Nowe rozwiązania dla Europy

Materiał partnera dodatku
opublikowano: 16-10-2012, 00:00

Co dalej z państwem opiekuńczym?

Druga edycja Europejskiego Forum Nowych Idei pod hasłem „Lider czy statysta? Europa w wielobiegunowym świecie” odbyła się 26-28 września 2012 r. Do Sopotu przyjechało ponad 1300 osób z kilkunastu krajów świata, w tym wybitni ekonomiści, liderzy biznesu i naukowcy. Organizatorem forum była Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, a jednym z partnerów PKN Orlen.

Podczas Forum odbył się panel dyskusyjny „Europejski Model Społeczny, coś się kończy, coś się zaczyna”, którego gospodarzem był PKN Orlen. Podczas debaty nad tym, jak zwiększyć konkurencyjność Europy i zrekonstruować jej obecny model społeczny, zastanawiali się: Philip Blond, filozof i dyrektor think thanku ResPublica, Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, Sławomir Sikora, prezes zarządu Citi Handlowy, Aleksander Smolar, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, oraz Jose Ignacio Torreblanca, dyrektor madryckiego biura Europejskiej Rady ds. Międzynarodowych. Spotkanie poprowadził Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen.

Co dalej z państwem opiekuńczym? Pytanie otwierające debatę, zadane przez Jacka Krawca, precyzyjnie nakreśliło oś sporu dotyczącego przyszłości bezpieczeństwa socjalnego na Starym Kontynencie. Prezes Orlenu, odwołując się do teorii ekonomii behawioralnej, mówiącej, że niechęć do straty jest nieproporcjonalnie większa niż radość z zysku, pytał, czy europejski system społeczny wart jest jeszcze poświęceń. Szczególnie w kontekście bilansuzysków i strat dla przyszłych pokoleń.

Z punktu widzenia Philipa Blonda obecny model państwa opiekuńczego, powstały w Europie po drugiej wojnie światowej, już się wyczerpał. Stwierdził, że Stary Kontynent starzeje się, obecny system jest obciążony do granic możliwości, a europejski model państwa dobrobytu wykreował zbyt dużą liczbę „pasażerów na gapę”. Zbyt wielu ludzi dostaje coś za nic — twierdził Blond.

Według niego szansą może być ewolucja systemu ekonomicznego zmierzająca w kierunku różnych form wspólnej własności, takich jak spółdzielnie czy akcjonariat pracowniczy. Te rozwiązania — wraz z lepszą edukacją i większym udziałem kobiet na rynku pracy — powinny zwiększyć produktywność i konkurencyjność Europy, która według Jose Ignacio Torreblanki, z idei państwa opiekuńczego uczyniła swoją własną wersję „amerykańskiego snu”. Dyrektor madryckiego biura Europejskiej Rady ds. Międzynarodowych przekonywał, że wybór między konkurencyjnością a skuteczną polityką społeczną to wybór fałszywy.

— Te dwie rzeczy są od siebie zależne. Przykład Skandynawii pokazuje, że odpowiednia organizacja instytucji państwa zachęca m.in. do posiadania większej liczby dzieci i jednocześnie umożliwia pełne uczestnictwo kobiet na rynku pracy. Efektywna polityka społeczna pomaga budować konkurencyjną gospodarkę — przekonywał Ignacio Torreblanca. Obaj zagraniczni goście zgodzili się, że socjalny model europejski należy modyfikować, np. przesuwając akcent z redystrybucji pieniędzy na redystrybucję własności.

Nie należy natomiast z niego rezygnować, gdyż skutki społeczne i polityczne takiego kroku byłyby niezwykle groźne. Przestrzegali przed tym również Aleksander Smolar i Adam Michnik. Na pytanie, czy mimo groźby protestów społecznych i politycznego ekstremizmu należy ograniczać wydatki socjalne do niezbędnego minimum i czy w ogóle istnieje coś takiego jak niezbędne wydatki socjalne, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” odpowiedział żartobliwie:

— Niezbędne wydatki to są te wydatki, które są niezbędne dla funkcjonowania państwa. Po czym dodał — Mnie się wydaje, że tutaj jakiekolwiek skrajne stanowisko jest niebezpieczne, gdyż rodzi zagrożenie populizmem i nacjonalizmem.

— Mamy tu do czynienia z bardzo skomplikowaną materią, z problematyką, która jest polityczna. Polityka rzadko jest domeną optymalizacji czegokolwiek. Jest raczej szukaniem kompromisu. Państwo opiekuńcze też jest swego rodzaju kompromisem obniżającym konfliktowość społeczną. Rezygnacja z tego kompromisu może spowodować zwrot

w stronę rządów autorytarnych — dodał Aleksander Smolar. Uczestnicy debaty zwrócili również uwagę na to, że grożąca Europie implozja to nie tylko wina coraz bardziej niewydolnego państwa opiekuńczego. Jose Torreblanca przypomniał, że kryzys zaczął się na zderegulowanych rynkach finansowych.

Z kolei zdaniem Adama Michnika nie do zaakceptowania politycznie i społecznie jest sytuacja, w której sięga się do kieszeni setek tysięcy podatników tylko po to, by wspomóc pogrążony w kryzysie sektor finansowy. — Ratowanie banków to jeszcze można zrozumieć, ale czemu ratuje się bankierów, którym na finiszu wypłacane są milionowe odszkodowania, pensje i odprawy, mimo że są odpowiedzialni za katastrofę — pytał Adami Michnik.

Paradoksalnie, z jego stanowiskiem zgodził się przedstawiciel sektora bankowego — Sławomir Sikora. — Należy się poważnie zastanowić, zanim włoży się publiczne pieniądze do upadających banków, nad tym, czy instytucje, które są źle prowadzone, powinny istnieć, a także czy management, który doprowadził do takiej sytuacji, powinien mieć szansę, by prowadzić kolejne instytucje — mówił Sławomir Sikora.

Jak konkurować

Prezes Krawiec pytał również o konkurencyjność unijnej gospodarki w kontekście nacisku ekonomicznego wschodzących potęg, takich jak Chiny, Indie czy Brazylia oraz dotkniętych zapaścią, ale mimo wszystko wciąż silnych, Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi Sławomir Sikora podkreślił, że biorąc pod uwagę gospodarkę globalną — Amerykę Północną, Azję, Europę i Afrykę to Europa, w ciągu ostatnich 6 lat systematycznietraciła swoją pozycję konkurencyjną. Uznał, że na Starym Kontynencie mamy w dużym stopniu opracowaną receptę na rozwiązanie kryzysu, przynajmniej w długiej perspektywie.

Takim przykładem była strategia lizbońska. Tylko co z tego, kiedy zmiany nie są wdrażane. Według niego, właśnie taka niezdolność do podejmowania decyzji jest jednym z głównych czynników obciążających Europę, także w sensie gospodarczym. Podsumowując ten wątek, Jacek Krawiec przypomniał, że prezes China Investment Corporation obwinił za kłopoty Europy przeciążający ją system opieki społecznej i prawo pracy, które promuje lenistwo i indolencję. Apelował jednak, aby europejscy politycy nie patrzyli z zazdrością na Chiny, lecz koncentrowali się na ratowaniu podstawowych praw socjalnych obywateli, zachowując jednocześnie konkurencyjność gospodarczą kontynentu.

Dezintegracja i protesty

Uczestnicy dyskusji wielokrotnie nawiązywali w swoich wypowiedziach do protestów społecznych przetaczających się przez Europę od Aten przez Londyn po Madryt. Pytany, czy protesty te nie są przypadkiem próbą wymuszenia większych pieniędzy za mniej pracy, i czy nie należy wykreślić z unijnych traktatów hasła ciągłej poprawy warunków życia i pracy, Jose Torreblanca zaprzeczył. — Uważam, że pięknie byłoby kontynuować to europejskie dziedzictwo. Powtarzam: Europa nie jest problemem. Europa jest rozwiązaniem, a na pewno częścią rozwiązania. Trzeba tylko się zastanowić, jak to zrobić — przekonywał Jose Torreblanca. Bardziej sceptyczny był Philip Blond.

— Realizacja idei państwa opiekuńczego nie zapobiegła rozpadowi społecznemu. Zwróćmy uwagę, co dzieje się dziś w Hiszpanii i co działo się wczoraj w Londynie. Ludzie już nie widzą dla siebie tych szans, co jeszcze trzydzieści lat temu. Dojrzewa nam potężny kryzys społeczny, tworzy się coraz większa grupa wykluczonych. Obecny system nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Był stworzony jako odpowiedź na stary model kapitalizmu. Teraz musimy stworzyć coś pod ten model kapitalizmu, z którym mamy do czynienia obecnie — mówił Blond. Kończąc debatę o nowym kapitalizmie, Europie oraz systemie społecznym obowiązującymw niej w ciągu najbliższych dekad, prezes Krawiec podsumował:

— Po tym panelu jestem pewien jednej konkluzji — słowami kluczami dla budowy przyszłego modelu społecznego Europy powinny być konkurencyjność i innowacyjność, a przekonanie o tym społeczeństw leży po stronie polityków i decydentów biznesowych. Słowa te były potwierdzeniem diagnoz i rekomendacji stawianych przez pozostałych panelistów. Pomimo różnic byli zgodni, że bez konkurencyjnościtrudno wyobrazić sobie dobrze funkcjonujący kontynent i jest to najważniejszy czynnik mogący powstrzymać postępującą degradację klasy średniej. A bez jej mocnej pozycji trudno byłoby wyobrazić sobie jakąkolwiek wersję modelu europejskiego. Europejskie Forum Nowych Idei zostało zorganizowane we współpracy z Businesseurope i miastem Sopot. Partnerami strategicznymi przedsięwzięcia były: PKN Orlen, Orange, PZU, „Rzeczpospolita” i TVP.

Co mówi deklaracja sopocka

Deklaracja została przyjęta przez uczestników EFNI. Czytamy w niej m.in., że świat idzie do przodu, a Europa z pozycji lidera staje się w nim statystą. Decyzje podejmowane są zbyt wolno, a narzędzia Unii Europejskiej są nieadekwatne do sytuacji kryzysowych. Zdaniem uczestników forum, aby Europa zachowała swoją konkurencyjność i jakość życia, należy m.in.: dążyć do jak najszybszej i najściślejszej integracji politycznej i walutowej Europy, zwiększyć kompetencje Unii i wpływ Europejczyków na politykę wspólnoty, Unia obywateli zamiast Unii urzędników i polityków, poszerzyć integrację w sektorach: bankowym, fiskalnym i monetarnym, ustalając jednocześnie nowe zasady tworzenia budżetu, ujednolicić politykę zagraniczną, zwiększyć potencjał militarny, zwiększyć zaangażowanie kobiet w życie polityczne oraz podejmowanie decyzji gospodarczych, zwiększyć zaangażowanie Unii w krajach rozwijających się.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera dodatku

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu