Nowicjusze tracą na gorącym rynku

Artur Szymański
20-12-2006, 00:00

Wtorkowa sesja ostudziła nastroje giełdowych inwestorów, rozpalone poniedziałkowym rekordem WIG20. Ochłodzenie przyszło z Zachodu. W poniedziałek Dow Jones mimo dobrego początku sesji nie zdołał na zamknięciu poprawić szczytu hossy. Niewielki spadek cen w USA odbił się zwielokrotnionym echem na giełdach Starego Kontynentu i rynkach wschodzących naszego regionu Europy.

Spadki cen akcji dotknęły niemal cały świat. W dół poszły też kursy spółek notowanych na rynkach azjatyckich. W takiej sytuacji trudno było oczekiwać, by warszawskiego parkietu nie dosięgła korekta. Indeksy GPW od rana po zamknięcie borykały się ze spadkami, powiększanymi niestety w miarę upływu czasu. WIG20 rozpoczął wtorkową sesję 0,96-procentową stratą, a zakończył na poziomie 3322,19 pkt, czyli 3,14 proc. niżej niż dzień wcześniej. Chociaż przewaga sprzedających nie podlegała dyskusji, to jednak spadek cen największych spółek nie miał dużej dynamiki. Inwestorzy nie pozbywali się akcji w popłochu. Pozwala to zachować nadzieję na udany koniec roku. Widoczna we wtorek silna korelacja naszego rynku z giełdami zachodnimi, szczególnie z Wall Street, nie pozostawia złudzeń, że dalszy rozwój wydarzeń będzie w pełni zależał od amerykańskich inwestorów.

To właśnie humory inwestorów są tym czynnikiem, od którego w największym stopniu zależą losy bieżącej koniunktury. Najlepszy tego dowód mieliśmy w piątek, gdy WIG20 mimo głębokiej przeceny w pierwszej fazie sesji zakończył ją nowym historycznym rekordem. Nastroje zmieniły się diametralnie w zaledwie kilka godzin. Strach zastąpiła euforia i nie ma w tym nic dziwnego na tak rozgrzanym rynku.

Przy szczycie hossy zawsze na rynku jest duża grupa niedoświadczonych inwestorów, która o dobrej koniunkturze dowiaduje się z prasy i telewizji. To oni mają skłonność do popadania ze skrajności w skrajność i raczej nie tolerują spadków cen. Nie potrafią przeczekać okresów chłodniejszego klimatu inwestycyjnego, są niecierpliwi. Gdy ceny nie rosną tak, jak się tego spodziewali, kupując akcje, tracą zimną krew i sprzedają papiery, chcąc chronić zainwestowany kapitał.

Taniejące walory podbierają doświadczeni inwestorzy, by za dzień lub dwa znów „ubrać” w akcje po odpowiednio wyższej cenie kolejną rzeszę żółtodziobów żądnych ponadprzeciętnych zysków. Wygląda na to, że z takim właśnie mechanizmem mamy do czynienia co najmniej od początku grudnia. Zakładając, że indeksy na Wall Street pobiją dziś rekordy, do których mają bardzo blisko, jutro możemy doświadczyć odwrócenia dzisiejszej spadkowej tendencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nowicjusze tracą na gorącym rynku