
15:05
Walne zostało zakończone. Zdaniem prezesa Kościuszki teraz należy jak najszybciej znaleźć kandydatów do zarządu.
- Powinni być to zawodowcy, którzy zostaną zatrudnieni tylko na czas wyprowadzenia spółki z upadłości likwidacyjnej w układową - mówi Jan Kościuszko
Poszukiwania mogą, według niego, potrwać około miesiąc.
14:54
W kuluarach, pośród papierosowego dymu, prezes przekonuje akcjonariuszy o szansie na układ i tym, że jest to w interesie banków, więc powinny usiąść do stołu negocjacyjnego. Panowie w czarnych garniturach (pilnujący dobytku) gdzieś zniknęli.
Na przewodniczącego rady nadzorczej został wybrany Jan Kościuszko.
14:40
Przegłosowano wejście do rady dwóch kandydatów mniejszościowych akcjonariuszy - Magdaleny Grzybowskiej i Marcina Stacewicza. Tym sposobem do rady weszło 6 osób, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami siódme miejsce zostanie zapełnione na walnym 8 marca. Miałaby to być osoba z doświadczeniem w zakresie finansów i rewizji finansowej.
14:00
Przeszły wszystkie cztery kandydatury do rady nadzorczej zgłoszone przez prezesa Kościuszkę tj. poza nim samym, rezygnujący ze stanowiska wiceprezes Krzysztof Atłasiewicz , Renata Musiał i Anna Dereń (która była już w poprzedniej radzie nadzorczej). Na razie nie przeszła żadna
kandydatura zgłoszona przez mniejszościowych akcjonariuszy.
13:14
Jan Kościuszko powołany do rady nadzorczej.
12:40
- Jestem jednym z pierwszych inwestorów spółki. Cały czas byłem jako inwestor stymulowany przez Marka Zubera, żeby w tę spółkę wierzyć. Chciałbym więc dowiedzieć się co się stało, że ta firma jest w takiej sytuacji- pyta Krzysztof Dzikowski, jeden z mniejszościowych akcjonariuszy.
- Jak zrobiłem 12,5 mln zł zysku dla tej firmy w 2008 r. nie dostałem żadnego maila z dziękuję, ale jak kryzys w nasz uderzył, to państwo macie pretensje. Ale kryzys się kończy. Sfinx to przecież 150 mln dopompowanych pieniędzy i wciąż jest na minusie. Miałem pełne prawo
mówić, to co mówiłem, że idziemy do góry. I w tym momencie objawił się pan Moska, który zadeklarował, że rozmawia z bankami o kapitale i ma pomysł. On miał wprowadzić swoje firmy, a ja swoje do jednego holdingu. On się później wycofał. Kontrahenci nam zagrozili, że wycofają się z kontraktów, bo wyglądało im to na próbę wrogiego przejęcia i przybrali pozycję wyczekującą - twierdzi Jan Kościuszko
Zaznacza, że nie bierze żadnej odpowiedzialności za to co robił pan Zuber.
-Ja miałem organizować restauracje i dobrze je sprzedawać. Nie wiedząc nic na temat rynków kapitałowych, a on tę wiedzę miał i do dzisiaj bardzo go cenię - dodaje prezes Polskiego Jadła.
Marek Zuber był przez jakiś czas szefem rady nadzorczej spółki.
Ponadto Jan Kościuszko twierdzi, że wytoczył proces karny szefowi porozumienia mniejszościowych akcjonariuszy za stwierdzenie, że działa na szkodę Polskiego Jadła. Pisaliśmy o tym 1.10.2012
12:15
Rozpoczęło się przepytywanie pierwszego kandydata na członka rady nadzorczej.
- Jeśli mnie pan nie przekona, że ma pan pomysł na wyprowadzenie spółki i inwestora, który ją dokapitalizuje, to nie poprę pana kandydatury, a ja mam decydujący tutaj głos (red.: akcje dające 14,37 proc. głosów na walnym zgromadzeniu). Upadłość likwidacyjna jest w tym momencie korzystna dla firmy. może wznowić działalność, bo banki nie blokują jej kont, może negocjować z wierzycielami - przekonuje Jan Kościuszko.
Jego zdaniem potrzebny jest zastrzyk finansowy nawet kilkunastu milionów zł.
- Rozpocząłem rozmowy inwestycyjne. Muszę podjąć decyzję o dokapitalizowaniu spółki pieniędzmi swoimi lub rodziny - dodaje prezes Polskiego Jadła.
- Nie znamy dokładnego stanu spółki, więc przecież nie jesteśmy w stanie przedstawić konkretnego programu jej uzdrawiania - odpowiada Krzysztof Biernat, jeden z kandydatów.
- Żeby móc przedstawić jakiekolwiek konkrety dofinansowania spółki z naszej strony, musimy poznać konkrety dotyczące tej spółki - dodaje Dariusz Pado, inny z kandydatów.
12:04
Trwa zgłaszanie kandydatur do rady nadzorczej. Indywidualni akcjonariusze nie mają zgód na piśmie od części swoich kandydatów do rady. - To niepoważne, muszę zapalić - stwierdził Jan Kościuszko. Walne toczy się dalej.
12:00
Przysłane pełnomocnictwa od funduszy nie zostały uznane. Zaczyna się głosowanie nad powołaniem osób do rady nadzorczej.
11:47
Zarządzono przerwę. W międzyczasie spływają jeszcze pełnomocnictwa od funduszy.
Panowie w czarnych garniturach pilnują, żeby nie wychodzić poza pokój, w którym odbywa się walne, korytarz i sekretariat.
Na początku walnego Jan Kościuszko zaznaczył akcjonariuszom, że w związku z działaniami syndyka nikt nie ma prawa chodzić po firmie czy oglądać jakichkolwiek dokumentów (syndyk zabronił nawet kupowania herbaty, a ciasteczka dostępne na walnym są za pieniądze prezesa;)
11:38
- Przybyli na walne reprezentują 22 proc. kapitału zakładowego.
- Cała rada nadzorcza złożyła rezygnację jeszcze przed walnym.
- Jeśli nie widać tego jeszcze w komunikatach giełdowych, to dlatego, że nie upłynęły 24 h - twierdzi Jan Kościuszko.
Nie chce oceniać skąd ta decyzja.
- Historia zna tego typu przypadki, gdy cały sztab wysadzał się z dowódcą - dodaje prezes Polskiego Jadła.
Rezygnację ma zamiar złożyć również wiceprezes Krzysztof Atłasiewicz.
- Decyzji jeszcze nie podjąłem czy będę ratował spółkę czy nie. Wnioskując z liczby głosów, to ja będę decydował, oczywiście wspólnie z państwem - twierdzi Jan Kościuszko.
Wcześniej:
- Podjąłem decyzje o zwołaniu walnego na 8 marca. Teraz pojadę na urlop, a później zdecyduję, czy nie dokapitalizować firmy - mówi Jan Kościuszko i wylicza, że "spółka ma 19 mln zł długu, z czego 13,50 hipoteki bądź zastawy na nieruchomościach. 3,85 mln zł to moje należności typu niepobrana pensja, pożyczka udzielona przez mojego syna (...) pożyczka ponad 2 mln zł od pana Zubera".
Według niego, wartość nieruchomości wg wyceny wymuszonej sprzedaży to ponad 20 mln zł.
- Wierzyciele wyrazili gotowość do rozmów, więc jest szansa na układ - deklaruje Jan Kościuszko.
Przypomnijmy, że kilka dni temu sąd ogłosił upadłość spółki.
Trwające NWZA zostało zwołane na podstawie wniosku porozumienia akcjonariuszy, w tym Krzysztofa Moski i Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Przez ostatnie miesiące o spółce było głośno m.in. z powodu zmian w akcjonariacie – w Polskie Jadło zaangażował się Krzysztof Moska, znany giełdowy inwestor, który przedstawił wizję stworzenia silnej grupy producenko-gastronomicznej. Wydawało się, że Moska z Kościuszką stworzą efektywny tandem, zwłaszcza, że ten drugi oficjalnie opisywał tego pierwszego jako wybitnego inwestora, który na pewno wykorzysta potencjał spółki, zaś ten pierwszy zapowiadał, że dołoży wszelkich starań by uczynić z Polskiego Jadła dużą spółkę z przychodami powyżej 100 mln zł. Później jednak panowie przestali pić sobie z dzióbków. Na sierpniowym walnym Kościuszko storpedował wszystkie propozycje Moski, a Moska zaznaczał, że żadnego poparcia nie oczekiwał. Kościuszko coraz głośniej zaczął też opowiadać o atakach spekulacyjnych na Polskie Jadło.
- Bardzo silny wzrost kursu był nieracjonalny i niezwiązany z tym, co się działo w spółce. Myślę, że sprawców jest wielu, m.in. wśród funduszy, ale nie tylko — twierdził latem Jan Kościuszko.
Z końcem września spółka złożyła wniosek o upadłość tłumacząc się wypowiedzianym przez bank kredytem. W międzyczasie uaktywnili się mali akcjonariusze indywidualni i zebrali się w dwie grupy posiadające po ponad 5 proc. akcji. Jedna z nich zarzuciła Kościuszce celowe działanie na szkodę spółki powołując się na raport finansowy, z którego jej zdaniem wynika, że Polskie Jadło miało dość gotówki by spłacić raty.