Obcy operatorzy opanowali rynek

Radosław Górecki
15-01-1999, 00:00

Obcy operatorzy opanowali rynek

Zagraniczne wyjazdy Polaków

Obsługę polskich turystów wyjeżdżających z kraju przejęły zagraniczne biura podróży. Największe z nich mają kilkaset tysięcy klientów rocznie. Polscy przedsiębiorcy porównują potentatów do hipermarketów, z którymi trudno konkurować drobnym firmom.

Polskie biura przegrywają z zagranicznymi konkurentami rywalizację o organizację pobytu rodaków za granicą. Decydują o tym przede wszystkim ceny. Rodzime biura nie mają bowiem kapitału na rezerwację dużej liczby pokoi czy samolotów, dlatego nie są w stanie uzyskać atrakcyjnych rabatów.

— Najwięcej lotów czarterowych wykupuje zagraniczna konkurencja. W pierwszej dziesiątce klientów LOT-u, na pierwszych ośmiu miejscach są firmy zagraniczne — zauważa Jerzy Łukasiewicz, prezes Warszawskiej Izby Turystyki.

Jak najtaniej

— Bardzo wielu turystów stawia na jak najniższą cenę, nie zwracając uwagi na jakość usług. Często nie obchodzi ich program i świadczenia, które otrzymają, a tylko nazwa kraju. Jeśli interesuje ich Kreta, to po prostu wybierają jak najtańszą ofertę. Są oczywiście również klienci bardziej doświadczeni, którzy szukają oferty lepszej, czytają umowę, jaką zawierają z biurem, a później wymagają standardu odpowiedniego do ceny — stwierdza Darosław Laprus, dyrektor biura podróży Zeus Travel.

Twierdzi on, że zagraniczne biura, które wysyłają za granicę nawet po 200 tys. Polaków rocznie, działają na rynek podobnie jak hipermarkety, niszcząc małe firmy.

Zdaniem przedsiębiorców, najlepszym sposobem na walkę z zagraniczną konkurencją jest lokowanie się w niszach i podnoszenie jakości usług. Liczba turystów, którzy szukają oferty niekoniecznie najtańszej, ale za to profesjonalnie przygotowanej, zwiększa się.

— Początkowo specjalizowaliśmy się w wyjazdach do Grecji. W miarę jak przybywało nam klientów, rozszerzyliśmy ofertę o inne kraje. Nasze produkty przeznaczone są dla ludzi średnio zamożnych. Nie zależy nam na sprzedaży masowej, obsługujemy 1,5 tys. turystów rocznie — twierdzi Darosław Laprus.

Rząd nie pomaga

Na sukces biura turystycznego trzeba poczekać. Klienci bardzo często podchodzą nieufnie do nowych firm. Sytuację taką spowodowały nagłośnione przez prasę artykuły o spektakularnych oszustwach.

— Działamy od ośmiu lat. Włożyliśmy wiele wysiłku, aby osiągnąć dobrą pozycję na rynku. Zainteresowanie Polską jest średnie. Bez intensywnej reklamy turyści sami by do nas nie przyszli. Rząd słabo promuje Polskę, inne kraje widać na billboardach, w reklamach telewizyjnych. Polska sieć informacji turystycznej za granicą jest uboga i niedofinansowana — uważa Andrzej Bartkowski z Mazurkas Travel.

Właściciele biur podróży bardzo często narzekają na swoich zagranicznych partnerów. Twierdzą, że nie dotrzymują oni słowa. Czasem okazuje się, że turyści zostają zakwaterowani w innym hotelu, często gorszym, niż został zarezerwowany.

— Współpraca z zagranicznymi kontrahentami jest trudna, ale jeśli ktoś jest profesjonalistą, nie powinien mieć kłopotów. To prawda, że Grecy i Włosi mają najgorszą opinię, ale jeśli podpisze się dobrze skonstruowaną umowę i sprawdzi partnera, nie powinno być przykrych niespodzianek — twierdzi Darosław Laprus.

Szansa w biznesie

Znaczącymi klientami dla biur podróży stały się firmy. Coraz częściej zamawiają wyjazdy integracyjne, motywacyjne, zlecają też organizację konferencji i seminariów. Organizują je także poza granicami naszego kraju.

— Wyjazdy firmowe mogą być nagrodą czy też dodatkową zachętą do pracy. Jest coraz więcej firm, które w taki nowoczesny sposób motywują swoich pracowników. Wiele z nich wykorzystuje też organizację wyjazdów służbowych po to, aby zwiększyć koszty i w ten sposób odprowadzić mniejszy podatek — zauważa Darosław Laprus.

Andrzej Bartkowski podkreśla, że Polska jest krajem zbyt drogim, co utrudnia przyciągnięcie do nas turystów i biznesmenów z zagranicy. Uważa on, że ceny są niewspółmiernie wysokie do jakości oferowanych usług.

Radosław Górecki

UZUPEŁNIĆ BRAKI: Zainteresowanie Polską byłoby większe, gdyby istniało więcej hoteli pięciogwiazdkowych. Szybciej rozwijałaby się wtedy turystyka biznesowa. Brakuje też dobrych restauracji — mówi Andrzej Bartkowski z Mazurkas Travel. fot. Tomasz Zieliński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obcy operatorzy opanowali rynek