O innowacyjnych mikroewolucjach

Kawa w kapsułkach, wygodna butelka wody czy kabanosy jako przekąska wprawdzie nie zbawiają świata, ale zmieniają naszą codzienność. O (bez)sensie innowacji w dzisiejszym PB do słuchania. Jednym z gości jest Marek Rudek, ekspert Nielsena, badający rynek FMCG m.in. pod kątem innowacji

„PB”: Może warto zacząć od pytania z haczykiem: czy innowacje są w ogóle potrzebne? Czy to nie jest zawracanie głowy, niepotrzebne wydawanie pieniędzy i wprowadzanie jakiegoś zamieszania na rynku? Przecież półki i tak uginają się od towarów.

Marek Rudek: Bardzo ciekawe pytanie, ale wydaje mi się, że niezasadne. Ja to pytanie odwrócę i zapytam, co by było, gdyby nie było innowacji? Nigdy nie wymyślilibyśmy koła… Jak spojrzymy na obecny rynek FMCG, to jest na nim pełno różnych innowacji, które dziś wydają nam się czymś oczywistym.

Co w takim razie kiedyś było innowacją, a dziś jest normalnym elementem naszego życia?

Jeśli chodzi o innowacje z zakresu FMCG, to jedną z nich, która naprawdę zrewolucjonizowała rynek, były napoje energetyczne. Innym bardzo ciekawym przykładem jest kawa. Kiedyś była to kawa rozpuszczalna, całkiem niedawno pojawiła się kawa w kapsułkach, która pozwala pić tak dobrą kawę, jak w kawiarni, a możemy ją sobie przygotować w domu.

Słowo „innowacja”, takie mam odczucie, jest odmieniane przez wszystkie przypadki w rozmowie z każdą firmą.

Należy patrzeć na te innowacje, które są rzeczywiście wielkie i przełomowe. Takie, które zawsze chcielibyśmy mieć na rynku, a producenci chcieliby je na niego wprowadzać. Innowacje mogą być też małymi, drobnymi krokami. One też usprawniają nasze życie. Z punktu widzenia i producenta, i konsumenta mają wiele zalet.

Innowacją jest też przecież bardziej poręczna butelka wody mineralnej.

Na przykład. Woda, wydawałoby się produkt mało innowacyjny, ale na świecie pojawia się w związku z nią całkiem sporo innowacji. W ostatnim czasie — i to też możemy obserwować w Polsce — na bazie trendu związanego z bardziej zdrowymodżywianiem producenci wprowadzają wodę z dodatkiem soków czy różnych smaków, co ma zastępować napoje gazowane z dużą zawartością cukru.

To, co pewnie wielu z nas dostrzega, jest fakt, że innowacje są zazwyczaj droższe, przynajmniej w początkowej fazie wprowadzania na rynek, jako ciekawa nowinka.

Tak, innowacje są droższe, ale z punktu widzenia producenta mają tę zaletę, że przynoszą więcej pieniędzy. Oczywiście wprowadzenie innowacji na rynek wiąże się z bardzo wysokimi nakładami, ale pozwala też je skapitalizować. Dzięki innowacjom producenci są w stanie bardzo skutecznie konkurować z markami własnymi [sieci — red.] Jak wiadomo, marki własne skupiają się głównie na tym, że oferują takie produkty, które już są na rynku, ale w niższych cenach. Innowacje natomiast wprowadzają coś nowego i produkty mogą być sprzedawane po wyższej cenie, co pozwala producentom zyskiwać nowych konsumentów, którzy są w stanie zapłacić za nie więcej. Z punktu widzenia generowania sprzedaży innowacje są więc bardzo skuteczne, jeśli chodzi o walkę z markami własnymi.

Kapsułki czy inne formy kawy, a także woda, także pakowana w różne butelki, to jest coś, co widać na globalnym rynku. Pewnie także na polskiej półce i wśród polskich producentów są przykłady ciekawych innowacji. Przychodzi panu do głowy coś takiego, co wywołało mikrorewolucję?

Ostatnio na polskim rynku producenci zaczynają wprowadzać przekąski, które są czymś innym niż słodki czekoladowy batonik. Pojawiły się śledzik na raz czy kabanosy sprzedawane na stacjach benzynowych, które są odpowiedzią na potrzebę przekąszenia czegoś np. w podróży, i są zdrowszą alternatywą dla słodkich przekąsek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy