Nowoczesne lotnisko to nie tylko samoloty

Agata Hernik
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

Schody na kółkach, jeżdżące taśmociągi, autobusy płytowe — to tylko niektóre pojazdy, umożliwiające pracę warszawskiego lotniska.

Pojazdy firmy handlingowej są drogie, ale bez nich ani rusz

Schody na kółkach, jeżdżące taśmociągi, autobusy płytowe — to tylko niektóre pojazdy, umożliwiające pracę warszawskiego lotniska.

Słowo "flota" w przypadku portów lotniczych kojarzy się głównie z samolotami należącymi do poszczególnych przewoźników. Tymczasem po płycie lotniska jeżdżą najdziwniejsze pojazdy, bez których normalna praca portu lotniczego nie byłaby możliwa.

Utrzymanie takiej floty pociąga za sobą koszty rzędu kilkunastu milionów złotych rocznie. Zarządzanie nią przyprawiłoby o ból głowy niejednego menedżera. Głównie dlatego, że prawie każdy pojazd jest inny, a w przypadku lotniska nie może być mowy o ujednoliceniu parku samochodowego i wykorzystaniu efektu skali. Nie będą tu miały zastosowania zwykłe zabiegi stosowane na ogół we flotach w celu obniżenia kosztów. Nie wynegocjuje się rabatów u dostawców części zamiennych, nie wprowadzi się kart paliwowych, nie oklei się samochodów reklamami. Nie ma też sensu wysyłanie kierowców na kursy doskonalenia techniki jazdy albo montowanie czujników parkowania, bo to nie szkodowość i nie pogięte zderzaki są powodem wysokich kosztów eksploatacyjnych.

Do zadań specjalnych

Na Okęciu obsługą startujących i lądujących samolotów zajmują się dwie konkurujące ze sobą firmy — LOT Ground Services (LGS) i Warsaw Airport Services (WAS). Ich zadaniem jest między innymi załadowywanie i rozładowywanie samolotów, ich odladzanie, wypychanie z pól postojowych i holowanie. Firmy te transportują pasażerów do samolotu i obsługują bagaże, dostarczają energię elektryczną, sprzątają pokłady, podgrzewają zimą wnętrza samolotów i obsługują instalacje sanitarne. Nie da się wykonać tych wszystkich zadań bez odpowiedniego sprzętu. Flota LGS liczy ponad tysiąc pojazdów. Zwykłych samochodów jest wśród nich niewiele. Główną część stanowi sprzęt do obsługi naziemnej, służący do przewozu ludzi i urządzeń. Tak zwanym autobusem płytowym, czyli zaprojektowanym specjalnie dla lotnisk do wożenia pasażerów z terminalu do samolotu, miał okazję przejechać się niemal każdy, kto choć raz wylatywał albo lądował na Okęciu. W tym samym czasie samojezdne taśmociągi do załadunku i rozładunku bagażu przewożą walizki podróżnych. Kiedy pasażer już wysiądzie z autobusu, wejdzie na pokład samolotu po należących do tej samej floty schodach — holowanych albo samojezdnych. Kontenery lotnicze są załadowywane i rozładowywane przez specjalistyczne platformy. Przewozi je kilkaset przystosowanych do tego zadania przyczep i wózków.

Do obsługi samolotów służą między innymi ciągniki do ich wypychania i holowania, specjalistyczne pojazdy do odladzania samolotów czy agregaty prądotwórcze i rozruchowe. Inne ciągniki wykorzystuje się do holowania przyczep i agregatów prądotwórczych. Na płycie lotniska można też zauważyć samochody operacyjne, czyli skody, ople, fordy i fiaty, w różnych typach i konfiguracjach, jak bus, combi, centra mobilne, cargo itp. Ponadto LGS ma we flocie różny sprzęt z napędem elektrycznym, jak wózki widłowe, ciągarki oraz podnośniki widłowe do transportu ładunków.

Flota dla krezusa

— Utrzymanie tak wielkiej floty różnych pojazdów i urządzeń kosztuje naszą firmę kilka milionów złotych rocznie. Na tę kwotę składają się okresowe przeglądy i naprawy, ubezpieczenie sprzętu oraz inne koszty eksploatacyjne — tłumaczy Krzysztof Szymański, rzecznik LGS.

Ze względu na skomplikowaną strukturę sprzętu, w tym specjalistycznych maszyn opartych na podwoziach samochodowych, porównanie tego z innymi firmami mającymi flotę pojazdów jest bardzo trudne.

— Nietypowe warunki użytkowania floty powodują, że podanie rzeczywistych kosztów jest bardzo trudne, bo zmieniają się one zależnie od np. warunków pogodowych w danym roku. Z przykładowych wartości możemy wskazać, że paliwo dla pojazdów kosztuje około 6 mln zł rocznie, co także, wobec ciągle zmiennych cen paliwa w Polsce, jest wartością przybliżoną — tłumaczy Krzysztof Szymański.

Agata Hernik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu