Nowy nadzór żywności ruszy za dwa lata

Ministerstwo rolnictwa ujawniło, jak chce zbudować superurząd. Idea — słuszna, konkretne rozwiązania i tempo prac — kontrowersyjne

Politycy obiecują branży spożywczej od lat jeden nadzór dla żywności. Resort Stanisława Kalemby zrobił właśnie pierwszy, duży krok. Przekazał założenia „projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii” (PIBŻiW) do uzgodnień resortowych. Połączenie ma dotyczyć Inspekcji Weterynaryjnej (IW), Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno- -Spożywczych (IJHARS), Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) i Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS — w zakresie nadzoru nad warunkami zdrowotnymi żywności).

Zobacz więcej

LEPIEJ, SZYBCIEJ, ŁATWIEJ: Mniej odwiedzin kontrolerów, lepsza ochrona konsumenta, wyższa przejrzystość systemu, eliminacja sporów kompetencyjnych oraz łatwiejsza i szybsza rejestracja działalności — obiecuje resort rolnictwa, kierowany przez Stanisława Kalembę, w założeniach do projektu stworzenia jednej inspekcji żywności. [FOT. WM]

Wskazana niezależność

Nowa jednostka miałaby podlegać ministrowi rolnictwa. I to jedno z założeń, które od razu budzi zastrzeżenia branży spożywczej.

— Zespolonej, jednej instytucji potrzebna jest niezależność. Nie wierzę w sukces rozwiązania, w którym Ministerstwo Zdrowia będzie musiało oddać kompetencje resortowi rolnictwa bądź odwrotnie [obecnie PIS podlega ministrowi zdrowia — red.]. Politycy w tej sprawie nie będą w stanie, porozumieć — uważa Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco. — Ministerstwo rolnictwa odpowiada za promocję polskiej żywności, więc równocześnie nie powinno odpowiadać za jej kontrolę. Nie byłoby to wiarygodne — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).

Kolejne wątpliwości budzą terminy tej ogromnej reorganizacji. Przyjęcie założeń przez Radę Ministrów (wedle deklaracji resortu rolnictwa) ma nastąpić w III/IV kwartale tego roku. Sama inspekcja miałaby ruszyć 1 lipca 2015 r.

— Resort wskazał, że powstanie nowego urzędu oznacza konieczność zmiany 21 ustaw. Obawiamy się, znając tempo i jakość naszych zmian legislacyjnych, że jest to czasowo nierealne. Ponadto spowoduje potężny chaos we wszystkich inspekcjach, co zaszkodzi trwającym obecnie incydentom związanym z polską żywnością — przekonuje Andrzej Gantner. Zdaniem ministerstwa rolnictwa, to właśnie odpowiedź na kryzysowe sytuacje. „Doświadczenia związane z tzw. kryzysami żywnościowymi jasno pokazują, że najskuteczniejszy nadzór w tym zakresie można zrealizować tylko przy udziale jednej organizacji, która będzie skupiać ekspertów z różnych dziedzin” — czytamy w uzasadnieniu projektu. Jednak, według Andrzeja Gantnera, założenia projektu wcale nie dotykają aktualnych afer żywnościowych. — Dotyczą inspekcji, które kontrolują legalnie działające przedsiębiorstwa, a afery są wywoływane głównie przez firmy działające w szarej strefie. Przykładami są sprawy soli wypadowej i suszu jajecznego, których produkcja odbywała się w zakładach, które nie były zarejestrowane jako producenci żywności. W przedstawionych przez resort założeniach nie ma ani słowa o tym, jak nowa inspekcja miałaby współdziałać z prokuraturą i walczyć z tymi przestępstwami — dodaje dyrektor PFPŻ.

Tajemnicze oszczędności

Nowe rozwiązania powinny ucieszyć ministra finansów. PIBŻiW — jak przekonuje resort rolnictwa — nie będzie powodował wyższych niż obecnie obciążeń budżetowych, ale wręcz pozwoli na zgromadzenie oszczędności. „Zostanie zredukowana w kilkuletniej perspektywie liczba pracowników obsługi i laboratoriów, przyczyni się do obniżenia kosztów utrzymania urzędowej kontroli żywności, większej ich specjalizacji, oszczędności z tytułu zatrudnienia, zakupu urządzeń i odczynników oraz akredytacji. Zaoszczędzone środki finansowe będą mogły być wykorzystane na dofinansowanie kosztów zatrudnienia i obsługi pracowników merytorycznych wykonujących czynności kontrolne” — czytamy w projekcie. Tegoroczne zaplanowane wydatki PIS, IW, PIORiN, IJHARS sięgają 1,6 mld zł. Wielkości zwolnień i wysokości oszczędności po reformie resort jednak nie wylicza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu