Nowa ustawa o VAT to nóż w plecy

Jarosław Królak
12-01-2004, 00:00

Polskie firmy nie mają pojęcia, co je czeka — tak rządowe propozycje przepisów o VAT ocenia ekspert podatkowy.

„Puls Biznesu”: Czy projekt nowej ustawy o podatku VAT, nad którym trwają prace w Sejmie, jest tykającą bombą zegarową, która może rozsadzić i tak słabiutką polską gospodarkę?

Prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych: Rzeczywiście, nad naszą gospodarką, budżetem państwa oraz przedsiębiorcami wisi ogromne niebezpieczeństwo. Pisząc ten projekt, popełniono szereg kardynalnych błędów. A rząd to zatwierdził i wysłał do Sejmu.

Jakie są jej największe wady?

To cała litania, ale skupię się na kilku najgroźniejszych dla budżetu i firm. Po pierwsze — może nastąpić eliminacja eksporterów usług z rynku, a co najmniej ograniczenie ich działalności. Dlaczego? Bo bez żadnego uzasadnienia odbierze się im prawo do zwrotu VAT z tytułu eksportu usług. Obecnie ten eksport podlega opodatkowaniu 0-proc. stawką VAT, co pozwala firmom na uzyskiwanie zwrotu różnicy podatku. Nowa ustawa niestety nie daje takiej możliwości. Przez to nastąpi uwiąd całego eksportu usług. Zostaniemy w tyle za krajami stwarzającymi dobre warunki dla tzw. offshoringu, który jest obecnie jednym z głównych trendów rozwoju światowej gospodarki. Zagraniczni inwestorzy ominą nas szerokim łukiem. A ci, którzy już u nas są, po prostu uciekną do sąsiadów.

Czyli świadomy samobój?

Czy świadomy? Tego nie wiem, ale jako ekspert podkomisji parokrotnie zwracałem na to uwagę w Sejmie. Jeżeli parlament tego nie naprawi, to stracimy wszyscy. Przecież nikt nie będzie chciał umieszczać u nas swoich firm, skoro w innych krajach będą dużo korzystniejsze warunki podatkowe. To błąd projektodawcy. Po 1 maja może wziąć w łeb cały sens inwestowania w Polsce w eksportową działalność usługową, bo kto u nas będzie kupował towary i usługi, jeśli za granicą będzie dużo taniej ze względu na uzyskany zwrot podatku? Zadaje się cios w plecy przedsiębiorcom i polskiej gospodarce.

Ale rząd ciągle chwali się, że gospodarka się rozwija napędzana przez eksport towarów...

Już niedługo. Obym był złym prorokiem, ale wkrótce spadnie opłacalność eksportu do Unii. Dlaczego? Dziś podatnik, wywożąc towar do UE, ma zerową stawkę VAT i szybko otrzymuje zwrot tego podatku. Z nowej ustawy wynika, że ten zwrot eksporterzy dostaną najwcześniej po dwóch, a nawet trzech miesiącach. Zamrożone zostaną więc duże pieniądze. A po drodze trzeba będzie bardzo często zapłacić krajowy VAT, a od niego przez pewien czas także podatek dochodowy. Warunki eksportu do UE ulegną przez to systemowemu pogorszeniu. Uzasadnione są obawy, że zahamowany zostanie główny i jedyny obecnie czynnik, który wpływa na rozwój polskiej gospodarki. Dla wielu firm, które teraz jadą na kilkuprocentowej marży, dołożenie jeszcze 22-proc. VAT na trzy miesiące jest absolutnie nie do udźwignięcia. Spadek obrotów natychmiast uderzy też w dochody budżetu.

Kreśli Pan czarną wizję. Czy jest jakiś sposób na uniknięcie najgorszego?

Owszem, są dość zaskakujące metody. Wywóz towarów do UE poprzez eksport np. do Rosji. Wystarczy przewieźć towar np. do okręgu kaliningradzkiego i dalej dostarczyć go do państw Unii. W ten sposób jest eksport na obecnych zasadach, mamy dokument celny i prawo do zerowej stawki VAT. Nadkłada się drogi, ale szybko otrzymamy zwrot VAT. I o to przecież chodzi. Myślę, że ze względów podatkowych rozwinie się eksport do UE poprzez wysyłkę np. przez Rosję.

Analogiczny mechanizm stosował Optimus, eksportując komputery na Słowację, które następnie były importowane do Polski.

Właśnie tak. Dobrze, że ta sprawa tak się zakończyła, bo teraz wiadomo, że każdy może zgodnie z prawem optymalizować podatki, czyli wybierać warianty najkorzystniejsze.

Gdzie są jeszcze zagrożenia?

Budżet utraci też dochody z tytułu tzw. wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów za maj 2004 r. Przy wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów obowiązek podatkowy powstaje 15 dnia miesiąca po miesiącu, w którym dokonano dostawy towarów. Oznacza to, że jak towar sprowadzimy w maju 2004 r., to obowiązek podatkowy powstanie w czerwcu. Kwoty należnego podatku zostaną zadeklarowane więc... 25 lipca. Spowoduje to okresowe zmniejszenie wpływów budżetowych, zagrażając stabilności finansów publicznych. Po prostu 25 czerwca 2004 r. w budżecie będzie znacznie mniej pieniędzy z VAT. Proszę sobie wyobrazić, jak na to zareagują rynki finansowe.

A co Pan sądzi o nieodliczalnym VAT zapłaconym przy zakupie gruntów pod inwestycje?

To kardynalny błąd. Grunty budowlane i zabudowane staną się towarem i wpadną pod 22-proc. VAT. Nabywcy gruntów nie będą mogli jednak odliczać tego podatku, gdyż odliczenie przysługuje tylko przy zakupie środków trwałych podlegających amortyzacji. A jak wiadomo, gruntów się nie amortyzuje podatkowo. Skutkiem tego będzie wzrost cen gruntów o 22 proc.

Jako ekspert uczestniczył Pan w pracach nad nim w vatowskiej podkomisji. Wrażenia?

Od początku alarmowałem, że ustawa ma wiele wad, że w większej części jest całkowicie niezrozumiała, napisana w sposób nie dający się nie tylko zinterpretować, ale nawet zrozumieć w języku polskim. Najgorsze jest to, że wiele jej zapisów jest niezgodnych z Konstytucją oraz prawem UE. Posłowie kiwali ze zrozumieniem głowami i dostrzegli złe rozwiązania, które poważnie zaszkodzą budżetowi państwa oraz podatnikom. I co? I nic. Nie starczyło determinacji i nie było woli politycznej, aby gruntownie zmieniać propozycje rządowe.

Czy ustawa zagrozi budżetowi państwa?

Niestety, tak. Przykładowo pogłębi się ryzyko interpretacyjne jej przepisów podatkowych oraz pojawi się szereg luk. Nie ma przepisów przejściowych dotyczących umów zawartych pod rządami obecnie obowiązującej ustawy, które będą skutkować pod rządami nowej. Ta ustawa będzie więc działać wstecz, co jest niedopuszczalne. Jeśli ktoś dwa lata temu zawarł umowę dotyczącą czynności nie obciążonych VAT, nie mógł przecież brać pod uwagę, że od 1 maja 2004 roku te czynności zostaną opodatkowane np. 22- -proc. stawką.

Po 1 maja 2004 r. prawa nabyte oraz słuszne interesy podatników nie będą chronione przed złym prawem. A to spowoduje lawinę sporów firm z organami skarbowymi. Do sądów trafi mnóstwo spraw. I zaręczam, że z powodu niekonstytucyjności przepisów przedsiębiorcy mogą je wygrywać. A co to będzie oznaczać? Pieniądze dla firm i spadek dochodów budżetu.

Jakie straty może ponieść budżet?

Nie nazwałbym tego stratami, ponieważ jak fiskus nielegalnie zabiera pieniądze, to musi je potem po prostu oddać. Stratą będą odsetki i koszt obsługi tych spraw. Ile państwo musiałoby zwrócić firmom? Proszę zauważyć, że podatek VAT jest głównym źródłem dochodów budżetu. To kwoty rzędu 60 mld zł rocznie. Większość spornych spraw z tego zakresu na pewno wygrają podatnicy. Państwo może być zmuszone oddać podatnikom nawet 6 mld zł w ciągu kilku najbliższych lat. Do dziś zwraca się podatnikom pieniądze z akcyzy za lata 1998-2001 z tytułu błędów popełnionych przez prawodawcę.

Wniosek jest taki — ustawa jest śmierdzącym jajem, podrzuconym następnemu rządowi?

To mocne słowa, ale coś w nich jest. Borykać się z nią będą kolejne rządy i wszystkie będą mieć problem z udźwignięciem tego balastu. Podkreślam z całą stanowczością — to bardzo zły projekt, a w dodatku groźny z punktu widzenia dochodów budżetu. Kto weźmie na siebie obowiązek jej wykonywania, nie będzie miał większych szans na kontynuowanie rządzenia.

Skoro ustawa łamie Konstytucję, to może prezydent jej nie podpisze?

Podpisze. Wybierze mniejsze zło. Brak tej ustawy oznaczałby katastrofę w związku z likwidacją granicy celnej z Unią. Nastąpiłoby załamanie dochodów budżetowych. Napływ towarów z Unii nie byłby opodatkowany.

Gdy 1 maja wejdzie w życie nowa ustawa o VAT, co się stanie ze starą? Zniknie całkowicie?

Nie. Jest koncepcja jednoczesnego obowiązywania czasowo obu tych ustaw. Oznaczać to będzie, że podatnicy będą dokonywać dwukrotnie zgłoszeń aktualizacyjnych. Pogłębi się chaos i dezinformacja. Polskie firmy, a nawet aparat skarbowy, nie bardzo wiedzą, co naprawdę je czeka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nowa ustawa o VAT to nóż w plecy