Nowi chętni na Ukrainę

Mira Wszelaka
opublikowano: 2007-08-07 00:00

Kolejne 24 zakłady mięsne zainteresowane eksportem poddały się kontroli mimo braku opłacalności wysyłki.

Kolejne 24 zakłady mięsne zainteresowane eksportem poddały się kontroli mimo braku opłacalności wysyłki.

Krajowe zakłady mięsne nie rezygnują z szerszej obecności na Wschodzie. Skoro rynek rosyjski nadal jest blokowany, a konkurencja z zachodnich firm już dawno zajęła miejsce polskich, celem starań stali się najbliżsi sąsiedzi, w tym przede wszystkim Ukraina.

— W ubiegłym tygodniu zakończyła się inspekcja kolejnych 24 zakładów mięsnych zainteresowanych wysyłką. Sześciu kontrolerów przez dwa tygodnie wizytowało 19 zakładów mięsa czerwonego i pięć białego — mówi Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Dodaje, że wyniki ukraińskich kontroli powinny być znane do końca sierpnia.

— Jestem dobrej myśli, bo protokoły pokontrolne sporządzane na miejscu w każdym zakładzie zawierały informacje o niewielkich uchybieniach — ujawnia Krzysztof Jażdżewski.

Dodaje, że decyzję w sprawie pozwoleń podejmuje centrala w Kijowie, dlatego inspektorat weterynarii nawet nie organizował zwyczajowego podsumowania kontroli.

Polscy przedsiębiorcy mają jeszcze jeden problem.

— Do tej pory pozwolenia na eksport, po uprzednich kontrolach, mają 23 zakłady. Niestety, wysyłka ma charakter śladowy ze względu na zbyt wysokie cła — mówi Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.

Wyjaśnia, że przedsiębiorcy starają się o certyfikaty, bo każda możliwość eksportu jest ważna.

— To pewien rodzaj zapobiegliwości, bo zawsze przecież istnieje szansa na zmianę warunków — konkluduje Witold Choiński.

Przypomnijmy, że na początku kwietnia 2006 r. strona polska otrzymała listę wykroczeń, na podstawie których tamtejsze władze zdecydowały o wprowadzeniu blokady. Były to przypadki nielegalnego przekroczenia mięsa przez granicę w ilości 2-3 ton (razem w 2005 i 2006 r. przemyt sięgnął niecałych 100 ton).