Każda firma chciałaby korzystać z tańszych usług BTL. Maciej Tesławski, założyciel powstałej niedawno grupy Eidos, twierdzi, że znalazł na to sposób. Jego zdaniem, przy realizacji działań BTL najbardziej kosztowna jest zbędna obsługa działu obsługi klienta agencji. Klient może zająć się tym samodzielnie.
Maciej Tesławski, do niedawna pracujący w agencji McCann Relationship Marketing, założył grupę marketingową Eidos.
— Grupa powstała w celu zmniejszenia kosztów usług BTL. Mogą być one o wiele tańsze. Należy tylko zrezygnować z obsługi agencji BTL. Zasady jej wynagradzania nie są korzystne dla firm — tłumaczy Maciej Tesławski.
Twierdzi, że opłata agencyjna z reguły jest ustalana na zasadzie procentu od budżetu klienta. Zwykle jest to 20—25 proc..
— Agencja nie wyszczególnia opłaty za projekt i jego obsługę. Wszystko jest podawane łącznie, bo pracownicy firm BTL nie chcą przygotowywać tylko koncepcji. Opłata jest tak wyliczona, by agencja mogła utrzymać drogi dział obsługi klienta — twierdzi Maciej Tesławski.
Jego zdaniem, klient może wiele zaoszczędzić, gdy sam zajmie się obsługą stworzonego przez specjalistów BTL projektu.
— Obsługa agencji polega na tym, że jej pracownicy zlecają zewnętrznym firmom usługowym wykonanie potrzebnych przy realizacji projektów BTL materiałów lub usług, np. druku ulotek lub analizy zebranych danych. Przecież klient może zrobić to samodzielnie — przekonuje Maciej Tesławski.
Twierdzi on, że metoda działania grupy Eidos polega na dostarczaniu firmom tylko koncepcji projektu.
— Wyobraźmy sobie, że budżet promocji wynosi 5 mln zł. Zamawiając ją w agencji BTL firma za jej projekt i obsługę zapłaci co najmniej 15 proc., czyli 750 tys zł. Tymczasem sam projekt może firmę kosztować 50 tys. zł. Wraz z nim otrzyma ona niezbędne narzędzia, aby jego obsługą mogli się zająć pracownicy działu marketingu. Koszt projektu wraz z jego obsługą nie powinien w takim przypadku być wyższy niż 95 tys. zł— tłumaczy Maciej Tesławski.
Z jego opinią nie zgadza się Piotr Badowski, dyrektor generalny Euro RSCG Dialog.
— Na całym świecie klienci zamawiający usługi z dziedziny BTL decydują się na kompleksową obsługę agencji. Rozwiązanie proponowane przez grupę Eidos z wielu względów nie jest korzystne. Po pierwsze przerzucenie obsługi projektu na pracowników agencji jest o wiele tańsze. Outsourcing jest korzystniejszy, dlatego nie rozumiem wyliczeń Macieja Tesławskiego. Większość firm nie chce dodatkowo szkolić swoich pracowników z obsługi akcji BTL, lecz zleca wykonanie zadania firmie zewnętrznej — mówi Piotr Badowski.
Twierdzi on, że w przypadku programów lojalnościowych przez pierwszy rok ich funkcjonowania, gdy ciągle trzeba je dostosowywać do zapotrzebowania konsumentów, potrzebny jest stały nadzór agencji BTL.
— Zrezygnowanie z konsultacji agencji mogłoby się źle skończyć dla firmy — mówi Piotr Badowski.