Obrażalstwo zysku nie daje

Jacek Zalewski
opublikowano: 2011-08-30 00:00

Na wyborczym froncie niewielkie taktyczne przegrupowanie. Prawo i Sprawiedliwość obraziło się nie tylko na Platformę Obywatelską, ale i na pozostałe partie, podtrzymując odmowę udziału w debatach medialnych. Kampania staje się surrealistyczna, ponieważ rozkręcając ten temat, Donald Tusk nie miał wątpliwości, że sens ma wyłącznie publiczna konfrontacja z PiS. W pierwszej chwili PO zlekceważyła mniejszych graczy, ale teraz taktycznie się z nimi przeprosiła. Bez PiS tematyczne starcia w kolejne piątki będą jedynie protezą, ale zarazem sprowadzą do zera hipotetyczne zdolności koalicyjne partii Jarosława Kaczyńskiego po 9 października.

Odosobnienie PiS potwierdziła wczorajsza dyskusja nad wnioskiem o wotum nieufności — już trzecim w tej kadencji — dla ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Zamiast tracić czas, Sejm mógłby odkurzyć stare stenogramy i od razu wyświetlić na tablicy wynik głosowania. Nawet jeśli rozproszona opozycja złożyłaby głosy na jednej szali, to i tak nie ma szans na przeskoczenie poprzeczki ustawionej na poziomie 231 głosów.

Po głosowaniu w styczniu marszałek Grzegorz Schetyna powiedział, iż obroniony minister ma dziesięć miesięcy na pokazanie "nowej twarzy" resortu, a zwłaszcza kolei. Niestety, szpachla zmarszczek nie usunie. Nie podjęto choćby próby przywrócenia systemu z dawnych czasów, że podróżny kupuje w dowolnej kasie jeden docelowy bilet ważny u wszystkich przewoźnikow, których rozlicza system informatyczny. To generalna, czteroletnia kompromitacja zrzuconego do infrastruktury na politycznym spadochronie prawnika Grabarczyka.