Ochroniarze z niedzielnym kacem

opublikowano: 20-02-2018, 22:00

Wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele przełoży się na nawet 10 tys. miejsc pracy mniej dla ochroniarzy — szacuje Polski Holding Ochrony.

11 marca Polacy po raz pierwszy zderzą się w praktyce z funkcjonowaniem ograniczenia handlu w niedziele — i z zamkniętymi drzwiami otwartych do tej pory sklepów.

Na mocy ustawy, częściowo realizującej postulaty związkowców z sieci handlowych, do końca tego roku w dwie niedziele w miesiącu większość sklepów będzie zamknięta, choć od tej zasady istnieje cały szereg wyjątków. Od przyszłego roku wolne od handlu mają być trzy niedziele, a od 2020 r. — wszystkie. O ile pracownicy sieci handlowych w niedziele będą mieli wolne, a żaden z poważnych graczy na rynku supermarketów nie zapowiada redukcji zatrudnienia w związku z nowymi przepisami, o tyle o pracę mogą obawiać się ci, którzy świadczą poboczne usługi dla sieci.

Jeszcze w ubiegłym roku PwC na zlecenie Polskiej Rady Centrów Handlowych przedstawiało (mocno krytykowane przez „Solidarność”) wyliczenia, z których wynikało, że zamknięcie sklepów w niedziele może doprowadzić do utraty miejsc pracy 36 tys. pracowników, w tym ponad 10 tys. zajmujących się ochroną czy sprzątaniem obiektów handlowych. Teraz swoje wyliczenia przedstawił Polski Holding Ochrony (PHO).

— W całej branży ochrony pracuje około 250 tys. osób, a zatrudnienie w ostatnich latach stopniowo spada w związku ze wzrostem kosztów pracy, wynikającym z „ozusowania” umów-zleceń, wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej i podnoszenia płacy minimalnej. Ograniczenie handlu w niedziele może wywołać jeszcze silniejszą redukcję zatrudnienia — mówi Sławomir Wagner, członek rady nadzorczej PHO, a wcześniej wieloletni prezes zrzeszającej firmy z branży Polskiej Izby Ochrony.

W swoich wyliczeniach PHO wzięło pod uwagę galerie handlowe i sklepy wielkopowierzchniowe, których w Polsce jest około 7 tys. — Nie liczyliśmy małych sklepów, a także dyskontów, które zatrudniają niewielu ochroniarzy. Obsada ochroniarska sklepu wielkopowierzchniowego w ciągu zwykłego dnia roboczego to przeciętnie dziesięć osób plus dwie osoby na zmianie nocnej — mówi Sławomir Wagner.

Teraz w wolne niedziele potrzebnych będzie tylko dwóch ochroniarzy. — Liczba roboczogodzin w miesiącu zmniejszy się o 4,7 proc. — a to wprost przełoży się na likwidację od 7 do 10 tys. miejsc pracy przy ochronie placówek handlowych tylko w tym roku. To ostrożna kalkulacja. Wraz z rozszerzaniem zakazu na kolejne niedziele redukcja miejsc pracy będzie jeszcze większa — mówi Sławomir Wagner. Około jednej trzeciej ochroniarzy w placówkach handlowych to pracownicy wykwalifikowani, z licencją.

— W ich przypadku nie powinno być trudności ze znalezieniem pracy w innych segmentach rynku, na przykład przy ochronie obiektów publicznych czy imprez masowych. Pozostałym będzie trudniej, choć oczywiście sytuacja w Polsce jest taka, że w wielu branżach brakuje rąk do pracy. Niewątpliwie jednak dla ochroniarzy pracy będzie wyraźnie mniej, a wraz z rozwojem technologii monitoringu zatrudnienie w naszej branży będzie spadać — mówi Sławomir Wagner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ochroniarze z niedzielnym kacem