O pożytkach ze spółki z o.o.

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-11-03 00:00

Różne są powody, dla których czasem lepiej założyć spółkę prawa handlowego, a czasem cywilną. Ich wielość zasługuje na osobny felieton. Jeden z niedawnych wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie pokazuje zaś, że w sporach z zakresu prawa własności przemysłowej funkcjonalniejsza jest spółka handlowa — z o.o., akcyjna, partnerska, komandytowa, czy choćby jawna.

W Kurowicach działa spółka cywilna używająca nazwy BPF, co jest skrótem od Bioactive Product Factory. Spółka produkuje m.in. kosmetyki i przemysłowe środki chemiczne. Znak towarowy słowny BPF zarejestrowała prawie cztery lata temu.

Wtem koncern Beiersdorf doszedł do przekonania, że spółka narusza jego marki składające się z liter BDF i rozmaitej grafiki. Beiersdorf, który też produkuje kosmetyki, złożył w polskim Urzędzie Patentowym wniosek o unieważnienie marki BPF. UP zgodził się z wnioskiem częściowo. Unieważnił znak BPF w tych klasach towarów, które dla obu przedsiębiorstw były wspólne. W efekcie polska spółka mogła nadal oznaczać swoim znakiem środki chemiczne, ale już nie kosmetyki.

Obaj adwersarze zgodnie zaskarżyli decyzję UP do warszawskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Beiersdorf chciał unieważnienia BPF dla wszystkich klas towarów, które obejmował znak — spółka z Kurowic zaś, oczywiście, pozwolenia na używanie znaku dla wszystkich produkowanych towarów.

Sąd utrzymał w mocy rozstrzygnięcie UP. Marki Beiersdorfu były zarejestrowane wcześniej niż BPF i to w Unii Europejskiej, co oznacza, że z datą akcesji Polski do Unii zostały automatycznie objęte ochroną w Polsce i nie ma znaczenia, że osobno w Polsce nie były rejestrowane — stwierdził sąd. Następnie uznał, że BPF i BDF są rzeczywiście podobne i ogólnym wrażeniem mogą wprowadzić odbiorców w błąd co do pochodzenia towaru.

Ależ BPF to nasza firma, znak przedsiębiorstwa. Nazwa przedsiębiorstwa podlega szczególnej ochronie, nie można zabronić oznaczania nią towarów produkowanych przez spółkę — zaprotestowali wspólnicy BPF.

I tu się pomylili. — Dla spółek cywilnych nazwa przedsiębiorstwa to imiona i nazwiska wspólników. Nikt nie zamierza zakazywać ich używania. BPF natomiast to tylko skrót zwyczajowo używany w obrocie, nie oficjalna firma — rozwiał ich złudzenia sąd. Gdyby wspólnicy zdecydowali się na jakąkolwiek inną formę spółki, mogliby ją nazwać BPF i mieliby w ręku mocny argument przeciw koncernowi Beiersdorf.

Sygnatury spraw w warszawskim WSA: VI SA/Wa 1660/05, VI SA/Wa 1661/05