszych okresach działalności w 1999 roku.
W okresie od lipca do września 1999 roku Novita zarobiła ponad 1,6 mln zł. W samym październiku zysk netto spółki przekroczył 1 mln zł. Pozwoli to firmie pokryć wcześniejsze tegoroczne straty (po trzech kwartałach przedsiębiorstwo wykazywało ujemny wynik finansowy, którego kwota przekraczała poziom 1 mln zł).
W opinii zarządu firmy, ostatnie dokonania są efektem przeprowadzonej w spółce restrukturyzacji. W jej ramach Novita odchudziła poziom zatrudnienia (z pracy odeszło 110 osób, czyli 20 proc. załogi). Obecnie wynosi ono 444 pracowników. Ponadto władze emitenta doprowadziły do zmniejszenia poziomu zapasów, dokonały zmian w pionie marketingu i sprzedaży oraz pozbyły się zbędnego majątku.
— Firmie udało się przezwyciężyć spadkowe tendencje. Pojawiły się perspektywy na stały wzrost — powiedział Marek Górny, prezes Novity.
Jednak kierownictwo spółki nie zdecydowało się na opublikowanie prognozy wyników na 1999 rok. Władze Novity zapowiedziały natomiast (na styczeń przyszłego roku) ogłoszenie planów finansowych na rok 2000.
Jednocześnie przedstawiciele spółki potwierdzili, że rozglądają się za inwestorem strategicznym. Na razie nie wiadomo, co stanie się z 0,75 mln akcji Novity, które zakupił (za 3 mln zł) podmiot od niej zależny, ani jakie będą dalsze decyzje w sprawie skupowania własnych akcji.
Rynek zastanawia się, w jaki sposób spółka rozwiąże problem związany z emisją obligacji zamiennych na akcje. Decyzja o emisji papierów dłużnych zapadła na początku 1997 roku. Novicie pozostało nieco więcej niż pół roku na zgromadzenie 26 mln zł, które są potrzebne na wykup tych papierów. Konkretne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.
— Rozważamy różne możliwości. W najgorszym wypadku wykup obligacji sfinansowany zostanie długiem — uważa Janusz Piczak, wiceprezes spółki.