Nowoczesność gospodarka zawdzięcza sobie samej

Andrzej Sopoćko
10-12-1999, 00:00

Andrzej Sopoćko: Nowoczesność gospodarka zawdzięcza sobie samej

WZGLĘDNOŚĆ WYNALAZKU: Więcej ludzi skorzystało dotychczas z zamka błyskawicznego niż z lasera — zauważa Andrzej Sopoćko. fot. Tomasz Zieliński

Lokomotywą ciągnącą techniczną inwencję jest sama gospodarka — przynajmniej w Niemczech. Tak wynika z zestawienia liczb zarejestrowanych tam patentów według źródeł ich pochodzenia. Aż 76 proc. pochodzi z przedsiębiorstw, 22 proc. zgłosili wolni wynalazcy, zaś tylko 2 proc. wpłynęło z pozauniwersyteckich jednostek badawczych.

SKORO ponad 3/4 wynalazków produkuje sama sfera wytwarzania, zatem można postawić tezę, iż przedsiębiorstwa zawdzięczają postęp techniczny sobie samym. Oczywiście statystyka jest zwodna, jako że wynalazek wynalazkowi nierówny — nowe paliwo rakietowe to coś jakościowo różnego od preparatu przeciw pchłom. Z drugiej strony — więcej ludzi skorzystało dotychczas z zamka błyskawicznego niż z lasera, a i dochody producentów obu wynalazków nie mają porównania.

WYNALAZKI otwierające nowe drogi cywilizacji prawie nigdy nie rodzą się z niczego. Są zwykle kombinacją wykorzystania większej liczby drobniejszych, nie rzucających się w oczy pomysłów. Na przykład telefon komórkowy nie wybuchł jak gwiazda supernowa, lecz stanowi sumę prac nad jego poszczególnymi elementami.

ROZWÓJ gospodarki i społeczeństwa dokonuje się dzięki szerokiemu strumieniowi nowych pomysłów. Niestety, aby mógł on zostać efektywnie wykorzystany, muszą istnieć: silny system motywacyjny (pieniądze, dobry klimat dla wynalazców), zdolność absorpcji nowych pomysłów (nowoczesny potencjał wytwórczy) oraz system edukacyjny, wyławiający geniuszów z całego kraju, a nie jedynie z głównych aglomeracji.

ZGODZIĆ SIĘ można z tezą, iż to pracujący w niezależnych laboratoriach dają pierwotny impuls procesowi innowacyjnemu. Tacy naukowcy nie są przykuci do wymyślonego przez ekspertów marketingu asortymentu produkcji, zaś ich horyzonty myślowe nie są ograniczane przez zarządy. Impuls musi jednak zostać przechwycony przez organizm zdolny do dalszych pobudzeń. Jest to trochę jak w tenisie — nie wystarczy dobrze zaserwować, trzeba jeszcze wygrać wymianę z przeciwnikiem, jakim dla genialnych pomysłów staje się oporna materia lub skąpstwo księgowych.

POLSKA NAUKA jest biedna, ale jej głównym problemem pozostaje niski stopień zharmonizowania z gospodarką. Są obszary, w których ma ona spore osiągnięcia (np. kriogenika, detekcja fal elektromagnetycznych), lecz brakuje przedsiębiorstw tworzących obszary przyswajania innowacji. Bywa też odwrotnie — zapotrzebowanie ze strony gospodarki zderza się ze słabym potencjałem eksperckim (dotyczy to np. marketingu, nowoczesnych operacji finansowych itp.). Ale najczęściej trafiamy na obszar trzeci, w którym nie ma ani osiągnięć naukowych, ani ssania gospodarczego.

NASZ narodowy limit cudów wydaje się jednak już wykorzystany. Trzeba więc brać, co jest oraz łączyć, co jeszcze możliwe do połączenia. Jeśli istnieją pomysły nowoczesnych produktów — trzeba budować opierające się na nich przedsiębiorstwa. Jeśli istnieje deficyt doradztwa finansowego — należy wspierać tworzenie odpowiedniego zaplecza, a nie np. spokojnie patrzeć, jak znika Instytut Finansów.

TEORETYCZNIE do rozwiązywania tych problemów powołane są resorty. Ostatnio coraz częściej można jednak odnieść wrażenie, iż w Polsce jedynym resortem naprawdę ważnym jest Ministerstwo Górnictwa.

Andrzej Sopoćko jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, doradcą prezesa PBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Sopoćko

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Nowoczesność gospodarka zawdzięcza sobie samej