O wyższości whisky nad winem

Albo na odwrót — oba rynki kolekcjonerskich alkoholi mają za sobą rok rekordów, ale zdecydowanie nie da się ich porównywać na trzeźwo

Zestawianie ze sobą wydartych z kontekstu stóp zwrotu zawsze rozpala początkujących, ale kiedy podsumowujące rok raporty zdążyły już okrzepnąć na dobre, whisky i wino rzeczywiście zostawiły inwestorów z rozterką: co bardziej opłaca się kupować. Mimo że pozycja whisky na rynku wtórnym była już ugruntowana od dekady, dopiero ostatnie cztery lata pokazały, jak gwałtowny cenowy skok potrafią wymóc na rynku nowi gracze, licytujący głównie z Azji. Wraz z tempem, w jakim pęczniały budżety na inwestycje w szkocką, coraz wyraźniejszy robił się apetyt na analizy wyników z aukcji i wykresy, koniecznie bardziej strome niż te dla rynku wina.

Whisky z herbaty

W ciągu upojnego ubiegłego roku wartość i ilość wylicytowanej szkockiej zaprezentowały rekordowy skok — jak podaje Rare Whisky 101, sprzedaż kolekcjonerskich butelek sięgnęła ponad 25 mln GBP (117 mln zł), a to oznacza wzrost o 76 proc. względem poprzedniego roku. Ilość zwiększyła się według tych danych o 42 proc., dając wynik powyżej 83,7 tys. butelek, a mowa tylko — i aż — o rynku rzadkiej whisky w Wielkiej Brytanii. Aukcyjny obrót inwestycyjną whisky jest na wyspie najwyższy na świecie, co od kilku lat znajduje też odzwierciedlenie w ilości wyspecjalizowanych oferentów.

Wraz z rozwojem kanałów sprzedaży rośnie również dostępność oferowanego dobra — według wspomnianego podsumowania, nie tylko popyt, ale również podaż były więc w ubiegłym roku rekordowe. Najcenniejszą ze wszystkich wystawionych butelek szkockiej okazała się 62-letnia Dalmore, która osiągnęła niecałe 91,7 tys. GBP (430 tys. zł) w związku z tym, że podaż całej edycji ograniczyła się do tuzina. Żeby dobrze zilustrować rozmiary popytu z Azji, warto dodać, że już w 2011 r. porcja z kosztownej dwunastki kosztowała 250 tys. USD (835 tys. zł). Według podsumowań większości ekspertów, prawdziwego skoku cen dopiero można się spodziewać, kiedy do gry na dobre wkroczy kształtująca się jeszcze w Indiach i Chinach klasa średnia — łakoma nie tylko na whisky ze Szkocji, ale też z innego zakątka swojego kontynentu. Gdyby na rynku whisky miały zostać wytypowane dwa główne trendy, oprócz brawury azjatyckich spekulantów, bez wątpienia wymieniony zostałby apetyt na rzadkie i wysoko oceniane trunki z Japonii. Najprostszą miarą skali tego trendu może być nowy rekord za zabutelkowaną w 2005 r. 50-letnią Yamazaki sprzedaną za równowartość 981 tys. zł. Mając na uwadze, że jeszcze w latach 20. kupowany był dopiero kawałek ziemi pod pierwszą japońską destylarnię, whisky dojrzewająca tyle czasu rzeczywiście może uchodzić na rynku za starą. Do rozkwitu popularności Yamazaki, samo miejsce między Kioto a Osaką kojarzone było tradycyjnie z pierwszym w Japonii pawilonem do umilania sobie chwil herbatą.

Sport w piwnicy

Na wieść o 76-procentowym skoku na aukcjach rzadkiej whisky rynek wina wytacza najcięższe działa: zwyżka co prawda na poziomie 9,6 proc., ale do ponad 371 mln USD (1,2 mld zł), według szacunków „Wine Spectator” dla Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Hongkongu i akcji internetowych. Mimo że parametry są zdecydowanie nie do porównania, warto zaznaczyć, że w całkowitej sprzedaży spadł udział kolekcjonerów doświadczonych brexitem, o 10 proc. podskoczyły wyniki inwestorów amerykańskich, a o 7 proc. — licytujących z Hongkongu, którzy lokalną średnią cenę pozycji ustanowili na poziomie powyżej 5,6 tys. USD (18,7 tys. zł). Tak wysokiej przeciętnej cenie na aukcjach można się przez chwilę dziwić, ale do momentu, aż rynek wyjawi swoje ubiegłoroczne trendy — imponującą ilość sprzedaży cenionych kolekcji, aukcji prosto z winnicy i licytacji wychwalanego do mdłości DRC.

Jak podkreśla Jamie Ritchie, zarządzający departamentem win w Sotheby’s, trunki o doskonałym stanie zachowania i nienagannej proweniencji znacząco wpłynęły na poziom sprzedaży, ale to etykiety Domaine de la Romanée- -Conti przewodziły najsilniejszej tendencji, podbijającej popyt na burgundzkie wina czerwone. Jak podaje „Wine Spectator”, w 2017 r. wina tego producenta zdrożały aż 30 proc., a sześć butelek z rocznika 1996 sprzedano w Sotheby’s za prawie 135 tys. USD (451 tys. zł) — porada, że warto zainwestować, byłaby więc podparta stosowną argumentacją, ale zupełnie bezużyteczna w warunkach przeciętnego budżetu. Pocieszająca może być jednak obserwacja, że klimat zwyżki DRC jest zaraźliwy i nęci popyt również w kierunku młodszego pokolenia wytwórców, takich jak Pierre-Yves Colin-Morey ze średnią ceną jeszcze poniżej 1 tys. zł za butelkę chardonnay.

Gdyby z Burgundią miało się ścigać Bordeaux, rywalizacja byłaby równie ostra, co licytacje butelek z Château Lafite-Rothschild, Mouton-Rothschild czy Le Pin — etykiety, dla której za skrzynkę z rocznika 1982 zapłacono w ubiegłym roku ponad 155 tys. USD (518 tys. zł). Podobnie jak w przypadku DRC, progi wejścia mogą być zniechęcające, choć istnieje dobrze znany Chińczykom sposób, żeby je obejść. Mimo że intuicja podsuwa identyczny z oryginalnym trunek produkcji Państwa Środka, mowa o tzw. drugich winach, czyli alkoholach cenionych producentów, ale niespełniających tak wyśrubowanych rygorów jak najkosztowniejsze wina pierwsze. Dla przykładowego Château Mouton- -Rothschild drugim winem jest Le Petit Mouton, które, według danych Liv-ex, potrafi drożeć nawet ponad 20 proc. rocznie, stawiając w kącie niejedną szkocką, a niekiedy i japońską. Wracając jednak do igrzysk, warto pamiętać, że dla zawodniczek wysokoprocentowych mniejsze znaczenie mają warunki przechowywania, bo whisky nie dojrzewa już po zabutelkowaniu. Wina wykazują natomiast w tej konkurencji większą wrażliwość, bo dochodzenie do formy zajmuje im lata w chłodzie piwnicy — nigdy natomiast nie nastąpi przy rozweselonych kibicach, kołyszących się wkoło barku w salonie nagrzanym atmosferą i kominkiem w rogu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / O wyższości whisky nad winem