TOMAS BERGGREN Saxo Bank
Pamiętacie takie nazwy, jak Worldcom, Boo. com, Geocities, theglobe.com czy Xcelera.com? Wszystkie były warte miliardy dolarów pod koniec 1999 r. i wszystkie poległy. Obecnie na rynek wkracza kolejna generacja internetowych akcji, których awangardą były takie spółki, jak Groupon i LinkedIn. Szacuje się, że Facebook jest wart od 50 do 100 mld USD. Zobaczymy też wiele nowych gwiazd, które pojawią się, ponieważ „społecznościowa rewolucja” prawdopodobnie jeszcze trochę potrwa. Kilka dni temu spotkałem pewnego, skądinąd rozsądnego, inwestora, którego zdaniem „Facebook jest świetną spółką z raczej stabilnym modelem biznesowym”.
Opinia ta skłoniła mnie do myślenia. Słyszałem już kiedyś takie głosy na temat młodych, agresywnych, rozwojowych spółek w sektorze internetowym. Hossa w 2000 r. była potężna i można było na niej sporo zarobić. Potężne okazało się jednak również załamanie, które po niej nastąpiło. Indeksy technologiczne, jak S&P sektora IT i Nasdaq Composite, bardzo mocno oderwały się od uniwersalnego benchmarku S&P 500. Czy obecnie mamy do czynienia z początkami kolejnego technologicznego szaleństwa?
Facebook nie jest typowym dotcomem. Sytuacja spółki jest daleka od skrajności charakterystycznych dla przełomu lat 1999/2000, trzeba zwrócić baczną uwagę na wiele problemów. Wyceny indeksów technologicznych, takich jak Nasdaq Composite, są bardzo konserwatywne. Oznacza to, że powszechniejsza hossa jeszcze się nie rozpoczęła. Spory skok wycen w 2009 r. jest konsekwencją spadających oczekiwań dotyczących zysków.
Wszystkie poważniejsze trendy i bańki spekulacyjne kiedyś mają swój początek. Jakieś zdarzenie zawsze nadaje tempo nowej fali ekscytacji, której dają się ponieść inwestorzy. Debiut Facebooka mógłby okazać się takim zdarzeniem, po którym nastąpiłaby powszechna hossa na rynku akcji spółek internetowych. Czy wielka hossa zawsze kończy się płaczem i zgrzytaniem zębów? Nie dla każdej spółki. Niektórzy kluczowi gracze na tamtym rynku ciągle radzą sobie bardzo dobrze — można wręcz powiedzieć, że wyznaczyli kierunki ewolucji technologii internetowych w swoich branżach. Oracle, Cisco i Intel ciągle radzą sobie całkiem nieźle. Czy inwestorzy wykażą się wystarczającą bystrością, by wybrać najlepszych debiutantów w tej rundzie?