Obniżka czyli podwyżka

MARIUSZ MIK członek zarządu, dyrektor operacyjny CTL Logistics
opublikowano: 2013-03-28 00:00

Zdziwienie i niedowierzanie. Monopolista, jakim jest PKP PLK, kolejny raz sięga do kieszeni przewoźników kolejowych

Zdziwienie i niedowierzanie. Monopolista, jakim jest PKP PLK, kolejny raz sięga do kieszeni przewoźników kolejowych — tak krótko oceniłbym propozycję tej firmy w sprawie stawek na lata 2013/2014 za dostęp do jej infrastruktury.

Przewozy kolejowe przewoźników towarowych w 2012 r. w stosunku do roku poprzedniego spadły pod względem wykonanej pracy przewozowej o około 10 proc. Bieżący rok zapowiada się podobnie. Wyniki ze stycznia pokazują, że mamy kolejny rok spadku — znów o około 10 proc. W następnych miesiącach 2013 r. nie należy oczekiwać odbicia — raczej utrzymanie negatywnej tendencji lub nawet jej pogłębienie. Równocześnie mamy do czynienia z przenoszeniem towarów z transportu kolejowego na samochodowy, a stawki za dostęp do infrastruktury w Polsce już należą do najwyższych w Europie.

W tym kontekście zastanawiają deklaracje PKP PLK o kolejnych podwyżkach, które stanowią ponad jedną trzecią w strukturze kosztów działalności spółek przewozowych. Zastanawia także kontynuowanie tej krótkowzrocznej polityki. Należy sobie również zadać pytanie o to, co się stało z publicznymi deklaracjami, że od 2013 r. kolej będzie priorytetem w polityce infrastrukturalnej w Polsce.

W 2012 r. przedstawiciele PKP PLK deklarowali, że podwyżka stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej wyniesie tylko 4,8 proc. W rzeczywistości była o kilka procent wyższa. W zapowiedziach na 2014 r. znów mówi się o podwyżkach, ale stosując triki słowne i przekonując, że w istocie zakamuflowana podwyżka będzie „podwyżką obniżoną”. W tym kontekście specjalna 25-procentowa zniżka dla przewozów intermodalnych nie będzie przeciwdziałała kryzysowi na kolei.

PKP PLK nie spełniła także po raz kolejny jednego z najważniejszych postulatów przewoźników, czyli ustanowienia stawek na dłuższy okres niż rok. Nie widzimy zatem nawet znamion długofalowej polityki stabilizującej zasady ustanawiania dostępu do infrastruktury poza faktycznie długofalowym planowaniem kolejnych zamknięć linii kolejowych, czego narastającym efektem będzie coraz mniejsza jej dostępność dla przewoźników. Znowu więc będziemy ustępowali pola firmom oferującym transport samochodowy, który i tak ma się świetnie.

Taka polityka PKP PLK nie daje nam możliwości podejmowania decyzji inwestycyjnych ani nie przyczyni się do wzrostu pracy przewozowej w ciągu roku.

Jako przewoźnicy nie mamy bowiem żadnej gwarancji, że za kilka miesięcy lub nawet za rok nie otrzymamy cennika ze wzrostem stawki np. o 50 proc. A przecież będziemy musieli się na nią zgodzić, ponieważ w przeciwieństwie do samochodowej konkurencji nie pojedziemy inną drogą. Skazani jesteśmy na dictum monopolisty, jakim jest PKP PLK, któremu łatwiej sięgać do kieszeni przewoźników, niż dokonać sensowej restrukturyzacji.