Obligacje: topnieją premie za ryzyko

Emil Szweda, Obligacje.pl
opublikowano: 2026-03-20 17:22

W minionym tygodniu Kruk uplasował wśród inwestorów instytucjonalnych emisję siedmioletnich obligacji na 600 mln zł za 2,5 pkt proc. ponad WIBOR, co daje im 6,33 proc. odsetek. W tym samym czasie skarbowe siedmiolatki dają 5,5 proc. rentowności.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynki obligacji korporacyjnych i skarbowych coraz mocniej się różnią. Mimo widocznego zaniepokojenia związanego z konsekwencjami wojny w Iranie inwestorzy indywidualni i profesjonalni chętnie inwestują w obligacje korporacyjne. Kruk oferował papiery za 600 mln zł, a popyt sięgnął 1 mld zł i w efekcie marżę udało się ustalić na poziomie 2,5 pkt proc. powyżej WIBOR 3M, co jest niemal rekordem spółki w ponadpiętnastoletniej już obecności na Catalyst. Wprawdzie w 2011 r. płacił za obligacje mniej, bo 2,4 pkt proc. marży, ale wówczas plasował papiery osiemnastomiesięczne na 20 mln zł. O rekordowo niską marżę otarł się także Best, który z emisji skierowanej do szerokiego grona nabywców pozyskał 134 mln zł (przy 193 mln zł popytu) na pięć lat w zamian za 3,2 pkt proc. ponad WIBOR.

Innymi słowy popyt nadal rozrywa emisje korporacyjne. Gorzej wygląda sytuacja z papierami skarbowymi. Poniedziałek rozpoczął się wprawdzie od umocnienia notowań, ale od środy nastawienie inwestorów do tego segmentu rynku wyraźnie się pogorszyło. W rezultacie doszło do mocnego zacieśnienia spreadów kredytowych, choć oczywiście trzeba mieć na uwadze, że papiery skarbowe mają w większości oprocentowanie stałe (notowania obligacji skarbowych opartych na WIBOR-ze uległy w marcu nieznacznej tylko przecenie). I tym właśnie należy tłumaczyć różnice w podejściu inwestorów do obu typów instrumentów.

Przy obniżonych stopach procentowych i dużej niepewności co do gospodarczych skutków blokady Cieśniny Ormuz oraz uszkodzenia infrastruktury przesyłowej w regionie Bliskiego Wschodu, inwestorzy wyraźnie faworyzują papiery, których oprocentowanie opiera się na WIBOR-ze, ponieważ ich rentowność w przyszłości dostosuje się do ewentualnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej z niewielkimi wahaniami notowań. Papiery o stałym oprocentowaniu mogą dostosować rentowność do oczekiwanych warunków wyłącznie przez zmianę notowań, a dziś rynek spodziewa się problemów z ujarzmieniem przyszłej inflacji.

Oczywiście nie jest to problem lokalny. Wprawdzie rentowność naszych obligacji dziesięcioletnich może zakończyć tydzień na najwyższym pułapie (w tygodniowym interwale) od roku, ale nieco ponad 5,8 proc. to wciąż zbyt mało, by bić w alarmowe dzwony. Górna granica trzyletniej konsolidacji przebiega bowiem w pobliżu 6,15-6,2 proc. Pozostało więc sporo miejsca i, co jeszcze ważniejsze, czasu do sforsowania tych newralgicznych poziomów. W tym kontekście wyjątkowo interesująco zapowiada się awizowana na środę aukcja obligacji skarbowych. W tym tygodniu przeprowadzono tylko - zgodnie z planem - aukcję zamiany.

W przypadku niemieckich obligacji zamknięcie powyżej 3 proc. (w chwili pisania komentarza rentowność dziesięciolatek przekraczała 3,03 proc.) to już wyraźnie widoczny piętnastoletni rekord i nawiązanie do poziomów obserwowanych ostatnio po wielkim kryzysie fnansowym. Równie czytelnie nawiązanie do trudnych dni strefy euro wygląda w przypadku obligacji francuskich, ale już np. nie włoskich czy hiszpańskich. Rynek wyraźnie dyskontuje już zwrot w polityce pieniężnej, o którym na razie nie chcą mówić ani politycy, ani przedstawiciele ECB.

Co istotne, mimo spadku notowań w ostatnich dniach i tygodniach statystycznie istotnych szczytów rentowności nie wyznaczyły obligacje USA, które ze względu na dostęp do własnych złóż są mniej podatne na wpływ potencjalnego szoku paliwowego. Ale rekord rentowności nie padł także w Japonii, całkowicie zależnej od importu paliw. Nie wszyscy inwestorzy widzą więc przyszłość w równie czarnych barwach, co w Europie.

Możesz zainteresować się również: